KOSMETYCZNI ULUBIEŃCY WRZEŚNIA 2017

Kosmetyczni ulubieńcy września 2017

Kolejny miesiąc za nami, więc czas na kosmetycznych ulubieńców września 2017. Z racji, iż pogoda mocno się zmieniła i przypomina bardziej tą jesienno-zimową, niż letnią powoli zaczynam się zmieniać sposób pielęgnacji oraz na makijażu. Po problemach ze skórą zeszłej zimy, wiem jak ważne jest korzystanie z dobrego balsamu do ciała i taki trafił w moje ręce zupełnie przez przypadek. Opowiem również o niewypale makijażowym, który miałam

Kosmetyczni ulubieńcy września 2017

Pielęgnacja:

Creamy Butters od AA, czyli balsam regenerujący z masłem Tucuma

balsam regenerujący z masłem Tucuma
Źródło: kosmetykiaa.pl

Na stronie AA możemy przeczytać, iż połączenie masła Tucoma z kremowym balsamem, szybko się wchłania, dzięki czemu efekt w postaci lepszej elastyczności oraz kolorytu skóry jest widoczny w przeciągu chwili. Ciepły zapach Tucoma zmysłowo otula całe ciało, na długo wprawiając w dobry nastrój. Produkt jest oparty o naturalne składniki, takie jak: masło Tucoma, które jest bogate w antyoksydanty i beta-karoten, regeneruje skórę i chroni je przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi, olejek awokado oraz masło shea, które są bogate szczególnie w witaminy A oraz E mają za zadanie wzmocnić elastyczność skóry i wzmocnić naturalną jej barierę.

Skład:

Aqua, Ethylhexyl Stearate, Paraffinum Liquidum, Glycerin, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Cetearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Astrocaryum Tucuma Seed Butter, Glycine Soja Oil, Persea Gratissima Oil, Allantoin, Dimethicone, Citric Acid, Sodium Polyacrylate, Dicaprylyl Carbonate, Trideceth-6, Polyglyceryl-3 Caprate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Silica, Parfum, CI 77492.

Moja ocena: Pierwszy raz nie czuję się, jakbym czytała wydumany opis, tworzony przez dział marketingowy, który ma sprzedać produkt, ale nie koniecznie mówić prawdę. Tutaj wszystko się zgadza. Balsam jest gęsty i ma pastelowo pomarańczowy kolor. Łatwo się nakłada i równie szybko wchłania. Skóra jest lepiej odżywiona i wspaniale pachnie. Nie jest to zapach dominujący, raczej lekki oraz owocowy. Ja najczęściej nakładam go wieczorem po kąpieli i podziwiam efekt również rano oraz w ciągu dnia. Mimo, iż jestem alergikiem nie uczula mnie, a wręcz przynosi ulgę mojej skórze. Warto spróbować i zdecydowanie sięgnę jeszcze po ten kosmetyk.

Pojemność: 400 ml
Cena: ok. 15,99 zł

Makijaż:

Foundation Plus od Gosh, podkład kojąco-korygujący

Źródło: gosh.pl

Fundation Plus+ to kryjący podkład i korektor w jednym, dzięki któremu uzyskamy satynowe wykończenie oraz długotrwały efekt. Producent na stronie wspomina, iż formuła kosmetyku jest lekka, przez co aplikacja jest łatwiejsza i bezsmugowa. Naturalny i zdrowy wygląd uzyskamy dzięki zawartym w kosmetyku pigmentom, które łączą się ze skórą. Dodatkowo w kosmetyku możemy znaleźć takie składniki jak: kwas hialuronowy, płynne minerały morskie, wyciąg z alg, oraz witaminę E. Jak wiemy mają one działanie nawilżające i odżywcze na skórę. Ekstra dodatkiem jest zdecydowanie filtr przeciw słoneczny o faktorze 15. Kosmetyk nie zawiera parabenów i perfum.

Skład: brak (nie znalazłam informacji na stronie producenta).

Moja ocena: Podkład trochę czasu przeleżał w mojej szufladzie, ponieważ poważnie bałam się jego koloru. Mam skórę jasną (Dla niektórych firm nawet bardzo jasną) , a na opakowaniu jak wół było napisane odcień naturalny. Uznałam, że poczekam z nim do wakacji, kiedy moja twarz będzie opalona. Po otwarciu okazało się, że moje obawy były bezpodstawne, ponieważ odcień nie był taki ciemny i ładnie dopasowywał się do skóry. Ukrywa wszystkie niedoskonałości oraz wyrównuje koloryt. Dla mojej cery z problemami jednak muszę dodatkowo używać korektora. Nie zauważyłam, aby kosmetyk przesadnie wysuszał oraz nawilżał skórę. Na pewno jej nie podrażnia. W moim odczuciu nie jest to lekki kosmetyk, co prawda u mnie sprawdzał się niemal zawsze (poza upałami, jednak chyba żaden podkład nie sprosta temu wyzwaniu). Długo utrzymuje się na twarzy i jest odporny na wytarcia. Przypadł mi do gustu i na pewno jeszcze go kupię.

Pojemność: 30 ml
Cena: ok. 54 zł

Kosmetyczny zawód miesiąca września 2017

Paradise Extatic, tusz do rzęs od L’Oréal Paris

Paradise Extatic, tusz do rzęs od L’Oréal Paris
Źródło: lorealparis.pl

Na stronie producenta (klik! klik!) możemy przeczytać między innymi o szczoteczce, która jest wyprofilowana i lekka jak piórko, wykonanej z włókien. Ma za zadanie pogrubić i wydłużyć rzęsy. Formuła  o konsystencji balsamu wzbogacona o ekstrakt z chabru oraz olejek rycynowy ma odżywiać rzęsy i zapewnić aplikację bez grudek.

Skład:

Aqua/ Water, Paraffin, Potassium Cetyl Phosphate, Copernicia Cerifera Cera/ Carnauba Wax, Ethylene/ Acrylic Acic Copolymer, Styrene/ Acrylates/ Ammonium Methacrylate Copolymer, Cera Alba/ Beeswax, Synthetic Beeswax, Bis- Diglyceryl Polyacylapaptide- 2, Polybutene, Cetyl Alcohol, Steareth- 20, Glyceryl Dibehenate, Steareth- 2, Phenoxyethanol, Hydroxyethylcellulose, Acacia Senegal Gum, Tribehenin, Caprylyl Glycol, Glyceryl Behenate, Sodium Dehydroacetate, Hydrogenateg Jojoba Oil, Hydrogenated Palm Oil, Disodium EDTA, Butylene Glycol, Sodium Laureth Sulfate, Tetrasodium EDTa, Ricinus Communis Oil/ Castor Seed Oil, Maltodextrin, Potassium Sorbate, BHT, Centaurea Cyanus Flower Extract [+/- May Contain: CI 77499/ Iron Oxides]. (F.I.L. B206093/1).

Moja ocena: Kończył mi się sprawdzony i dobry tusz, miałam ochotę na nieco nowości i odrobinę szaleństwa. Dodatkowo zobaczyłam reklamę i uznałam, że nie jest to przekombinowany kosmetyk, proste opakowanie oraz szczoteczka, co może pójść nie tak? Cena jak na nowy tusz była wysoka, ale w jedej z drogerii, była na niego ciekawa promocja. Pierwsze kilka użyć tuszu mnie zachwyciły, szczególnie pierwsza aplikacja miała w sobie efekt wow! Naturalnie pogrubione i wydłużone rzęsy.

Niestety po kilku użyciach, coś stało się nie tak. Szczoteczka zaczęła wyciągać za dużo kosmetyku, przez co trzeba szczoteczkę z nadmiaru oczyścić. Mimo to efekt jest wiele gorszy, łatwo zepsuć cały makijaż i niemal przy każdej aplikacji widzę grudki. Bardzo mnie to smuci i zastanawia, ponieważ każdy tusz traktuje tak samo, nie wystawiam ich przesadnie na wysuszenie. W tej cenie, a nawet tańszych jest wiele lepszych tuszy. To była moja ostatnia z nim przygoda.

Cena: ok. 61,39 zł

Jacy są Wasi ulubieńcy kosmetyczni? Znacie te kosmetyki? Jakie są Wasze odczucia na ich temat?  Może chcecie poznać jakąś dokładniejszą recenzję danego kosmetyku. Piszcie w komentarzach.

16 przemyśleń nt. „Kosmetyczni ulubieńcy września 2017”

  1. Ten podkład Gosh to dla mnie nowość 🙂 Ja niezmiennie używam jeden podkład z którego jestem zadowolona, a do ciała masło kokosowe. 🙂 Może skuszę się na jakąś nowinkę..

  2. Nie znam żadnego z tych kosmetyków, ale balsam brzmi bardzo kusząco – akurat szukam jakieś smarowidła na zimę. 🙂 Tusze do rzęs to u mnie już od lat tylko MaxFactor – jeszcze nigdy się nie zawiodłam. Mam zazwyczaj 2000 Calories albo Masterpiece i oba sprawdzają się u mnie świetnie.

Dodaj komentarz