Święto niepodległości – aż chce się biegać!

Pierwszy raz w życiu miałam okazję uczestniczyć w  biegu z punktu widzenia kibica i obserwatora. Dlaczego? Bo moja siostra zdecydowała się wystartować sama pierwszy raz i chciałam ją wesprzeć swoją obecnością. Przełamała się też moja mama, która pierwszy raz była na tego typu wydarzeniu.

Jak wiecie ja swój „sezon” po Biegnij Warszawo zakończyłam i skupiłam się na innych aktywnościach, moja siostra zdecydowała się pójść za ciosem i zapisała się na jeszcze jeden bieg. Wychodząc z domu nie zazdrościłam jej pogody. Pomimo tego, że było ciepło wiatr wiał mocno i zanosiło się na deszcz. Warunki raczej nie na życiówkę.

naszemiasto01
Źródło: Nasze Miasto (Szymon Starnawski)

Bieg startował w okolicy Ronda Babka (teraz Ronda Radosława) niedaleko centrum handlowego Arkadia. Do biegu zapisało się ok. 15 000 osób w związku z czym ludzie zostali podzieleni na 6 stref plus wózki oraz Nordic Walking. To robiło wrażenie! Co najlepsze kibice nie zawiedli i wraz ze startującymi przyszli, aby czekać i kibicować .

Pierwsze strefy startowały o 11:11, a końcowe w tym moja siostra (i ja, gdybym startowała) o 11:30. Czas oczekiwania dłużył się niemiłosiernie, ale duży plus dla organizatorów, że nie kazali wszystkim czekać już o tej 11,  tym bardziej przy takiej pogodzie.

naszemiasto02
Źródło: Nasze Miasto (Szymon Starnawski)

Gdybym była sama, pewno dopingowałabym Iwonę i może nawet wybrałabym się gdzieś na trasę, żeby wspierać siostrę. Z mamą postanowiłyśmy czekać na nią za metą. Ciekawie się obserwuje ludzi po biegu. Jedni zupełnie niewzruszeni, jakby wcale nie biegli. Inni czerwoni i zmęczeni, Ciekawa jestem czy to zależy jedynie od przygotowania, czy również od innych uwarunkowań.

Gdy mama zaczęła się denerwować mocniej, moja siostra zjawiła się (jak na zawołanie). Na mecie czekał na nią medal, izotonik, foliowa koszulka oraz banan. Super zestaw, w sam raz na bieg 10 km i dla nikogo nie zabrakło!

Bieg został oceniony bardzo dobrze, jedyne zgrzyt to pakowanie się zespołów dopingujących jeszcze w trakcie przebiegania zawodników. Nie wiem czemu tak się stało, ale to przykre. Czy wolniejsi zawodnicy nie zasłużyli na muzyczne wsparcie?

naszemiasto03
Źródło: Nasze Miasto (Szymon Starnawski)

Tak na podsumowanie chciałabym dodać, że powoli myślę, że bieganie zawsze mi świetnie szło przy braku czasu. W związku z czym powoli narasta we mnie chęć powrotu do niego i M. chce ze mną. Co prawda będzie coraz zimniej, no i ciemności wszędzie, ale wcześniejsze przygotowania mogą się przydać już na marzec. Zobaczymy.

wpid-wp-1447263532236.jpeg
Ja, Iwona i nasza mama Ewa || Źródło: własne

Startowaliście dziś w biegu? Może dopingowaliście lub kogoś wspieraliście? Oczywiście wirtualnie też się liczy ;)!

22 przemyślenia nt. „Święto niepodległości – aż chce się biegać!”

  1. tylko 2 razy w życiu widziałam takie „masowe” biegi -byly to maratony w Oslo, które podziwiałam z okna autobusu xD Fajne by było kiedyś pójść i pokibicować (nawet obcym ludziom) a co dopiero pobiec! mam nadzieję że po zimie trochę się rozbiegam-teraz nawet nie próbuję zaczynać żeby się nie zniechęcić na starcie przez pogodę…
    pozdrawiam cieplutko

  2. Kibicowanie Aniu to świetna sprawa – zwłaszcza kiedy dopinguje się bliskie osoby a dla tych osób biegnących to potężna dawka motywacyjna.

    Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć każdemu biegaczowi aby stanął choć raz w roli kibica i choć raz w roli wolontariusza.

    A odczucia malujące się po biegu ? Wiem, że im bliżej początku stawki to ludzie myślą przeważnie o mocnym żyłowaniu na wynik i a im dalej to ludzie bardziej biegną dla emocji. Dla mnie każdy bieg to niezapomniane przeżycie 🙂 i mam nadzieję, że to się nie zmieni.

    Co do zwijania się zespołów dopingujących – to zauważyłam, że na niektórych imprezach biegowych mają podobne sytuacje miejsce – może nie widziałam akurat zespołów dopingujących ale rzecz tyczyła się zdjęć robionych wbiegającym na mecie – za ostatnimi już nie czekano.

    Aniu przekaż koniecznie gratulacje Twojej siostrze Iwonie i trzymam też kciuki za Ciebie i Twojego M. 🙂

  3. Ależ ta Wasza trójeczka podobna do siebie 🙂
    Chyba to miłe urozmaicenie, stanąć po tej drugiej stronie i jedynie kibicować? 🙂 Sama, o ile sobie przypominam, miałam taka okazję jedynie raz, w liceum. Był to bieg zorganizowany dla dzieci ze szkoły specjalnej w moim mieście, cała nasza klasa dzielnie kibicowała, to było bardzo fajne uczucie, widzieć, że ten doping jednak coś daje 🙂

  4. Wspaniała inicjatywa i gratuluję Twojej siostrze 🙂 zazdroszczę, że tak rodzinnie spędziliście ten czas właśnie na takim wydarzeniu. Nie startowałam, ani nikt z mojego otoczenia, trochę za daleko od Warszawy jesteśmy 🙂

  5. zawsze dopinguje! 🙂 .. jakoś ostatnio się zakochałam w bieganiu i sama się przygotowuje na pół maraton .. zobaczymy jak to będzie :D.. następnym razem musisz dołączyć! 🙂

  6. Nigdy nie startowałam i pewnie już tego nie zrobię, bieganie to coś co mówi do mnie stanowcze nie 🙂 tak już mamy że nie możemy się dogadać 🙂
    Ale podziwiam, zarówno Twoją siostrę jak i Ciebie, że wam w ogóle się chce 🙂

Dodaj komentarz