Dzień 15 – Kac po świętach

Święta nigdy mi nie służą, dlatego ich nie lubię. Dużo jedzenia, mnóstwo pokus i słodkości. Człowiek siedzi przy stole i dogadza sobie, a potem w domu marzy o tym, aby objawy przejedzenia nie były tak dokuczliwe. U mnie tak było. W sobotę, niedzielę i poniedziałek, zjadłam naprawdę sporo słodyczy! Na szczęście mało tych kupnych, a więcej domowych wypieków.

W następne święta na pewno bardziej się przygotuje i upiekę własne zdrowe słodycze, może wtedy nie będą mnie te domowe wypieki tak kusiły. Dodatkowo chyba należy pogonić wszystkich „życzliwych”, którzy pakują w wałówkę słodkie wypieki, bo jak leży w domu to kusi!

Jeśli chodzi o ruch to było sporo spacerów za to mało intensywniejszej aktywności. Lenistwo na całego. Jedyny plus to odpoczynek po tygodniu pracy, sporo spałam. Dodatkowo nadrobiłam nieco zaległości filmowo- serialowe.

sztuczne-fiolki-obzarstwo
Źródło: Sztuczne fiołki

Na szczęście już po świętach, strasznie się cieszę! Dalej walczę ze swoją wagą i z uzależnieniem od słodyczy. Może za wiele na siebie narzuciłam, może trzeba małymi krokami? Tydzień bez słodkiego? Cały czas też pracuje nad wyrobieniem w sobie nawyku ćwiczenia, bez zmuszania się. Powoli, powoli ;).

Jak Wam minęły święta?

2 przemyślenia nt. „Dzień 15 – Kac po świętach”

  1. To myślenie o świętach jest u nas zdecydowanie przesadzone, produkcja wielkich ilości jedzenia, od którego uginają się stoły, no i trzeba zjeść – bo się zepsuje, bo przecież ktoś się napracował, żeby to przygotować… zamiast zrobić coś wyjątkowego, czego nie jjemy na co dzień, w racjonalnych ilościach, żeby potem nie zjadać na silę i nie wyrzucać. Najgorsze jest to, że ze świętami się to nie kończy, bo w końcu zapasy pozostają… 😉 ale jeszcze kilka dni i wracamy do normy, a w końcu to kwiecień -najlepszy miesiąc na nowalijki <3!

Dodaj komentarz