Październik z Polar A360 – The Castle Run cz.2

Druga część relacji z biegu The Castle Run oraz test zegarka Polar A360 w trakcie znajdziecie poniżej, jeśli nie czytaliście części pierwszej to koniecznie do niej zajrzyjcie (Październik z Polar A360 – The Castle Run cz.1). Część pierwsza skończyła się na godzinę przed startem, gdy byłyśmy już przy Zamku w Książu, a ja zastanawiałam się co tu robię. Zapraszam Was na drugą część wpisu.

the castle run 3
Źródło: fotosa.pl

Do biegu, gotowi, start!

Czas mojej śmierci na trasie leciał nie ubłaganie i już zostało niecałe 15 minut, więc przyszedł czas na rozgrzewkę. Ta była wspaniała i na prawdę pod biegaczy. Tylko dlaczego zawsze jest problem z tłokiem i nagle wykopów, czy machania rękoma nie zrobisz, bo uderzysz kogoś? Można próbować stawać przy końcu, ale wtedy mało co widać, zresztą czasem stajemy na końcu, a za minutę okazuje się, że doszły inne osoby i na końcu wcale się nie znajdujemy. Mimo wszystko wielkie brawa, bo rozgrzana trafiłam na start i po chwili już biegłyśmy z siostrą.

The Castle Run 1
Źródło: fotosa.pl

Szybko się okazało, że jako przyjezdne hobbity z nizinek zostajemy daleko w tyle za ultrasami ze śląska. Tu chcę dodać, że podziwiam osoby zaczynające swoją przygodę biegową w górzystym terenie. Początki na pewno są dużo trudniejsze, ale potem jest zdecydowanie łatwiej. Spoglądałam za nimi tęsknym wzrokiem, do czasu wybiegnięcia na łąkę, gdzie zostałyśmy my i natura.

Cisza, zieleń i mgła, która pokryła wszystko mistycznym całunem, poczułam się jak zamknięta w kapsule, gdzie niema nic poza łąką i rysującymi się w bieli drzewami. To był magiczny moment, gdy czuje się taką więź z naturą. Od tej pory czułam przepełniające mnie szczęście, co by się nie działo dam radę. Byłam nawet wdzięczna światu, że jestem tak wolna, bo mogłam się tym cieszyć, nie przejmując się zamieszaniem w okół mnie.

the castle run 2
Źródło: fotosa.pl

Czasem trzeba się zgubić

Trasa była bardzo trudna, kilka razy musiałam przejść do marszu, jeden podbieg był przerażający, bo przypominał niemal płaską ścianę. Jednak nie zważając na nic, pokonywałyśmy je jeden, po drugim. Czasami towarzyszyli nam Panowie ratownicy, którzy czuwali nad zdrowiem uczestników, a nam dodatkowo poprawiali humor i oferowali podwiezienie. Minusem było to, że czasem swoim pojazdem deptali nam po piętach, w związku z czym zamiast dźwięku natury, trzeba było się mierzyć z rykiem silnika.

the castle run 4
Źródło: fotosa.pl

Na trasie nie było nic piękniejszego niż zbiegi, wtedy to nabierałam wiatru w skrzydła i pozwalałam się nieść. Trasa była urozmaicona, były pagórki, górki, strumyki, mosty, bramy i bliskość zabytków. Oznaczona też była dobrze, do czasu powrotu niby to do startu…. Po pierwsze naliczyłyśmy 6 km, kiedy to wróciłyśmy niemal to pod start, mało tego wkoło sporo turystów i taśma oplątana tak, że nie wiadomo czy biec prosto czy w prawo. Po skręceniu w prawo i przekonaniu się, że w sumie to raczej należało biec prosto, zawróciłyśmy. Biegnąc w stronę startu na nasze szczęście spotkałyśmy chłopaka na rowerze, który ściągał taśmę. Uff! Jest z obsługi, ma jechać za nami.

trasa the castle run
Źródło: Endomondo.com

I od tamtej pory biegłyśmy niczym VIPy przy okazji oprowadzane i informowane o tym jak będzie wyglądał Finisz. Żelki się przydały i 10 km wspominam miło. Poza zmęczeniem nic mi nie było. Dodatkowo miały zbawienny wpływ na koniec, bo jak się okazało ok. 0,5 km  końcowego biegu stanowił podbieg. Szybki sprint i upragniona meta oraz gratulacje. Udało się! Przeżyłam to i jestem posiadaczką najwspanialszych wspomnień.

na mecie the castle run
Źródło: fotosa.pl

Test Polar A360 podczas biegu

Muszę przyznać, że od dłuższego czasu marzyłam, aby przetestować zegarek w dłuższym i trudniejszym biegu. Ponad półtorej godziny monitorowania pulsu oraz kroków to nie lada wyczyn. Oczywiście wcześniej miałam możliwość wypróbować go na siłowni, ale to zawsze tętno było mierzone z przerwami i zahaczało o różne typy aktywności. To co lubię w Polar A360 to możliwość startu treningu zaledwie po jednym kliknięciu. Wystarczy ustawić wszystko przed biegiem i tapnąć w monitor w momencie startu i możemy już tylko biec. Oczywiście ja wolę się upewnić, że zegarek zaczął pracę. Lata doświadczeń z przeróżnymi urządzeniami.

the-castle-run-slim-size-me
Źródło: Własne

W trakcie biegu Polar sprawdza się znakomicie, nie muszę o nim myśleć, mogę szybko sprawdzić tętno oraz dane z biegu. Nie czuje go na ręku, nie obciera i nie przeszkadza. W porównaniu do telefonu to idealne narzędzie. Jest dość mały, przez co nie przeszkadza, gdy przedzieram się przez gałęzie, czy ślizgam się po błocie, którego było sporo. Dzięki wodoodporności nie muszę się przejmować pogodą, czy jak w przypadku The Castle Run wilgocią. Przed biegiem naładowałam Polar A360 i baterii starczyło, aż nadto, ponieważ zegarek służył mi jeszcze kilka dni do monitorowania aktywności, zanim musiałam go ponownie naładować.

polar-a360-01
Źródło: Własne

Największym minusem jest brak GPS i w wypadku tego biegu niestety podparłam się aplikacją Endomondo. Jednak mimo, iż dane dotyczą tego samego biegu, nie da się ich połączyć. Wielka szkoda, bardzo ubolewam nad tym i cały czas mam nadzieje, że twórca naprawi to niedociągnięcie.

Co dobre szybko się kończy

Po biegu nie załapałyśmy się ani na wodę, ani na posiłek regeneracyjny, więc postanowiłyśmy odpocząć nieco w  okolicznej restauracji przy zupie pomidorowej i kawie. Gdy doszłyśmy do siebie na tyle, aby dalej działać skorzystałyśmy z okazji by zwiedzić Zamek w Książu. Dla biegaczy tego dnia była przewidziana promocyjna cena. Wybrałyśmy opcję bez przewodnika, ale z tego co udało nam się usłyszeć, opcja z przewodnikiem była o wiele ciekawsza. Więc jeśli będziecie mieli taką okazję, to koniecznie zwiedźcie to miejsce z osobą, która Wam co nieco opowie oraz pokaże.

Wyjazd bardzo mi się podobał i na pewno jeszcze kiedyś wybiorę się na jakiś bieg do innego miasta. To wspaniałe doświadczenie i niezapomniana przygoda, którą będę wspominać do końca życia. Cieszę się, że mogę to przeżywać i Was też zachęcam do podejmowania ryzyka, aby realizować marzenia.

Czy w tym roku spełniły się jakieś Wasze marzenia? Co planujecie w najbliższym czasie?

 

15 przemyśleń nt. „Październik z Polar A360 – The Castle Run cz.2”

  1. Jeszcze raz gratuluję! Jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej wytrwałości i mobilizacji. Tak trzymać, a kolejne biegi, pełne przygód już niedługo przed Tobą 🙂

Dodaj komentarz