22-dniowa rewolucja – recenzja książki

Ostatnio dość dużo czytam o diecie wegańskiej, która mnie fascynuje, tak samo jak ludzie na niej. Wydają mi się tacy szczęśliwi i bliżsi naturze. To wszystko składa się na to, że chętnie sięgam po pozycję o tej tematyce. „22-dniowa rewolucja” Marca Borges już jakiś czas temu wpadła mi w oko, szczególnie ta wspaniała okładka z warzywami i owocami. Gdy dowiedziałam, się, że to program przejścia na dietę roślinną, po prostu musiałam ją przeczytać.

IMAG6046_20160108224137126[1]

Autorem książki jak już wspomniałam, jest Marco Borges – trener i dietetyk gwiazd. Stworzył on 22 dniowy program, który stosowała Beyonce wraz z mężem. Nowy sposób odżywiania tak przypadł im do gustu, że piosenkarka napisała przedmowę do książki.

Publikacja jest ładnie wydana, okładka zawiera „skrzydełka”, którymi można w łatwy sposób zaznaczyć, gdzie się skończyło czytać (co robię nagminnie, bo zawsze zapominam zakładki). Jest dość obszerna (335 stron) i składa się niemal z samego tekst. Jednak dla wzrokowców przewidziano kilka stron ze zdjęciami potraw. Autor podzielił książkę na kilka części, jednak kończąc jedną płynnie przechodzimy do drugiej i często też natykamy się na odnośniki do dalszych rozdziałów. Po jej przeczytaniu mam wrażenie, że książka składa się w jedną całość.

IMAG6034[1]

Na początku możemy przeczytać o eksperymentowaniu autora z dietą, o opiniach lekarzy oraz osób, które program stosowały. Całość jest bardzo optymistyczna i skłaniająca do zmian. Ogromnym plusem są wzmianki do badań, a w przypisach linki do dokładniejszych informacji (Wiecie, że często czepiam się o źródła informacji – najczęściej brakuje mi ich w fit magazynach).

Następnie przechodzimy do bardzo zwięzłego opisu zasad diety, opisu porcji oraz wymienieniu kilku najważniejszych produktów. Na kolejnych stronach znajduje się cały program rozpisany na 22 dni. Na każdy dzień mamy przygotowane słowo motywacyjne, menu oraz ćwiczenia jakie powinniśmy wykonać. Wydaje mi się, że to świetna propozycja dla osób, które lubią mieć wszystko zaplanowane.

IMAG6038[1]

Pod koniec książki znajduje się jeszcze kilka ciekawych informacji o wysiłku fizycznym, o poście oraz autor przedstawia plan, który ma na celu przyspieszenie utratę wagi.

To dobry program odchudzający dla wegan, wegetarian oraz osób, które chciałyby spróbować roślinnej diety. Gotowy plan umożliwia dokładne zaplanowanie tych 22 dni, zaś osoby o bardziej otwartym podejściu do diety, powinny spokojnie sobie poradzić korzystając po prostu z wybranych przepisów. Język książki jest prosty, nie znajdziecie w nim „naukowego bełkotu”, przyjemnie się czyta. Pozycja ta jest przeznaczona dla laików w dziedzinie odżywiania oraz osób zainteresowanych planem – tym książkę ogromnie polecam, jeśli zaś wiecie sporo o odżywianiu oraz diecie roślinnej to poza planem i ciekawymi przepisami, raczej nic więcej nie znajdziecie.

Za możliwość recenzji chciałabym podziękować wydawnictwu:

vivante_logo-300x168

63 przemyślenia nt. „22-dniowa rewolucja – recenzja książki”

  1. Ja co prawda jestem wegetarianką, ale po wegańskie przepisy często sięgam i bardzo je lubię. Książka jest przepięknie wydana, muszę koniecznie ją zakupić 🙂

  2. A jak z przepisami? Są ciekawe? I czy są z produktów łatwo dostępnych?
    Ja lubię mięso, ale również chętnie czytam przepisy wegańskie i wegetariańskie. W końcu trzeba sobie urozmaicać dania 😉

    1. Sylwia z tym jest różnie, jest bardzo wiele produktów, które są łatwo dostępne, ale pojawiają się też takie, których w Polsce może brakować. Wydaje mi się, że jest kilka ciekawostek, które warto poznać np. Surowe Tacos z orzechami, pizza na cienkim cieście, zielone koktajle, sałatki, soki.

  3. Najbardziej zawsze w takich propozycjach ciekawią mnie przepisy. Koncepcja książki podobna do wielu obecnie krążących na rynku, ale światło na wege jest dobrym pomysłem.
    Bardzo interesujący blog, pozwól, że przeglądnę i zostanę na dłużej 🙂

  4. Teraz na rynku jest tyle książek o tym jak zdrowo się odżywiać, że naprawdę można się pogubić komu warto wierzyć 😉 w tej zdjęcia potraw wyglądają cudownie 😉

  5. Mi akurat weganie nie kojarza się z ludmi szczęśliwyi, a wręcz odwrotnie. Pewno dlatego, że sama byłam na diecie wegańskiej przez 2 miesiące i czułam się strasznie. Ale domyślam się, że ci, którzy na niej trwają, nie czuja się strasznie. Być może jest to uzależnione od grupy krwi, moja B- jest mięsożerną. Ubolewam nad tym, że nie jestem w stanie zrezygnować z jedzenia zwierząt i ograniczami je do minimum.

    1. Cóż ja mam grupę krwi 0 – typowo mięsożerna, ale mi mięso wcale nie smakuje, mogłabym je jeść sporadycznie, ale rozumiem to, że ciężko sobie wyobrazić życia bez czegoś :). Zresztą dieta zgodna z grupą krwi to dla mnie bujda… Każdy ma swoje smaczki i lubi co innego. Na twoim miejscu zainteresowałabym się książkami o diecie Paleo, powinny ci przypaść do gustu.

  6. Też ostatnio ciekawi mnie ten temat bo zwyczajnie mięso mi nie wchodzi a wiadomo trzeba słuchać swojego ciała. Takze ta pozycja chyba jak bardziej dla mnie 😊

  7. Niedawno zainteresowałam się dietą wegetariańską i wegańską. O ile potrafię żyć bez mleka i serów, tak bez kurczaka nie daję rady. ;]

  8. Książka mnie zaciekawiła, chociaż nie zamierzam zostać ani weganką, ani wegeterianką. Mięso po prostu jadam – czasami jeden raz dziennie, czasami wcale, ale jadam i czuję czasami na chęć, tak jakbym go potrzebowała do życia. Jednak mięso to mały ułamek mojej diety i chętnie czytam o bezmięsnym odżywianiu oraz poszukuję nowych, apetycznych przepisów.

  9. Bardzo ciekawe – też „ciągnie mnie” do wegetarianizmu, choć obawiam się, że nie umiałabym odpowiednio dobrać jadłospisu, by nie mieć braków. To może być dobry sposób, by się tego nauczyć!

  10. też ostatnio chodziło mi po głowie zrezygnowanie z mięsa ale doszłam do wniosku, że na razie zacznę ograniczać potrawy mięsne na rzecz warzywek. uwielbiam wegetariańskie przepisy:)

  11. Takie książki bardzo lubię czytać, bo zawsze mnie interesowały diety i zdrowe odżywianie, ale wszystko z umiarem. Looknę online i zobaczę czy uda mi się ją zamówić może.

  12. Ciekawa książka, kuchnia wegańska też mnie fascynuje, ale niestety jest dla mnie za bardzo skomplikowana, bo teraz w większości produktach można znaleźć tłuszcze zwierzęce plus bardzo lubię nabiał i mięsko 🙂

  13. U mnie na blogu również recenzja książki o diecie wegetariańskiej, choć widzę, że Twoja chyba bardziej przypadłaby mi do gustu, ze względu na zdecydowanie więcej treści 😉

Dodaj komentarz