#SeeBloggers po raz drugi

Nie mogę uwierzyć, iż już drugi #SeeBloggers mam za sobą, a następny dopiero za rok. To bardzo zła wiadomość. W zeszłym roku zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać, wszystko mnie zachwycało (Recenzja See Bloggers z 2016 roku) . W tym roku było już nieco inaczej, wiedziałam czego oczekiwać i jak się przygotować. Chociaż niezupełnie, bo sporo rzeczy mnie zaskoczyło. Zacznijmy jednak od początku, jak możemy przeczytać na stronie: „See Bloggers to największy festiwal dla twórców internetowych i influencerów w Polsce. Naszą misją jest edukacja uczestników i zachęcenie ich do wymiany własnych doświadczeń.” W tym roku zaproszonych zostało 1500 osób! To robi z #SeeBloggers na prawdę duże wydarzenie. 

#SeeBloggers identyfikator
Źródło: Własne

Wyprzedzając pytania, na #SeeBloggers może się pojawić każdy twórca, wystarczy obserwować ich na Facebooku i pilnować kiedy ruszają zapisy. Wypełnia się wtedy formularz i pozostaje oczekiwanie na mail z potwierdzeniem, czy spełniliśmy wymagania i możemy jechać na wydarzenie. Czy warto jechać na to wydarzenie przeczytacie poniżej?

Czytaj dalej #SeeBloggers po raz drugi

Relacja: Samsung Irena Women’s Run 2016

Pamiętam ten dzień, gdy postanowiłam wystartować w zawodach, nie dla wyników, ale dla dobrej zabawy. Na całe szczęście zdecydowałam się na kilka biegów w różnym odstępie czasu. Szybko przyszedł czas na mój debiut i gorzkie rozczarowanie, że jestem za wolna. Tak zdarzyło mi się jeszcze raz, aż do czasu biegu kobiet (wpis na ten temat znajdziecie TU. Klik, klik). W tym roku po raz trzeci brałam udział w Samsung Irena Women’s Run, a poniżej jest właśnie moja relacja.

psx_20160926_203804

Trochę faktów

4 września tego roku odbyła się 7 edycja biegu Samsung Irena Women’s Run, na 3 moje starty, trasa jest niezmienna i wiedzie przez Łazienki Królewskie, ul. Belwederską, ul. Myśliwiecką do ul. Szwoleżerów. Długość trasy to 5 km, w biegu mogą uczestniczyć jedynie kobiety. Dodatkowo bieg mocno wspiera wspinała sportsmenka Irena Szewińska (tak ta Irena w nazwie to na jej cześć!), która jest jego patronem. Bieg przeważnie odbywał się w okolicach maja – czerwca, w tym roku zmieniono nieco tą tradycję.

Relacja: Samsung Irena Women’s Run 2016

Samsung Irena Women’s Run to impreza bez której nie wyobrażam sobie sezonu biegowego. Co roku dziewczyny zaczarowują pogodę i podczas biegu świeci nam słońce. Ten rok nie mógł być inny, a idąc na miejsce, usłyszałam anegdotkę, że pogoda jest zawsze (To prawda!). W trakcie ostatnich edycji biegów w międzyczasie odbywało się wiele pobocznych wydarzeń i często ubolewałam, że nie zjawiłam się na miejscu wcześniej.W tym roku chciałam się zabawić na całego, ale chyba mam pecha, bo stoisk było mało i osobiście nie znalazłam dla siebie nic interesującego. Zauważalna również była mniejsza liczba startujących. W 2015 r. było nas ok. 2120 w tym roku tylko ok. 1200 – To prawie 1000 osób! Nie uwierzę, że kobiety w Warszawie przestały biegać. Impreza zaczyna się na Agrykoli, gdzie rozstawione są stoiska, a na scenie odbywają się zapowiedzi oraz rozgrzewka.

Nie mam dziecka, więc nie pamiętam jak było w poprzednich edycjach, w tym roku jednak na bieżni odbywały się również zawody dla dzieci. Bardzo fajny pomysł, jestem jak najbardziej za, gdyby nie to, ze stoiska wystawców ustawione były właśnie przy bieżni. Ciężko było coś zobaczyć lub kupić, bo co chwila ochroniarze wypraszali takie osoby. Skończyło się na tym, że cały wolny czas spędziłam na ławce z dala od Agrykoli, plując sobie w brodę, iż jestem za wcześnie.

iwr16_01_lks_20160904_110252_1
Źródło: FotoMaraton.pl

Wszystko inaczej?

Rozgrzewka była, jednak nauczona doświadczeniem zrobiłam ją sama, bo potrzebuje rozgrzać swoje kolana i łydki, zresztą dużo dziewczyn robi podobnie. Potem udałam się wraz z siostrą na start. Czas oczekiwania na kobiece biegi zawsze upływa w śmiechu, radości i głośnym szczebiocze. Jest to wspaniałe i mocno podnoszące na duchu. Tu się nic nie zmieniło, a to, że było nas mniej nie wpłynęło na atmosferę.

Trasa jak wspominałam wcześniej również się nie zmieniła i straszy lekkim podbiegiem na 2 km oraz dodającym skrzydeł zbiegiem na 4. Jej największym minusem jest przeważający brak cienia, co w połączeniu z dobrą pogodą owocuje szybkim przegrzewaniem się organizmu. W tym roku na trasie nie ustawiono żadnej kurtyny wodnej. Znalazła się za to za metą i sporo osób z niej korzystało. Dwa lata z rzędu po każdym kilometrze można było doświadczyć muzycznego dopingu, a w tym roku był on tylko na mecie. Ubolewałam wraz z siostrą nad tym faktem, bo to dodawało tej trasie czegoś magicznego, niezapomnianego. Zresztą doping zawsze dodaje skrzydeł i o tym już nie jedno przeczytaliście.

iwr16_01_jpw_20160904_113211_1
Źródło: FotoMaraton.pl

Szybki Finisz

Nie wiem dlaczego, ale jak już zobaczę metę na Samsung Irena Women’s Run to dostaje skrzydeł, tym razem też tak było i nawet zostałam zauważona przez komentatora. To bardzo miłe. Oczywiście jako, że nie jestem demonem prędkości, to wody na mecie dla mnie zabrakło, ale dostałam ją przy Agrykoli. Zresztą akurat podczas tego biegu zawsze mam swój napój, bo upał na trasie do tego zmusza.

iwr16_01_mp_20160904_114323_2
Źródło: FotoMaraton.pl

Słowem podsumowania, bo chciałabym się przede wszystkim podzielić z Wami swoimi odczuciami, a i relacja bez tego się nie obędzie. Mam też nadzieję, że moje zdanie trafi do organizatorów i z roku na rok będzie lepiej. Po pierwsze Samsung Irena Women’s Run jak by nie było i co by się nie działo powinien trafić do kalendarza każdej kobiety, która biega oraz mieszka w Warszawie lub okolicy. Nie musisz być szybka, bo wiele z nas biega w wolnym tempie, tu chodzi o pokazanie, że Kobiety tez biegają i robią to z radością. Jednak spadek jakości i brak stałej daty smuci. Pytanie o datę biegu potrafią pojawiać się już na początku roku, jednak organizatorzy często milczą lub obiecują informacje już wkrótce. Data była w miarę stała, ale w tym roku nadszedł czerwiec i wiele osób uznało, że się nie odbędzie. Przygotowanie biegu wyglądało, jakby było robione na ostatnią chwilę. Cieszę się, że brałam w nim udział, ale w to wszystko jest wplecione trochę goryczy, bo jak się tu cieszyć, kiedy twój ulubiony bieg w sumie zalicza regres? Trzymam kciuki za rok 2017 i polecam Wam to wydarzenie.

psx_20160926_204004

Jak wam podobała się relacja? Lubicie tego typu wydarzenia?

Marzec z Polar A360 – Śpij lepiej!

Luty był tak krótki, że nie zauważyłam, że brakuje wpisu o Polarze. Oczywiście ta luka jest do nadrobienia kolejnych miesiącach, a będzie o czym pisać, bo powoli energia do mnie wraca i testuje mój zegarek na przeróżnych zajęciach. Obecnie nadal mam ochotę poleżeć, a nawet pospać w ciągu dnia. Bywa, że weekend spędzam w dużej mierze w łóżku, ale nie buntuję się, bo wiem że dłuższe niewyspanie ma na mnie zły wpływ.

wp-1458134472753.jpeg
Żródło: Polar na FB

No i właśnie dziś nieco o tej czynności chcę Wam napisać. Jak wiadomo nie od dziś dla sportowca tak samo jak treningi ważny jest sen, ale czy tylko dla osoby niego? Odpowiedź brzmi: Nie! Sen jest ważną rzeczą w życiu każdego człowieka, bo regeneruje cały nasz organizm, pozwala nam poukładać oraz zapamiętać informacje z całego dnia, a niekiedy nawet rozwiązać problemy, z którymi nie możemy sobie poradzić za dnia. Gdzie tu miejsce na zegarek?

To co mnie zaskoczyło w Polarze A360 to właśnie funkcja monitorująca czas i jakość snu. Wystarczy go mieć na ręku przez całą noc (wiem, że dla niektórych to może być problem, ale po jakimś czasie można się przyzwyczaić) i nad ranem po zgraniu danych do Polar Flow (aplikacja lub strona www) otrzymujemy czas snu wraz z podziałem na ten głęboki oraz lekki z procentowym przeliczeniem. Jak wiadomo im więcej snu głębokiego tym lepiej. Patrząc po sobie zauważyłam, iż w tygodniu gdy śpię ok. 6 godzin sen głęboki stanowi ok 82% całego snu. W przypadku weekendu śpię ok. 8-9h i wtedy wychodzi go ok. 75%.

Porównywałam również swoje wyniki ze Szpinakowym Fit nie wiedziałam, czemu mam tak dobry wynik w ciągu tygodnia i jak jest to liczone. Krótki research i okazuje się, iż zegarek rejestruje, kiedy się ruszamy podczas snu, a kiedy nasze ciało zostaje w zupełnym spoczynku. Mój dobry sen jest związany z tym, że w moich nogach przeważnie śpi pies i ruszam się nieco ostrożniej i wolniej. Możliwe, że tym samym oszukuje nieco działanie zegarka. No chyba, że moja jakość snu jest taka wspaniała.

Dziwi mnie tylko, czemu funkcja nie rejestruje drzemek w ciągu dnia i nie dodaje ich do przespanych godzina. Jest to rejestrowane jak leżenie. Trochę szkoda, bo czasem zdarza mi się nadrabiać poranne wstawanie i zastanawiam się wtedy ile spałam np. w ciągu całego weekendu.

Według mnie jest to ciekawy dodatek do funkcji mierzenia aktywności. Sen to ważny filar w życiu każdego człowieka i błędem byłoby jego pominięcie. Dodatkowo uświadamia nam ile śpimy i motywuje do zachowywania odpowiedniej ilości godzin. Sama co jakiś czas kontroluję jak wyglądał mój sen w ostatnim czasie i staram się wyciągać z tego wnioski.

wp-1458134467825.jpeg
Żródło: Polar na FB

Jestem ciekawa co Wy o tym myślicie? Koniecznie napiszcie w komentarzach. Może znacie inne urządzenia, które rejestrują sen? Słyszałam o aplikacjach na telefon, ale nigdy ich nie próbowałam. Może warto porównać ich działanie, chcielibyście takiego testu?

Poprzednie wpisy:
Grudzień z Polar A360 – pierwsze wrażenia
Styczeń z Polar A360 – Na co dzień i w pracy

Brafitting brafittingowi nierówny

Wydarzenia ostatnich dwóch dni zachęciły mnie, do podzielenia się z Wami moimi doświadczeniami. Ponieważ jak się okazuje zakup biustonosza to nie jest prosta sprawa, nawet w większym mieście, gdzie sklepów jest niby więcej. Zacznę może od tego, że niestety rozmiar mojego biustu uniemożliwia mi zakup bielizny w sieciówce, co może okazać się dobrą wiadomością, bo mam pewność, że noszę bieliznę dobrze dopasowaną. Jej koszt oscyluje między 150-300 zł, ale przeważnie 2-3 sztuki na rok mi wystarczają.

Czytaj dalej Brafitting brafittingowi nierówny

Styczeń z Polar A360 – Na co dzień i w pracy

Polar A360 to zegarek z pulsometrem, który mam przyjemność Wam recenzować. Okazał się on nie tylko dobrym towarzyszem w trakcie uprawiania sportu, ale bardzo przydaje mi się w trakcie dnia codziennego. To doskonały towarzysz, który nie tylko nie pozwala nam się zasiedzieć, ale również przekaże nam powiadomienia z telefonu i zmotywuje do aktywności fizycznej. 

wp-1453322100957.jpeg
Źródło: Własne

Czytaj dalej Styczeń z Polar A360 – Na co dzień i w pracy