Wizyta u dietetyka, czyli jak odchudzanie stało się biznesem

Nie tak dawno wspominałam Wam na Facebooku, że wybieram sie do dietetyka. Nie mogłam się doczekać wizyty, motywacja 110% i jeszcze wiedza, ze ktoś mnie będzie kontrolował co tydzień. Chciałabym mieć taki zapał do wszystkiego jak do tego projektu, czyli moje odchudzanie. Ktoś polecił mi to miejsce, strona wyglądała interesująco. Dodatkowo dzielili sie sukcesami swoich podopiecznych. Można rzec cudo.

Raz kozie śmierć?

Może zostawmy kozę w spokoju. Chociaż tak sobie powiedziałam zapisując się na i wizytę. Jeszcze potwierdziłam, czy nie układają jadłospisów, bo mnie to zupełnie nie interesuje. Miła pani oświadczyła, że nie ponieważ pacjenci nie uczą się wtedy zdrowo jeść. Ideał? Zdecydowanie tak, tym bardziej, ze koszt wizyty i kolejnych jak na Stolice był niski. Do dnia w którym miałam spotkać się z dietetykiem, przebierałam nogami.

Czytaj dalej Wizyta u dietetyka, czyli jak odchudzanie stało się biznesem

Kłody pod nogi, a ja staram się walczyć!

Witajcie moi drodzy, na wstępie chce Wam podziękować za wsparcie jakie od Was w ostatnim czasie otrzymuje. Jesteście wspaniali i nawet nie chce myśleć, co bym zrobiła gdyby nie Wy!  Jak wiecie od 2 listopada zmieniłam pracę i na razie ta decyzja ma dość ciężkie konsekwencje, ale o tym za chwilę. Cieszę się z nowych wyzwań, już się sporo nauczyłam, a to dopiero 2 tygodnie. Poznaje też sporo ciekawych osób, które zdecydowanie lubią to co robią. To bardzo inspirujące i daje mi mnóstwo motywacji oraz radości. Czasem zapominam, że jestem w pracy.

Możecie uznać, że narzekam i bezpodstawnie tracę czas, ale po 10 godzinach mi się należy! Zresztą liczę, że jak się Wam trochę pożalę to dużo ciekawych pomysłów i motywujących kopniaków dostanę.

Konsekwencją jak już wspominałam na Facebooku jest brak czasu, a co za tym idzie zmęczenie. Sporo czasu spędzam na dojazdach, a ja również pokazuje czas, mogę też spędzić na nadgodzinach (dzisiaj siedziałam 10 godzin, bo wszystko się waliło i paliło). Możecie sobie wyobrazić jak po tych niemal 14 godzinach poza domem wyglądam i ile mam sił na ćwiczenia czy gotowanie.

unsplash-02
Źródło: unsplash.com

Może teraz przesadzam i po prostu potrzebuje czasu, aby się przyzwyczaić (mam taką nadzieję). Staram się czas podróży spędzać jak najbardziej produktywnie i z korzyścią dla bloga niestety obsługa strony na Facebooku czy maila to horror na smartfonie. Rozmyślam, planuje i staram się to wszystko pogodzić. Łatwo nie jest, ale nikt nie mówił, że będzie. Wierzę w to, że jest dla mnie rozwiązanie i mam nadzieję, że nie będzie ono drastyczne.

unsplash-03
Źródło: Unsplash.com

Może jesteście w podobnej sytuacji i udało Wam się znaleźć rozwiązanie? Z chęcią wysłucham wskazówek!