Pierwszy trening CrossFit – moje wrażenia

Wczoraj byłam na pierwszym treningu CrossFit i jak wspominałam strasznie się stresowałam. Czy jest się czego bać? Czy Ty dasz radę? Mam nadzieje, że tego wszystkiego i więcej dowiesz się z mojej relacji, a jeśli masz jakieś pytanie, śmiało zadaj je w komentarzu.

CrossFit stał się dość popularny w Polsce, ale wierzę, że są osoby, które mogą nie wiedzieć z czym to się je. Zatem…

CrossFit – program treningu siłowego i kondycyjnego, który opiera się na wzroście dziesięciu najważniejszych zdolności siłowych uznanych przez specjalistów. Podczas ćwiczeń rozwija się siłę i masę mięśni, aby wzmocnić siłę ruchu mięśni w życiu realnym.

Źródło: wikipedia.org

Jeśli nic Ci to nie mówi, to wybierz się do BOX’a (żadne tam siłownie i fitness kluby) i przekonaj się na własnej skórze ;).

Gdzie trenować…

Ja BOX’a wybierałam tak jak zawsze wybierałam siłownie, czyli gdzie będę miała najbliżej z domu i z pracy. Oczywiście polubiłam również ich stronę na Facebooku, żeby poznać atmosferę i środowisko panujące w tym miejscu. Następnie zapoznałam się z grafikiem, nie chcę czekać na treningi po parę godzin, więc zajęcia powinny odbywać się w dogodnym dla mnie czasie.

Pierwsza wizyta w BOX’sie

Po tym przyszedł czas na pierwszy trening, który w wielu klubach jest darmowy. Przyszłam 15 minut wcześniej, niestety okazało się, że to chyba trochę za późno, bo dostałam sporą ankietę o swoim zdrowiu do wypełnienia. Następnie przebieram się w szatni i tu szok nie ma zamykanych szafek (jednak nikt się nie stresuje, że musi coś zostawić), a osoby przebierające się z Tobą zagadują cię lub rozmawiają między sobą. Ogromny plus za atmosferę, której nie znajdziesz w żadnej stołecznej siłowni.

crossfit-fuengirola-slide01
Źródło: fitpassion.pl

Zajęcia zaczynają się punktualnie, stajemy w szeregu i odliczamy, a następnie przedstawiamy się (grupa początkująca), następnie jest pytanie o kontuzje oraz przedstawienie planu na dziś (tzn. WOD czyli Workout Of Day). Kolejny szok, plan wydaje się łatwy i trudny zarazem (zdecydowanie zajmie on mniej niż  60 minut), a więc co z resztą czasu?

Morderca nie rozgrzewka

Oczywiście zaczynamy od rozgrzewki. Biegamy do koła sali i robimy w trakcie różne ćwiczenia, okrążeń robi się całkiem sporo. Następnie ćwiczenia, w których trzeba się przemieszczać za pomocą rąk i nóg (niedźwiadki, wykroki i inne). Po tej rozgrzewce mój trening mógłby się skończyć. Na szczęście na koniec tempo zwolniło niemal do zera i końcowa część rozgrzewki odbywała się już niemal statycznie.

Pierwszym wyzwaniem było ćwiczenie siłowe czyli podciąganie się na kołach. Omówiliśmy postawę, pobawiliśmy się ze stopniowaniem ćwiczenia i przyszedł czas na wyznanie. W 8 minut zrobić pięć serii po 10 podciągnięć. Oczywiście jako, że byłam pierwszy raz wykonywałam ćwiczenie w jednej z łatwiejszych wersji, ale starałam się aby obciążenie dało mi w kość (zakwasy mówią, że dało).

Squaty z piekła rodem

Muszę przyznać, że pierwsze wyzwanie było przyjemnością, a jego wykonanie sprawiło mi wiele radości, niestety drugie już nie było takie proste. Tym razem również  zaczęliśmy od omówienia kolejnych ćwiczeń tym razem było to 200 m biegu, 15 wyrzutów nóg do drążka w zwisie oraz 25 przysiadów z piłką, którą na koniec trzeba było rzucić o ścianę i złapać (Nie używam tu właściwej terminologii, ponieważ chcę, aby każdy zrozumiał jak wygląda taki trening). Oczywiście, każde to ćwiczenie posiada skalę w zależności od naszej kondycji, na przykład ja miałam 10 podciągnięć kolan do klatki oraz 15 przysiadów bez obciążenia. Zanim zaczęliśmy 3 serie, każde z podanych powyżej ćwiczeń wypaliło moje mięśnie i o ile biegu się nie bałam, to po przysiadach moje nogi już mnie tak nie niosły jak zawsze. Mimo ogromnego zmęczenia udało mi się zrobić równo 2 serie, parę razy miałam ochotę odpocząć, jednak nie poddawałam się. W trakcie tych serii w zasadzie skupiałam się na sobie, ale świadomość, że inni robią to samo motywowała mnie, żeby dawać z siebie wszystko!

Crossfit-Gables-61-700x400
Źródło: mundofitness.es
Ja się nie żegnam

Na koniec wyniki wpisujemy na tablicę, rozciągamy się i żegnamy się przybijając sobie piątki. Parę razy koleżanka, którą spotkałam w szatni pytała mnie jak było. Rozmawiałam też z fajną dziewczyną na recepcji, która dzięki treningom i diecie zgubiła 25 kilogramów (ona ćwiczyła 4 razy w tygodniu i namawiała mnie do tego samego). Kazała mi przyjść jutro i uwierzcie mi BARDZO bym CHCIAŁA, ale niestety nóg zgiąć nie mogę, siadanie to zmora, a ręce nawet kiedy się nie ruszają, bolą.

W ramach podsumowania chciałabym dodać, że żaden trening z Ewą Chodakowską, Anną Lewandowską czy Fitness Blenderem nie miał takiej intensywności co CrossFit, a ćwicząc na siłowni nigdy nie miałam takiej motywacji jak wczoraj. Więc jeśli się wahasz lub boisz, przełam to! Wyjdź ze swojej strefy komfortu, bo warto! Niezależnie skąd zaczynasz, dasz radę – Trenerzy gwarantują ;).

Jeśli mieszkasz w Warszawie to z tego co wiem, takie darmowe treningi odbywają się regularnie w strefie treningowej Reebok w Plażowej (ul Wybrzeże Szczecińskie 1). Link do wydarzenia TU (klik!).

Znacie CrossFit? Ćwiczycie? Macie pytania, a może chcecie o czymś przeczytać? Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach.

Źródło obrazka w nagłówku: Reebokcrossfitbrussels.com

26 przemyśleń nt. „Pierwszy trening CrossFit – moje wrażenia”

  1. U nas na siłowni jest taka klatka… część rzeczy crosfitowych robimy podczas naszych treningów. Piłką rzucaliśmy z siadu do tarczy/ściany ale jako normalne ćwiczenie w trzech seriach.

  2. A nie mówiłam? 😀 Bardzo się cieszę, że Ci się spodobało 🙂 Teraz sama wspominam mój pierwszy trening, gdzie już po rozgrzewce umierałam, a gdzie tam myśleć o dalszych ćwiczeniach…:D Ale potem ani się nie obejrzysz, a tu i tam dołożysz obciążenie i będziesz zasuwać jeszcze szybciej 🙂 Kiedy człowiek widzi, że inni dają radę, to automatycznie jakby sam może więcej 🙂
    Ja już nie mogę doczekać się mojego dzisiejszego treningu, choć pewnie ugotuję się w tym upale!

  3. Ja chodzę do Plażowej na Combat i Body Balance i zawsze podpatruję Cross Fitowców, ale jakoś nigdy nie miałam odwagi. Tak mnie zaciekawiłaś wpisem, że chętnie bym spróbowała.;-)

  4. Faktycznie super atmosfera. Jeszcze nie potkałam się z tym, żeby mnie ktoś zagadywał w szatni 😉 Kiedyś spróbuję. Teraz muszę odzyskać kondycję zagubioną gdzieś podczas urlopu 😉

  5. Nie słyszałam o tym, ale wygooglowałam i w UK też można znaleźć te treningi, choć akurat w moim mieście nie ma. Ale jeśli mówisz, że są cięższe niż Chodakowska, to jednak podziękuję:)

Dodaj komentarz