Moje plany na luty 2017

Witajcie Moi drodzy!
Ledwo witałam Nowy Rok, a tu już miesiąc za mną i przygotowuje plany na luty 2017. Najgorsze, że mocno Was zaniedbuje, ale nie wiele na to mogę poradzić, ponieważ pół stycznia przechorowałam. Poza tym walczę z brakiem czasu, gdy już wrócę z pracy, potrenuje, ugotuje, posprzątam, czy nawet przysiądę, aby nieco odpocząć, przychodzi czas na kładzenie się spać i tak cały czas. Szukam sposobów, rozważam nawet prowadzenie bloga w komunikacji miejskiej! No, ale może skończmy z tymi wymówkami i tłumaczeniem się. Trzeba zrobić pewne postanowienia i się ich trzymać.

Jaki był ten styczeń?

Czytaj dalej Moje plany na luty 2017

Podsumowanie 2016 roku

Rok 2016 za nami i mam już powoli plany na 2017, ale zacznijmy od przeglądu tego co się wydarzyło. Dlaczego to robię? Odpowiedź jest dość prosta, gdy myślę o tym jaki był ten rok, zawsze przychodzi mi na myśl, że nic się nie działo, że nie wydarzyło się nic specjalnego. Potem przeglądam zdjęcia oraz wpisy i nagle olśnienie. To był na prawdę ciekawy rok! Z tego powodu, może bardziej dla siebie tworzę te posumowanie. Mam nadzieję, że i Wam przypadnie on do gustu.

Styczeń 2016

Czytaj dalej Podsumowanie 2016 roku

Moje plany na Grudzień

Co się dzieje z tymi miesiącami, że mi tak szybko zlatują? Nawet do mnie nie dociera, że oto właśnie mam grudzień przed sobą. Wraz z początkiem każdego miesiąca przyszedł czas na podsumowania oraz zastanowieniem się co dalej. Jako, że oto przed nami ostatni miesiąc roku, to przede wszystkim będę się skupiać na podsumowaniach i rozważaniach co za rok. Bo 2017 na pewno będzie znaczący jeśli chodzi o zmiany, tak coś czuje w kościach. Nie wyprzedzajmy jednak faktów, przed Wami plany na grudzień.

Podsumowanie Listopadowych planów:

Czytaj dalej Moje plany na Grudzień

Moje plany na Listopad

Niedawno przeczytałam na jednym z blogów, że o ile wrzesień zleciał szybko, to października jakby nie było. Dopiero co cieszyłam się z początku nowego miesiąca, a już muszę układać plany na Listopad. Z jednej strony raduje mnie to, bo coraz bliżej wiosny, ale też smucę, bo nie lubię, gdy czas tak szybko płynie.Przejdźmy jednak do konkretów.

Liście na trawniku
Źródło: Własne instagram

Czytaj dalej Moje plany na Listopad

Jakie plany na październik 2016?

Mocno dla mnie wakacyjny wrzesień upłynął tak szybko, że niemal nie zauważyłam nowego miesiąca. Ciężko się wraca do codzienności, szczególnie, że w październiku wyjeżdżam do Wałbrzycha na bieg, który mi się zamarzył. To mój pierwszy start poza Warszawą i drugi na 10 km. Stresuje się strasznie, ale i nie mogę się doczekać. Ekscytuje się tym tak samo jak planami na październik 2016. Gotowi? Zaczynajmy!

slimsizeme-tatry.jpg
Źródło: Własne

Zacznijmy od podsumowania Września

– Skorzystać z urlopu (aktywność i relaks) – udało się w 200% i był to jeden z lepszych moich urlopów;
– Uspokoić się, wyrwać z wielkomiejskiego pędu – nawet nie wiecie jak się odcięłam i jaka nieszczęśliwa byłam gdy musiałam wracać;
– Treningi biegowe 3-4 razy w tygodniu – W wakacje trochę za wiele odpoczywałam, owszem spacerowałam, ale do biegania było daleko;
– Dodatkowa ekstra aktywność – było chodzenie po górach, basen, joga oraz treningi typu HIIT;
– Jeść zdrowiej, ale przede wszystkim dobrze się bawić na wyjeździe – była totalna rozpusta;
– Oczywiście zadbać o Was lepiej! – Moja największa porażka, ale jak urlop to urlop.
– Blog Forum Gdańsk – już niebawem pojawi się tu mała relacja.

wp-1475748887095.jpg
Źródło: Blog Forum Gdańsk na FB

Słowem podsumowania wrzesień był przewspaniały. Co prawda dieta kulała i to dość mocno, ale to wszystko było nie ważne, bo skupiłam się na urlopie. Udało mi się wypocząć, zrelaksować i dobrze bawić. Najlepszy czas w moim życiu. Polecam i Wam.

Jakie plany na październik 2016?

– 16 października Run Castle (10 km) – po prostu dobiec do mety;
– 12 października wizyta u dietetyka – po nieudanych próbach, chyba najwyższy czas się poddać i udać się do specjalisty; (trzymacie kciuki);
– Czytać książki;
– Aktywność fizyczna minimum 3 razy w tygodniu;
– Popracować nas systematycznością wpisów na bloga oraz w Social Mediach;
– Stosować się do zaleceń dietetyka;

Cóż zwlekałam z tym wpisem i trochę już zaczęłam się na siebie złościć. Teraz  jednak okazuje się, że warto było. Ponieważ październik póki co to miesiąc, gdzie „Kocyk nie osądza, kocyk rozumie”, czyli jest zimno, mokro i ciemno. Człowiek ma większą chęć siedzieć w domu, niż iść na trening. Dodatkowo nic innego bym nie robiła, tylko czytała książki (dobrze dla mojego rocznego wyzwania, źle dla mojej formy). Mimo to staram się treningi biegowe wykonywać minimum 4 razy w tygodniu. Wychodzi mi to różnie, ale nie jest ze mną tak źle i liczę, że w Wałbrzychu doczłapie się do mety. Ahoj przygodo!

Miłego i zdecydowanie cieplejszego października Wam życzę.