Powrót i tajemnica mojej nieobecności

Uwaga wracam do blogowania po swojej nieobecności i muszę się z Wami podzielić szczęśliwą wiadomością (tajemnica mojej nieobecności). Czas tak szybko leci, że nie zauważyłam, kiedy minęły 3 miesiące od ostatniego wpisu. Dlaczego? O tym dowiecie się w dalszej części wpisu. Oczywiście osoby, które obserwują mnie na Instagramie, mogą już wiedzieć o czym będzie mowa. Jeśli chcecie być ze mną bardziej na bieżąco, zachęcam do obserwowania mnie właśnie tam.

Źródło: unsplash.com

Tajemnica mojej nieobecności

Między końcem października, a początkiem listopada dopadło mnie ogromne zmęczenie i brak jakichkolwiek chęci. Nawet powiedziałam mojemu narzeczonemu, że chyba rzucę blogowanie (od początku tego bloga nigdy tak nie pomyślałam!). Wracałam z pracy i kładłam się spać lub leżałam bez życia. Cóż czasem zdarzały mi się takie jesienne przesilenia lub spadki odporności. Wsparcie suplementami nie pomagało na długo i po kilku dniach dalej nie miałam sił nawet ręką ruszyć. Podczas tego leżenia nie chciało mi się czytać, a oglądanie TV było ponad moje siły (sic!). Potem złożyło się to z bolesnością piersi oraz dziwnymi smakami. Znacie mój stosunek do mięsa, no więc ja unikająca go we wszelkich potrawach zjadłam jajka sadzone na boczku. Ja boczku nawet nie lubiłam, a w tej potrawie to właśnie smażone i tłuste mięso najbardziej mi smakowało. Uznałam, że albo mocno przeżywam PMS albo w najbliższym czasie nie będę go długo witać…

Postanowiłam zrobić test ciążowy i co się okazało? Wraz z Michałem spodziewamy się dziecka! W mojej najbliższej rodzinie zdarzyło się to pierwszy raz, więc zupełnie nie wiedziałam co mnie czeka. Do tej pory nie mam tyle energii co sprzed ciąży, jednak powoli dochodzę do siebie. Od 6 tygodnia męczyły mnie również straszne mdłości i w zasadzie to one najbardziej uprzykrzyły mi życie. Na szczęście w drugim trymestrze ten objaw ustąpił niemalże zupełnie.

powód mojej nieobecności
Źródło: Własne (Instagram)

Co z blogowaniem?

Co z blogowaniem? Nie zamierzam rzucać tego wszystkiego i na pewno nie przestane pisać. Ba wydaje mi się, że nawet zacznę częściej to robić w najbliższym czasie. Obawiam się jednak, iż wraz ze zmianami w moim życiu tematyka też będzie się rozwijać. Nadal możecie liczyć na tematykę FIT, jednak chciałabym rozwijać ten blog również w innych kierunkach, takich jak: życie (pojawią się ciążowe tematy, możliwe, iż napiszę od czasu do czasu coś o dziecku, ale dodatkowo tak jak wcześniej napiszę też o sobie i swoich przemyśleniach), książki, seriale, ciekawe wydarzenia i podróże oraz inne pasje, które będą mnie zajmować. Nie bójcie się jednak, nie idę w blog parentingowy, raczej marzy mi się blog Fit Lifestylowy z elementami kultury. Oczywiście nigdy nie mów nigdy.

Tymczasem życzę Wam udanego dnia!

15 tydzień ciąży
Źródło: Własne (Instagram)

19 thoughts on “Powrót i tajemnica mojej nieobecności”

  1. Na początku czytając objawy byłam przekonana, że wyjdzie, że to chora tarczyca. Dobrze, że tak nie jest. Piękne zdjęcia, z tymi bucikami niezwykle urocze!
    Gratulacje! Życzę Wszystkiego Dobrego! 🙂

  2. Gratulacje! 🙂
    Fajnie, że wróciłaś do blogowania, bo pisanie idzie Ci doskonale, a teraz czuję, że jeszcze bardziej rozwinie się i zrobi bardziej interesujące w związku z poszerzeniem tematyki. 😉

  3. Słyszałam już wcześniej dobre wieści, ale jeszcze raz gratuluję! I życzę powrotu energii. A posty z nowej tematyki chętnie poczytam 😉

  4. Gratuluję zarówno Tobie jak i przyszłemu tacie. Mam nadzieję, że szybko powrócisz do sił! przy okazji polecam książkę: „Wszystkie dzieci są zdolne – jak marnujemy wrodzone talenty” Gerald Huther, Hauser Uli.

  5. Grartuluję kochana! Ja dowiedziałam się o ciąży, gdy mąż zaserwował mi kurczaka w ulubionym wydaniu, a ja nie mogłam go tknąć, czekałam aż posmakuje i zapytałam, czy dał mi stare mięso…Zdziwił się, posmakował swój i mój kawałek i powiedział, że jest ok….Miałam awersję do kurczaka przez pół ciązy i to totalne zmęczenie 🙂 Przed Wami piękny czas. 🙂

Odpowiedz na „Karolina KrawczykAnuluj pisanie odpowiedzi