Marzec 2016 – moje plany

Okazuje się, iż luty mimo, że przystępny zleciał mi bardzo szybko, a w następnym tygodniu zaczyna się już marzec, no i niebawem również wiosna. Chyba nic mnie tak bardzo nie cieszy, jak nadejście tej pory roku. Marzec to też miesiąc mojego urodzenia, a więc będzie miała fiesta. W końcu to tylko raz w roku.

Podsumowanie stycznia i plany na luty znajdziecie we wpisie TU (klik! klik!). Styczeń był niesamowitym miesiącem, pełnym biegania i osiągnięć, w tym biegania w zimą w śniegu. Niestety moja odporność została nieco nadszarpnięta i niemal cały luty walczyłam, a to z osłabieniem, a to z brakiem energii związanym z przemęczeniem. Aż dziw jak to wszystko zaczęło odchodzić wraz ze zmianą pogody. Powoli czuję, że energia mnie rozpiera, a plany niosą i napędzają do pracy.

Czytaj dalej Marzec 2016 – moje plany