Bieg Niepodległości 2016 – relacja

Bieg Niepodległości w Warszawie od dawna mi się marzył. W zeszłym roku kibicowałam siostrze (klik! klik!) i obiecałam sobie, iż w następnym roku wezmę w nim udział. Jeszcze przed startem zapisów myślałam, żeby sobie odpuścić to wydarzenie. Jednak gdy podczas The Castle Run zadziałały endorfiny, doszłam do wniosku „A co mi tam! Chcę wystartować.”. I tak oto 11 listopada znalazłam się na starcie, ale zanim opowiem nieco o tym co działo się po starcie nakreślę nieco warunki jakie panowały.

wp-1479594675079.jpg
Źródło: Własne

Pogoda dla wytrwałych

Pamiętam doskonale jak w 2015 roku szłam na bieg i wiał strasznie mocny wiatr. Mocno współczułam siostrze, bo bieganie w takich warunkach nie należy do łatwych. Na szczęście pogoda zmienną jest i w chwili startu zrobiło się spokojniej i cieplej. Niestety w tym roku już na tydzień wcześniej zaczął padać śnieg, a pogoda była mroźna. Chłód utrzymywał się do dnia biegu i nastręczył nie jednemu biegaczowi problemu pt. „W co się ubrać?”. W dniu biegu spotkałam się z tak skrajnymi strojami i biegaczami na wzajem pytającymi się, czy brać kurtkę. Tegoroczny Bieg Niepodległości choćby przez to pozostanie w moich wspomnieniach na dłużej.

bieg-niepodleglosc-slimsizeme
Źródło: Maratonczyk.pl zdjęcia: Zygmunt Mazurkiewicz

Całe szczęście scena została przesunięta pod Arkadię, a przemarznięci startujący mogli się schronić w murach galerii. To był w 100% trafiony pomysł, tym bardziej, że cały przedział gastronomiczny był otwarty, więc osoby, które towarzyszyły mogły napić się czegoś ciepłego, a nawet zjeść. Dla mnie pomysł na medal i doskonałe rozwiązanie. Pierwsza fala startowała o 11:11, ale z racji tego, że ja biegam w rytmie slow, zaliczałam się dopiero do szóstej grupy startujących. Nasz start był przewidziany na 11:39-11:49. Mimo to już ok. 11 zaczęłam się stresować, że nie zdążymy na start i ogólnie dopadła mnie jakaś trema biegacza. Zastanawiam się dlaczego i podziwiam spokój mojej siostry. Dziękuje Iwona!

Bieg inny niż wszystkie?

Na starcie byłyśmy o czasie, jednak w przypadku tak dużej ilości biegnących, a co za tym idzie fal biegowych nie sposób o brak opóźnień. Na trasę wybiegłyśmy z siostrą o 11:50. Muszę przyznać, że nie koniecznie znałam trasę, od siostry słyszałam, że są jakieś wiadukty, ale nie wiedziałam, że wiedzie ona prosto alejami Jana Pawła II. Już biegnąc myślę sobie, ja przecież nie lubię takich pętli, ale siostra uspokoiła mnie, że nie jest tak źle. Rzeczywiście biegnąc w obie strony podziwiałam zupełnie inne rzeczy, a i trasa była dla mnie nowa.

bieg-niepodleglosci-trasa
Źródło: Endomondo

Tu najwyższy czas opowiedzieć o kibicujących biegaczom ludziach, bo ci byli cudowni. Zaczynając od zespołów rekonstrukcyjnych, czy kapel grających patriotyczną muzykę, którzy zagrzewali bardzo mocno wszystkich startujących. Jednak są to najczęściej osoby ściśle współpracujące z organizatorami, a na trasie nie zabrakło ludzi pozytywnie zakręconych jak choćby Pan w fioletowej bluzie z hasłem motywacyjnym, uderzający w dzwonek. Stał w jednym miejscu chyba z 2 godziny, a miał w sobie tyle energii, że ja jako biegnąca pozazdrościłam mu. Dziękuje! Na Trasie była też  para starsza wiekiem, ale chyba nie duchem. Zagrzewali wszystkich mocno. Dziękuje! Na pętli znalazła się starsza pani z flagą, która chciała niemal każdemu przybić piątkę, aby dodać otuchy i energii. To mnie bardzo wzruszyło i na prawdę poczułam tą siłę. Dziękuje! Na koniec wisienka na torcie, Pan z numerem 16 pchający jeden z wózków jako wolontariusz. Numerek nie był przypadkowy, bo tyle razy startował w biegu. Postanowił razem z kolegą, że z wózkami przebiegną nie 5, a 10 km. Podziwiam ich. To dzięki jego słowom i wsparciu pod koniec biegło mi się tak dobrze. Dziękuje!

Bieg Niepodległości zbliża ludzi

Poza tymi wspaniałymi ludźmi kibicowali nam też narodowcy. Martwiłam się, że takie grupki mogą przeszkadzać, wyzywać, bo w końcu komunikacja miejska nie jeździ, a tu też oklaski, machanie i okrzyki, co prawda w ich stylu, jednak wspierające. Miło mnie to zaskoczyło i przez chwile można było poczuć się jak obywatel jednego Państwa, bez podziałów. Szkoda, że to uczucie nie trwa wiecznie i po Biegu Niepodległości trzeba pogodzić się z realiami.

wp-1479594687542.jpg
Źródło: Własne

Sama trasa była prosta i tylko podbieg na wiadukt mógł sprawić trudności. Pierwszą część biegłyśmy w dość spokojnym tempie, a pogoda nam nie dokuczała. Niestety z powrotem mróz jakby się wzmógł, a na plecach czułam zimne smaganie wiatru. W pewnym momencie zapięłam bezrękawnik i dziękowałam, iż nie zostawiłam go przed startem. To wszystko spowodowało, że drugie 5 km zaczęłyśmy wszystkich doganiać i biec znacznie szybciej. W pewnym momencie czułam, iż nogi same mnie niosą i niemal nie muszę o nich myśleć. To śmieszne uczucie. Podejrzewam, że podczas maratonu można się poczuć jak pół automat.

Jestem zwycięzcą!

Pod koniec niemal nie czułam biegu dzięki wsparciu, jedyną zawalidrogą byli docierający na metę Nordic Walkerzy (mam nadzieję, że dobrze ich nazwałam). Takie uroki tego biegu i da się ich obejść. Zresztą cieszy mnie każdy rodzaj aktywności. Niemal ze łzami w oczach docierałam na metę, nie wierzyłam, że to koniec, że się udało, a ja dałam z siebie wszystko. W tej chwili byłam zwycięzcą. Jeszcze medal, woda, izotonik, banan  i możemy wracać do Arkadii, gdzie cierpliwie czekała Moja mama i Michał. Niestety jako, że dobiegłyśmy pod koniec nie starczyło dla nas foli, to było trochę niemiłe. Nie można jednak mieć wszystkiego, poza tym nie popsuje to mojego pozytywnego odbioru tego biegu.

bieg-niepodleglosci-meta
Źródło: Fotomaraton.pl

Kolejny medal do mojej kolekcji i radość z przebiegniętych kilometrów. Mam też wrażenie, iż ten rok ze względu na pogodę przyciągnął mniej biegaczy, niż w poprzedniej edycji. Moja siostra miała podobny czas do zeszłorocznego, a w tym roku przy końcu było zdecydowanie mniej biegaczy. Czyżby biegający byli coraz lepsi? Oby, bo cieszy bardzo aktywność ludzi. Mam nadzieję, że za rok będzie nas więcej, ja na pewno wystartuje!

bieg_niepodleglosci_warszawa_medal
Źródło: Maratonczyk.pl zdjęcia: Dorota Świderska, Wojciech Szota
wp-1479594706462.jpg
Źródło: Własne
wp-1479594701058.jpg
Źródło: Własne

45 przemyśleń nt. „Bieg Niepodległości 2016 – relacja”

  1. Piękna relacja Aniu 🙂 i ile ciepła, wsparcia i serca na trasie. Gratuluję 🙂 A jeśli chodzi o Narodowców to ja w lutym uczestniczyłam w biegu pd początku do końca zorganizowanym przez Stowarzyszenie kibiców.(Bieg Pamięci Żołnierz Wyklętych. Mój kolega, który tam jest ten bieg po raz pierwszy zorganizował mówił , że 2 dni przed biegiem jeszcze nie wiedział czy pozwolenie od policji dostanie na zamknięcie miasta (jaki stres – 2 dni przed biegiem) bo policja ich nie lubi. Ci „kibole” zorganizowali takie zawody, że ludzie chcą tam wracać i pytają o kolejne zawody. Bardzo miło tych ludzi wspominam, których wtedy poznałam.

    1. Bo to są normalni ludzie i różnią ich tylko poglądy (ja mam bardziej lewackie, z tym, że z całego serca staram się rozumieć każdą ze stron). W Warszawie też mimo wszystko całe to środowisko jest coraz bardziej zrównoważone i nie wszczynają burd. Z tego co na wyjeździe do Wrocławia słyszałam, tacy „kibole” potrafią sparaliżować całe miasto i nie jednemu Kowalskiemu napędzić stracha. Miejmy nadzieję, że i w takich miejscach to wszystko się bardziej unormuje :). Dziękuje za miły komentarz

  2. Gratuluję, super przeżycie, może kiedyś i ja pobiegnę, choć jakoś nie czuję się najlepiej w biegach, to pociąga mnie to, że można stać się częścią grupy, że osoby biegające tw. orzą różne fajne zespoły, wpierając się, motywują. Fajny ten sport.

  3. Gratuluję kolejnego sukcesu na Twoim koncie. Podziwiam Cię za tą wytrwałość i zaangażowanie. Satysfakcja i własna radość najważniejsza po takim wysiłku 🙂

  4. Gratulacje! 🙂 Swoją drogą dopiero w tym roku usłyszałam o Biegu Niepodległości i cóż, uważam, że obchodzenie tego święta w tak pozytywny i zdrowy sposób to coś fantastycznego. 🙂

  5. I to jest sensowna impreza na ten dzień, a nie marsz niepodległości, gdzie kibole i chuligani biją ludzi, wyrywają drzewa, palą flagi innych państw itp.

Dodaj komentarz