Kwiecień z Polar A360 – Biegiem na powitanie wiosny

Nieco spóźniony wpis, który planowałam na kwiecień, a wyszło jak widać (chociażby przez problemy zdrowotne). No, ale tytułu nie zmienię, a i Maj z Polarem A360 planuje. Jak mogliście zauważyć na Facebooku ostatni miesiąc należał do biegania, skupiłam na nim niemal w 100% .  Plany były ambitne, ponieważ zapisałam się, aż na 3 biegi. Były, bo niestety moje zdrowie, zdecydowało, że będzie inaczej.

IMAG6859
Źródło: Własne

Podstawowe pytanie: Jak się biega z Polar A360? Jak dla mnie niemal nieodczuwalnie. Nie czuje bransoletki na ręku, ponieważ jest lekka i elastyczna. Każde podniesienie ręki jak do sprawdzenia czasu, powoduje aktywacje monitora. Dzięki temu mogę sprawdzić na przykład swój puls z kolorem strefy, graficzny wykres pulsu w trakcie treningu (czyli mniej więcej ile czasu spędziłam w każdej z pięciu stref), czas trwania treningu, aktualny czas oraz inne dane. Brakuje mi tylko mapy trasy, aby było idealnie. Tą jednak możemy sobie wziąć korzystając z jednej z wielu aplikacji w telefonie (np. dedykowanej Polar Beat). Jedyne czego mi żal, że tych danych w żaden sposób nie można połączyć, ale może twórcy przeczytają i coś z tym zrobią, aby można było sparować razem dane.

Screenshot_2016-04-12-21-29-02
Źródło: Polar Flow (Android)

Podsumowanie treningu jest bardzo czytelne na zegarku, jak i w aplikacji. Bardzo mi się podoba, iż każdy trening zostaje nazwany np. Ogólnorozwojowy, tempowy, regeneracyjny czy połączenie różnych dwóch z tych stwierdzeń. Dodatkowo otrzymujemy również wiele innych przydatnych danych, takich jak: dystans, spalone kalorie, % spalona tkanka tłuszczowa, średnie tętno, maksymalne tętno oraz średnie i maksymalne tempo.

IMAG6924
Źródło: Własne

Słowem podsumowania, bieganie z Polar A360 może zastąpić spokojnie bieganie z telefonem, jeśli nie potrzebujemy dokładnego dystansu, a jedynie chcemy monitorować czas i puls treningu. Ja osobiście bardzo polubiłam treningi z zegarkiem, ponieważ w łatwy sposób mogę sprawdzić interesujące mnie dane, bez zwalniania, wyjmowania telefonu i stresu, że mi gdzieś wypadnie.

polar_flow_01
Źródło: Polar Flow (na komputerze)

30 przemyśleń nt. „Kwiecień z Polar A360 – Biegiem na powitanie wiosny”

  1. lubię biegać z zegarkiem choć najczęściej o nim zapominam ale w sytuacjach takich jak dziś kiedy endomondo nie mierzyło mi dystansu motywował mnie zegarek. niestety jestem jedną z tych która lubi mierzyć albo kalorie, albo dystans bo to mnie dopinguje do dalszego biegu:) ale ja mam staruszka polara upolowanego a mega promocji za 400 koron norweskich (obniżka z 900!) i myślę że nie zamienię go na żaden inny zegarek bo ma wszystko to co potrzebuję:)
    mam nadzieję, że ze zdrówkiem już wszystko ok!

    1. Trzymam się coraz lepiej, ale ciężko się wraca do aktywności. Dziękuje za zainteresowanie.
      Co do zegarka to się nie dziwię ;), czasem taki staruszek ma wszystko co trzeba, a te nowe to przerost formy nad treścią 😉

  2. Z telefonem źle mi sie biega, właściwie to nie lubię. Zegarek faktycznie byłby wygodniejszy, ale zainwestuję, kiedy wystartuję w pierwszym biegu. To będzie nagroda 🙂

    1. Ja dopiero jako dorosła nauczyłam się biegać, wcześniej to była tragedia. Zawsze się dusiłam i musiałam iść… Nie lubiłam biegać.

  3. Taki zegarek to na pewno znacznie wygodniejsza forma monitorowania swojego treningu niż telefon, który właśnie trzeba wyjąć, trochę to zaburza rytm biegu itd. Aplikacja i zegarek godny bliższej uwagi 🙂

  4. Muszę przyznać, że pierwszy raz spotykam się z Polar A360, ale Twój wpis to dla mnie strzał w dziesiątkę. Bieganie z telefonem jest naprawdę irytujące. Bardzo podoba mi się, że tak łatwo włącza się wygaszacz ekranu. W telefonie zawsze mnie to irytuje, że muszę skupiać się na odblokowywaniu go zamiast pełną uwagę poświęcić na bieg, a że parametry biegu sprawdzam dość często to i odblokowywać ekran muszę często.

  5. Podziwiam Cię, że motywujesz się do biegania, jakoś do tej aktywności nie umiem się przekonać. I nawet z taką bransoletką nie byłoby mi łatwiej 😛

Dodaj komentarz