Dużo szczęścia w … nieszczęściu?

Dziś miał się pojawić kolejny ciekawy, może też pouczający wpis, a tymczasem życie pisze swoje scenariusze. W ostatnim czasie w moim życiu było tyle emocji, iż czasem ledwo sobie z nimi radziłam. Dziś mam ich kumulacje, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło i w końcu wiem, że podjęłam właściwą decyzję.

Wielu z nas pragnie być dorosłym i samodzielnym. Jak najszybciej pragniemy iść własną drogą i często pukamy się w głowę, gdy słyszymy, że ta „dorosłość” nie jest taka kolorowa jak nam się wydaje. Cóż teraz sama mogę to potwierdzić. Na Facebooku jakiś czas temu wspominałam, że szykują się u mnie zmiany, ze snapa niektórzy wiedzą już jakie. Czas, żeby wszyscy się dowiedzieli. Otóż zmieniam pracę! Czy na lepszą? Po dłużej analizie i dzisiejszych wydarzeniach mogę stwierdzić, że zdecydowanie TAK!

corpo-01

Zacznijmy od początku… Już pod koniec sierpnia byłam na rozmowie o pracę, której nie szukałam ,tylko sama mnie znalazła. Nie wróżyłam temu wielkiego sukcesu, ponieważ jeszcze całkiem niedawno, na przełomie stycznia oraz lutego byłam na podobnych rozmowach i poza jedną kończyły się podobnie – telefon, a nawet mail milczał.  Jednak los się do mnie uśmiechnął i okazało się, że dostałam tą pracę. Muszę przyznać, że decyzję o przyjęciu tej posady zmieniałam chyba ze 3 razy i musiałam negocjować wstępne warunki, ale się udało,

Zadowolona z decyzji, poszłam rozmawiać z obecnym pracodawcą. Po pierwsze byłam w szoku, że chcieli mnie zatrzymać, a po drugie dostałam świetną propozycję finansową. Mogłaby ona rozwiązać kilka moich problemów. Jak możecie się domyślać, z rozmowy wyszłam bardzo zła, nawet trochę z niemocy się popłakałam. Dlaczego? Bo odmówiłam! Podpowiedziało mi tak serce i głupie przeczucie. Mózg był zły, więc z mieszanymi uczuciami żyłam sobie dalej.

corpo-02

Aż do dziś musiałam sobie radzić ze swoimi mieszanymi uczuciami. Czemu do dziś? Ponieważ nagle okazało się, że projekt przy którym pracuje, zostaje zamknięty. Nikogo nie zwolniono, ale przeczucie mi mówi, że tak spory zespół raczej nie jest potrzebny i to tylko kwestia czasu zanim naprawdę mogą się zacząć zwolnienia. Słysząc tą informację odczułam ulgę jakiej dawno już nie czułam! I ta myśl w głowie „Głupi to ma jednak szczęście!”.

Co więcej? Cóż ten tydzień to moja ogromna dietowa porażka, która wspaniałe odzwierciedlenie znalazła na twarzy w postaci trądziku oraz w zdrowiu (żołądek szaleje i odporność również). Zbieram się do kupy i lecę dalej z dietą bez mleczną oraz bezglutenową  (chociaż w weekend pojawią się w menu pierogi – postaram się jednak, żeby to było jedyne danie z glutenem). O tych moich restrykcjach napiszę w innym poście, ponieważ dużo dał mi ten sposób odżywiania.

W weekend zapowiada się bardzo pracowicie, ponieważ będę na Run BlogFest 2015. Z kim się widzę? Trochę się denerwuje, ale tematy wykładów są tak fascynujące, że za nic nie chciałabym tego opuścić!

RBF
Źródło: Polska Biega

To by było na tyle. Miłej lektury i dajcie znać koniecznie jakie macie plany na nachodzące dni? Czy was również zaskoczyły jakieś wydarzenia, a może zmieniacie prace lub planujecie to zrobić?

Miłego Weekendu!

20 przemyśleń nt. „Dużo szczęścia w … nieszczęściu?”

  1. ściskam Cię mocno i trzymam kciuki. Ja czekam na pewną ofertę pracy i bardzo jej się boję, bo jeśli będzie na tak, to będę się żegnać z obecną, którą kocham, uwielbiam ludzi i bardzo się zżyłam ze wszystkimi i wszystkim co tutaj mam. Więc dwa kolejne dni robocze będę miała w nerwach. Przez to też się złamałam i zjadłam parę ciastek, ale mimo to jestem z siebie zadowolona. I potwierdzam – bieganie zmniejsza mi poziom stresu.
    Pozdrawiam,
    Monika

  2. Trzymam kciuki i powodzenia w nowej pracy. Sama teraz jestem w trakcie szukania pracy, ale już nie byle jakiej, tylko tej „wymarzonej” i na razie jakoś kiepsko mi idzie 🙁

  3. Zacznę może od końca, czyli od Run BlogFest 2015. Z ciekawości zajrzałam na wydarzenie i tematyka wykładów jest naprawdę interesująca, szkoda tylko, że do Warszawy mam spory kawałek, gdyż chętnie wzięłabym udział w takim wydarzeniu. Jak zwykle liczę na relację 🙂
    Co do reszty posta, cieszę się, że decyzja o zmianie pracy ostatecznie okazała się dobrą decyzją 🙂 Jak to mówią, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło 🙂

  4. Zmiany czasami są dobre… Każda przynosi coś nowego, a to znajomości, a to umiejętności, możliwości… Każda czegoś uczy 😉 Czasami tylko nie wiadomo, kiedy będzie warto zaryzykować.

    Pozdrawiam
    Żaneta

  5. Takie decyzje są trudne do podjęcia. Ale czasami trzeba kierować sie uczuciami, intuicją. Ze wszystkiego można wyciągnąć wnioski. Ja miałam podobna sytuacje z wyborem studiów 🙂 mam nadzieję, że będziesz zadowolona ze swojej nowej pracy i trzymam kciuki ?

  6. Czasem trzeba podjąć jakieś trudne decyzje ale najważniejsze aby była to własna dobrowolnie podjęta decyzja 🙂
    U nas też nowości bo zmieniłyśmy otoczenie z małego miasta na Wrocław i nową uczelnie. Jak na razie jesteśmy zadowolone 🙂

Dodaj komentarz