3 rzeczy, którymi muszę się z Wami podzielić

Mimo, że ostatnio nie robię nic, aby moje życie było jakieś nienormalne, to wszystkie znaki na niebie i ziemi pokazują mi, że do normalnych niestety też nie należy. Przeważnie dzielę się z Wami osobistymi wpisami przy podsumowaniach miesiąca, jednak w tym momencie czuję potrzebę napisać parę słów od siebie. O tym co mnie nieco zdenerwowało oraz czemu mimo obietnic dalej u mnie ciszej. Gotowi? Do dzieła!

Czytaj dalej 3 rzeczy, którymi muszę się z Wami podzielić

Bieg Niepodległości 2016 – relacja

Bieg Niepodległości w Warszawie od dawna mi się marzył. W zeszłym roku kibicowałam siostrze (klik! klik!) i obiecałam sobie, iż w następnym roku wezmę w nim udział. Jeszcze przed startem zapisów myślałam, żeby sobie odpuścić to wydarzenie. Jednak gdy podczas The Castle Run zadziałały endorfiny, doszłam do wniosku „A co mi tam! Chcę wystartować.”. I tak oto 11 listopada znalazłam się na starcie, ale zanim opowiem nieco o tym co działo się po starcie nakreślę nieco warunki jakie panowały.

wp-1479594675079.jpg
Źródło: Własne

Czytaj dalej Bieg Niepodległości 2016 – relacja

Październik z Polar A360 – The Castle Run cz.2

Druga część relacji z biegu The Castle Run oraz test zegarka Polar A360 w trakcie znajdziecie poniżej, jeśli nie czytaliście części pierwszej to koniecznie do niej zajrzyjcie (Październik z Polar A360 – The Castle Run cz.1). Część pierwsza skończyła się na godzinę przed startem, gdy byłyśmy już przy Zamku w Książu, a ja zastanawiałam się co tu robię. Zapraszam Was na drugą część wpisu.

the castle run 3
Źródło: fotosa.pl

Czytaj dalej Październik z Polar A360 – The Castle Run cz.2

Październik z Polar A360 – The Castle Run cz.1

Przeważnie przy jesieni odczuwałam spadek energii i często moje życie mocno zwalniało, również treningi. Nawet jeśli trenowałam to starałam się skupiać tylko na tym, a w pozostałym czasie odpoczywałam. Ten rok jest inny, nie wiem czy to zasługa Blog Forum Gdańsk, gdzie dostałam ogromnego POWERA, a może spokojniejsze lato i wrześniowy urlop? Podejrzewam też suplementację, bo chce mi się więcej. Dlatego wraz z siostrą wystartowałam w The Castle Run, pomimo, że tydzień wcześniej walczyłam z przeziębieniem. Na szczęście bardzo chora nie byłam, raczej tak na za sadzie „Za zdrowa na zwolnienie lekarskie, zbyt chora na bieganie wieczorami po dworze”.

wp-1477910509745.jpg
Kopalnia, Muzeum, Dom Kultury – Zaskakujący Wałbrzych

Czytaj dalej Październik z Polar A360 – The Castle Run cz.1

Relacja: Samsung Irena Women’s Run 2016

Pamiętam ten dzień, gdy postanowiłam wystartować w zawodach, nie dla wyników, ale dla dobrej zabawy. Na całe szczęście zdecydowałam się na kilka biegów w różnym odstępie czasu. Szybko przyszedł czas na mój debiut i gorzkie rozczarowanie, że jestem za wolna. Tak zdarzyło mi się jeszcze raz, aż do czasu biegu kobiet (wpis na ten temat znajdziecie TU. Klik, klik). W tym roku po raz trzeci brałam udział w Samsung Irena Women’s Run, a poniżej jest właśnie moja relacja.

psx_20160926_203804

Trochę faktów

4 września tego roku odbyła się 7 edycja biegu Samsung Irena Women’s Run, na 3 moje starty, trasa jest niezmienna i wiedzie przez Łazienki Królewskie, ul. Belwederską, ul. Myśliwiecką do ul. Szwoleżerów. Długość trasy to 5 km, w biegu mogą uczestniczyć jedynie kobiety. Dodatkowo bieg mocno wspiera wspinała sportsmenka Irena Szewińska (tak ta Irena w nazwie to na jej cześć!), która jest jego patronem. Bieg przeważnie odbywał się w okolicach maja – czerwca, w tym roku zmieniono nieco tą tradycję.

Relacja: Samsung Irena Women’s Run 2016

Samsung Irena Women’s Run to impreza bez której nie wyobrażam sobie sezonu biegowego. Co roku dziewczyny zaczarowują pogodę i podczas biegu świeci nam słońce. Ten rok nie mógł być inny, a idąc na miejsce, usłyszałam anegdotkę, że pogoda jest zawsze (To prawda!). W trakcie ostatnich edycji biegów w międzyczasie odbywało się wiele pobocznych wydarzeń i często ubolewałam, że nie zjawiłam się na miejscu wcześniej.W tym roku chciałam się zabawić na całego, ale chyba mam pecha, bo stoisk było mało i osobiście nie znalazłam dla siebie nic interesującego. Zauważalna również była mniejsza liczba startujących. W 2015 r. było nas ok. 2120 w tym roku tylko ok. 1200 – To prawie 1000 osób! Nie uwierzę, że kobiety w Warszawie przestały biegać. Impreza zaczyna się na Agrykoli, gdzie rozstawione są stoiska, a na scenie odbywają się zapowiedzi oraz rozgrzewka.

Nie mam dziecka, więc nie pamiętam jak było w poprzednich edycjach, w tym roku jednak na bieżni odbywały się również zawody dla dzieci. Bardzo fajny pomysł, jestem jak najbardziej za, gdyby nie to, ze stoiska wystawców ustawione były właśnie przy bieżni. Ciężko było coś zobaczyć lub kupić, bo co chwila ochroniarze wypraszali takie osoby. Skończyło się na tym, że cały wolny czas spędziłam na ławce z dala od Agrykoli, plując sobie w brodę, iż jestem za wcześnie.

iwr16_01_lks_20160904_110252_1
Źródło: FotoMaraton.pl

Wszystko inaczej?

Rozgrzewka była, jednak nauczona doświadczeniem zrobiłam ją sama, bo potrzebuje rozgrzać swoje kolana i łydki, zresztą dużo dziewczyn robi podobnie. Potem udałam się wraz z siostrą na start. Czas oczekiwania na kobiece biegi zawsze upływa w śmiechu, radości i głośnym szczebiocze. Jest to wspaniałe i mocno podnoszące na duchu. Tu się nic nie zmieniło, a to, że było nas mniej nie wpłynęło na atmosferę.

Trasa jak wspominałam wcześniej również się nie zmieniła i straszy lekkim podbiegiem na 2 km oraz dodającym skrzydeł zbiegiem na 4. Jej największym minusem jest przeważający brak cienia, co w połączeniu z dobrą pogodą owocuje szybkim przegrzewaniem się organizmu. W tym roku na trasie nie ustawiono żadnej kurtyny wodnej. Znalazła się za to za metą i sporo osób z niej korzystało. Dwa lata z rzędu po każdym kilometrze można było doświadczyć muzycznego dopingu, a w tym roku był on tylko na mecie. Ubolewałam wraz z siostrą nad tym faktem, bo to dodawało tej trasie czegoś magicznego, niezapomnianego. Zresztą doping zawsze dodaje skrzydeł i o tym już nie jedno przeczytaliście.

iwr16_01_jpw_20160904_113211_1
Źródło: FotoMaraton.pl

Szybki Finisz

Nie wiem dlaczego, ale jak już zobaczę metę na Samsung Irena Women’s Run to dostaje skrzydeł, tym razem też tak było i nawet zostałam zauważona przez komentatora. To bardzo miłe. Oczywiście jako, że nie jestem demonem prędkości, to wody na mecie dla mnie zabrakło, ale dostałam ją przy Agrykoli. Zresztą akurat podczas tego biegu zawsze mam swój napój, bo upał na trasie do tego zmusza.

iwr16_01_mp_20160904_114323_2
Źródło: FotoMaraton.pl

Słowem podsumowania, bo chciałabym się przede wszystkim podzielić z Wami swoimi odczuciami, a i relacja bez tego się nie obędzie. Mam też nadzieję, że moje zdanie trafi do organizatorów i z roku na rok będzie lepiej. Po pierwsze Samsung Irena Women’s Run jak by nie było i co by się nie działo powinien trafić do kalendarza każdej kobiety, która biega oraz mieszka w Warszawie lub okolicy. Nie musisz być szybka, bo wiele z nas biega w wolnym tempie, tu chodzi o pokazanie, że Kobiety tez biegają i robią to z radością. Jednak spadek jakości i brak stałej daty smuci. Pytanie o datę biegu potrafią pojawiać się już na początku roku, jednak organizatorzy często milczą lub obiecują informacje już wkrótce. Data była w miarę stała, ale w tym roku nadszedł czerwiec i wiele osób uznało, że się nie odbędzie. Przygotowanie biegu wyglądało, jakby było robione na ostatnią chwilę. Cieszę się, że brałam w nim udział, ale w to wszystko jest wplecione trochę goryczy, bo jak się tu cieszyć, kiedy twój ulubiony bieg w sumie zalicza regres? Trzymam kciuki za rok 2017 i polecam Wam to wydarzenie.

psx_20160926_204004

Jak wam podobała się relacja? Lubicie tego typu wydarzenia?