leczenie odzywianiem refluks do wpisu

Leczenie odżywianiem. Refluks – recenzja książki

Problemy układu pokarmowego są mi znane już od dawna, na początku jako Zespół jelita drażliwego, a od niedawna również jako zapalenie żołądka. Lekarze najczęściej przepisują leki, które działają lepiej lub gorzej i na tym kończy się ich pomoc. Jednak co zrobić, jeśli problemy pomimo lekarstw wracają lub co gorsza cały czas występują? Nie zrozumcie mnie źle ufam lekarzom, ale nie jest to ślepe zaufanie. Jeśli mogę każdą diagnozę weryfikuje kilkukrotnie, aby mieć pewność i większą wiedzę w danym temacie. Sięgam też często po różne artykuły oraz książki. Co prawda gdy dostałam propozycję zrecenzowania książki „Leczenie odżywianiem. Refluks” miałam mieszane odczucia, ponieważ na szczęście tego schorzenia nie mam, jednak okazuje się, że dla osób z chorobami żołądka, to pozycja, która rzuca sporo światła na dolegliwości, lekarstwa, dietę… Nie uprzedzajmy jednak faktów i przejdźmy do recenzji.

Źródło: Własne

O książce „Leczenie odżywianiem. Refluks”

Książka „Leczenie odżywianiem. Refluks” jest pierwszą książka z serii, kolejne części, czyli Zdrowe jelita, Cukrzyca typu 2, Stany zapalne będą się pojawiać co 2 miesiące. Kolejna część ma się pojawić już w listopadzie. Jak sama nazwa wskazuje, książka niesie informacje odnośnie Refluksu żołądkowo- przełykowego, na który jak donoszono już w 2001 roku (Źródło) cierpi już ok. 40% osób w krajach wysoko uprzemysłowionych. Autorka w swojej książce po kolei wyjaśnia jakie są postacie refluksu, jakie towarzyszą mu objawy. Jakie mogą być skutki niewłaściwie leczonej choroby. Następnie opowiada o sposobach diagnozowania problemów, w tym sporo o samych badaniach jakie można wykonać. Następnie omawia leki, które pomagają przy chorobie. Ostatnia część książki dotyczy odżywiania, autorka dodatkowo przygotowała gotowy jadłospis na 14 dni.

Źródło: Własne
Źródło: Własne

Książka jest w miękkiej oprawie ze skrzydełkami, nie jest gruba bo zawiera tylko 192 strony, a druk nie należy do najmniejszych. W środku jest co prawda czarno-biała, wydana na beżowym papierze. Wspaniale się to jednak komponuje w całość, ponieważ  książka jest napisana zwięźle i na temat. W ostatnim czasie ilekroć sięgałam po jakąś pozycję z dziedziny zdrowego życia lub odchudzania trafiałam na wielkie wstępy po kilkadziesiąt stron, gdzie milion razy czytałam jakim to autorka nie jest ekspertem, autorytetem i znawcą… Rozumiem, że szukając czytelników trzeba się jakoś przedstawić, jednak ja wierzę w czyny, a nie słowa. I właśnie swoją wiedzą urzekła mnie Tessmer Kimberly, czyli autorka tej książki.

Źródło: Własne

Podsumowanie

Książkę zdecydowanie warto przeczytać, gdy cierpi się na tytułową przypadłość. Dodatkowo osoby, które interesują się odżywianiem i chorobami przewodu pokarmowego, na pewno dowiedzą się czegoś nowego. Ja osobiście jestem zachwycona pozycją, ponieważ dowiedziałam się sporo o lekarstwach, które przyjmuje na zapalenie żołądka. Dobrze wiedzieć też jakie objawy towarzyszą Refluksowi, ponieważ osoby z moimi dolegliwościami są nimi zagrożone.

Czy chcielibyście przeczytać tą książkę? A może Waszą uwagę przykuł inny tytuł z tej serii? O jakich jeszcze dolegliwościach chcielibyście przeczytać w tej serii?

Leczenie odżywianiem. Refluks
Cena okładkowa: 39,90 zł
Stron:  192
Wydawnictwo: Vivante

 

 

 

Za możliwość zrecenzowania książki dziękuje wydawnictwu

Vivante

15 przemyśleń nt. „Leczenie odżywianiem. Refluks – recenzja książki”

  1. Lubię książki o takiej tematyce, zwlasza z poradami jak zwykla zmiana nawykow zywieniowych moze odmienic nasze życie. Zdecydowanie musze kupic i przexxytac ksiazke.

  2. Dobrze, że jest ostatnio taki zwrot w stronę pilnowania diety nie tylko dla względów estetycznych, ale także zdrowotnych. Takie książki na pewno uświadamiają, że można sobie pomóc (albo ulżyć) odpowiednio komponując posiłki

  3. Bardzo sie ciesze, że nie mam problemów z żołądkiem choć wiem, że to może się zmienić… staram się zdrowo odżywiać ale jak każdy mam swoje grzeszki 🙂

  4. Czytałam artykuł, w którym było napisane, że osoba w UK, która cierpi na celiakie musi przejść ok 30 wizyt lekarskich, żeby została zdiagnozowana. W Polsce jeszcze gorzej przedstawia się ta sytuacja. Tylko cierpliwości życzę i trafienia na właściwego lekarza.

  5. Mam podobnie. Uważam, że lekarze nie są nieomylni. Zawsze poważniejszą diagnozę sprawdzam u drugiego lekarza. W ten sposób kilkakrotnie udało mi się nie podać antybiotykom córkom. Prawdę mówiąc najczęściej dostajemy receptę na antybiotyk, jakby to były cukierki. Ech, temat rzeka…

Dodaj komentarz