Lipiec 2016 – moje plany

Uwielbiam te wiosenno-letnie miesiące, gdzie pogoda nas rozpieszcza słońcem, a na stole spotykamy same dobre rzeczy. Dla mnie raj i może czasem popsioczę, że jest za ciepło, ale mimo to uwielbiam letnią aurę. W końcu dzięki słońcu zyskujemy witaminę szczęścia – D3. Nie mniej jednak czas strasznie szybko leci i trzeba się pożegnać z czerwcem, aby zaplanować lipiec. A plany robić warto choćby dlatego, żeby potem je weryfikować i wiedzieć czego oczekiwać w nadchodzącym czasie.

Podsumowanie czerwca:

– Przywiązanie większej uwagi do tego co jem (czysta miska to podstawa diety) – częściowo się udało!
– Powrót na siłownie oraz treningi nie tylko cardio, ale również siłowe – udało się, ale jeszcze moje ciało nie jest w 100% gotowe na intensywność jaką otrzymałam. Powoli się wdrażam.
– Wracam do biegania – Trochę biegałam, ale bardziej dla przyjemności, niż treningów.
– Marzenie: Rowerem do pracy, ale najpierw muszę się do tego przygotować – brak mi na to czasu, ale coraz bardziej chce to zrobić, chociaż na początku myślę o Veturilo,
– Realizować cel 52 książki w 2016 roku (jestem blisko półmetka) – było gorzej niż w maju, bo często wracam sauną nie tramwajem, a wtedy to ochoty na czytanie nie ma. 
– Oszczędzać na wakacje – kolejne niezapowiedziane wydatki się znalazły, ale ten miesiąc kończymy na plusie. Lipiec będzie z górką.
– Dalej eksperymentować w kuchni i zamieszczać więcej relacji z tego typu „wydarzeń” – Podobnie jak z rowerem zabrakło czasu. Dużo stawiam na świeże warzywa i owoce, mniej gotuje.

Nie jest tak źle, ale mogłoby być lepiej. Będę się o to starać!

Plany na lipiec:

– Kontynuacja treningów siłowych 3 razy w tygodniu;
– Praca nad czystą, jednak bardziej bogatą w składniki odżywcze miską;
– Dodanie innych treningów (basen, rower, bieganie);
– Cel 52 książki w 2016 c.d.
– Oszczędzać na wakacje;
– See Bloggers przybywamy!
– Odpoczynek, odpoczynek, odpoczynek!

gdynia

Jest ambitniej, ale wydaje mi się, że łatwiej uda mi się to wszystko zrealizować. Nie mogę się doczekać See Bloggers, cała aż palę się, żeby jechać. Mam nadzieje, że poznam Was, a i może kogoś kogo do tej pory nie znałam. Liczę na niesamowite doświadczenie oraz ciekawą lekcję. To będzie cudowny miesiąc. Mam nadzieję, że uda mi się dla Was pisać dużo więcej, w końcu idą wakacje i nawet w pracy będzie to czuć.

A jak tam Wasze plany? Wyjeżdżacie gdzieś w Lipcu? Piszcie w komentarzach.

Co czeka mnie w kwietniu?

Pierwszy kwietnia minął nieodwracalnie, a czas biegnie dalej… No i już jest 7! Nieraz mi piszecie, że nie robicie planów, bo zawsze coś je Wam pokrzyżuje. Ciężko mi się przyznać, ale ostatnimi czasy wiele rzeczy mi właśnie je krzyżuje. Na szczęście wierzę, że po deszczu, w końcu wzejdzie dla mnie słońce. Czas więc na plany na nadchodzące dni oraz małe podsumowanie marca…

Zacznijmy od podsumowania marca (wpis z planami znajdziecie TU – klik!klik!)

Czytaj dalej Co czeka mnie w kwietniu?

Marzec 2016 – moje plany

Okazuje się, iż luty mimo, że przystępny zleciał mi bardzo szybko, a w następnym tygodniu zaczyna się już marzec, no i niebawem również wiosna. Chyba nic mnie tak bardzo nie cieszy, jak nadejście tej pory roku. Marzec to też miesiąc mojego urodzenia, a więc będzie miała fiesta. W końcu to tylko raz w roku.

Podsumowanie stycznia i plany na luty znajdziecie we wpisie TU (klik! klik!). Styczeń był niesamowitym miesiącem, pełnym biegania i osiągnięć, w tym biegania w zimą w śniegu. Niestety moja odporność została nieco nadszarpnięta i niemal cały luty walczyłam, a to z osłabieniem, a to z brakiem energii związanym z przemęczeniem. Aż dziw jak to wszystko zaczęło odchodzić wraz ze zmianą pogody. Powoli czuję, że energia mnie rozpiera, a plany niosą i napędzają do pracy.

Czytaj dalej Marzec 2016 – moje plany

22-dniowa rewolucja – recenzja książki

Ostatnio dość dużo czytam o diecie wegańskiej, która mnie fascynuje, tak samo jak ludzie na niej. Wydają mi się tacy szczęśliwi i bliżsi naturze. To wszystko składa się na to, że chętnie sięgam po pozycję o tej tematyce. „22-dniowa rewolucja” Marca Borges już jakiś czas temu wpadła mi w oko, szczególnie ta wspaniała okładka z warzywami i owocami. Gdy dowiedziałam, się, że to program przejścia na dietę roślinną, po prostu musiałam ją przeczytać.

IMAG6046_20160108224137126[1]

Autorem książki jak już wspomniałam, jest Marco Borges – trener i dietetyk gwiazd. Stworzył on 22 dniowy program, który stosowała Beyonce wraz z mężem. Nowy sposób odżywiania tak przypadł im do gustu, że piosenkarka napisała przedmowę do książki. Czytaj dalej 22-dniowa rewolucja – recenzja książki

Początek października – plany, a rzeczywistość

Dobry, a nawet ambitny plan to wspaniała rzecz. Takie właśnie były założenia na październik o których mogliście przeczytać Tu (klik, klik). Niestety życie miewa własne poglądy na ten temat, a my nie wiele możemy z tym zrobić. Tak też stało się w czwartek, kiedy to na Facebooku pisałam Wam, że boli mnie gardło. Oczywiście początki były niewinne, a skończyło się na tym, że cały weekend przeleżałam i w sumie nie wiele z tych dni wolnych pamiętam.

Podejrzewam, że chyba chciałam za szybko, a moje podejście było zbyt lekkomyślne (nie dbałam o wzmocnienie odporności), Na szczęście lubię się uczyć na błędach i wytaczam ciężkie działa w walce o swoje zdrowie.

Czytaj dalej Początek października – plany, a rzeczywistość