Dzień 10 / 33 dni do wesela

Kolejny tydzień za mną, czas pędzi nieubłaganie. W sobotę kupiłam również kreacje, w której wystąpię. Zdjęć na razie nie zamieszczam, przed weselem na pewno się pojawią. Dlaczego spytacie? Ponieważ sukienka będzie wyglądać idealnie jak schudnę te 3-5 kg. A więc do roboty!

wpid-wp-1431543802120m
Źródło: Własne

Nie jestem zadowolona z zeszłego tygodnia i połówki tego.  Wiem, że stać mnie na więcej! Wiem, że potrafię się oprzeć słodyczą! Pierwsze 3 dni były rewelacyjne, a potem zaczęła się równia pochyła. Dlaczego taki upadek? Chyba ze stresu, w piątek była niezła kumulacja, dodatkowo kobiece sprawy i mamy przepis na porażkę.

wpid-wp-1431543795940m
Źródło: Własne

Spadek na wadze -0,7 kg może jest wyczynem, a jedynie zasługą aktywnego spędzania czasu. W zeszłym tygodniu biegałam 2 razy (mało, ale nie czułam się za dobrze) i raz ćwiczyłam 2 obwody treningu A1 Natali Gackiej (Oj , się działo! Kalorie się paliły!). W tym tygodniu trochę nadrabiam w związku z czym poniedziałek i wtorek przywitałam biegając. Dziś mam nadzieje uda mi się poszaleć z Natalią, mam cichą nadzieje, że może przetrwam tych 180 dni treningu z nią (Brzmi trochę jak szaleństwo?).

wpid-imag256m7
Źródło: Własne

Powoli też w mej głowie dojrzewa plan jeżdżenia na rowerze do pracy (przynajmniej kawałek trasy), jest wiele wątpliwości, no i trzeba wyjść ze strefy komfortu! Ciężkie zadanie, ale ja bardzo, bardzo chce. Oczywiście czekam na Wasze wskazówki w tym temacie!

Mam nadzieje, że Was nie zanudziłam, niebawem pojawi się kolejny wpis o bieganiu!

11 przemyśleń nt. „Dzień 10 / 33 dni do wesela”

  1. Ze słodyczami jest ciężko, ale MUSISZ z tym walczyć! Początek jest zawsze najtrudniejszy, ale wierz mi że jak przetrwasz kilka pierwszych kryzysów to później jest już łatwiej. Ja też lubię słodycze, ale zaparłam się i nie kupiłam sobie nic słodkiego od połowy lutego 🙂
    Zajadanie stresu i mnie dotyczy, ale to jest bardzo złe 🙁 Mi zawsze daje takie okropne uczucie, że tracę kontrolę nad tym co jem i przez to nad swoim życiem.
    To co było to już minęło, teraz masz przed oczami tylko swój cel i WALCZ 🙂 Sukienka przecież musi pasować!!
    Strasznie Ci zazdroszczę -0,7kg!! 🙂 Ciesz się z takiego wyniku, niektórzy chudną 0,2kg/tydzień 😛

    A do pracy kiedyś jeździłam rowerem – trochę z tym kłopotów jest, ale radocha też całkiem spora 🙂 Tylko teraz mój rower jest zepsuty, a na nowy mnie obecnie nie stać i wygodnie się wożę do roboty autem 😛
    Wskazówek w tym temacie za dużo nie mam, masz trasy rowerowe na swoim odcinku? Bo to strasznie ułatwia sprawę, ja musiałam jeździć ulicą bo chodnikiem przecież nie wolno – chociaż ostatnio słyszałam, że można – sama już nie wiem 🙂 No i tyłek boli na początku 😀

  2. Najzdrowiej jest chudnąć 0,5 kg na tydzień, więc doskonale sobie radzisz. Wiadomo,raz jest lepiej a raz gorzej. Dobrze, że się nie poddajesz. Walcz! Powodzenia 🙂 !

  3. Ja bym nie mogła sobie kupić sukienki na tyle wcześnie : P poczekałabym aż schudnę to co mam schudnąć i dopiero kupiła sukienkę : D hihi : D
    Ja czekam aż mi luby oponę wymini w rowerze i będę jeździć na uczelnie, daleko nie mam co prawda ale to zawsze szybciej rowerem – dłuzej można pospać : D
    Kurde zazdroszcze pieska, jakbym miała to codziennie byłabym na spacerze : D a tak to samej mi się nie chce : )

  4. będzie dobrze, ja sama właśnie pochłaniam czekoladki tak w ramach przygotowań mojego „bikini body” 😀 nie możemy dać się zwariować. jesteś na dobrej drodze, dasz radę :*

  5. Super Ci idzie a porażki ? Porażki zdarzają się każdemu, wszyscy upadamy w naszych słabościach …:) Mnie też ostatnio te słodycze gonią i … dopadają mimo przyrzeczeń sobie składanych i woli, która miała być silna.

    NIe przestawaj spacerować z pieskiem i „roweruj” i trzymam kciuki za Twoje dalej 🙂 Serdecznie pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz