Jaglany detoks – recenzja książki

Witajcie moi drodzy! Chwilę mnie tu nie było i trochę Was zaniedbałam, ale już to nadrabiam i to nie byle jakim wpisem. Otóż od jakiegoś czasu miałam ochotę przeczytać jakąś książkę o zdrowym żywieniu. W myślach chyba czytało mi wydawnictwo Pascal, ponieważ od jakiegoś czasu kusili piękną okładką oraz intrygującym tytułem – Jaglany detoks.

Pierwszym co przekonało mnie do tej książki jest jej autor Marek Zaręba. Jest naszym krajaninem, a więc możemy się spodziewać, że książka będzie dostosowana do warunków Polskich. Po drugie posiada wykształcenie dietoterapeutyczne, więc zna się na tym o czym pisze. Miał również podobne problemy żołądkowo- jelitowe co ja, a na koniec jest on autorem bloga Gotuj Zdrowo.

wpid-wp-1445517900158.jpeg

Książka jest całkiem obszerna i ślicznie wydana. Składa się z ponad 300 stron, gdzie większość stanowi tekst, który jest urozmaicony pasującymi i ładnymi zdjęciami. Według mnie książka dzieli się na 3 główne części. Czytało mi się ją całkiem przyjemnie.

Pierwsza część książki to przedstawienie najważniejszych produktów Jaglanego Detoksu. Wszystko jest zwięźle opisane, bez przesadnego rozwodzenia się. Informacje, będą zrozumiałe nawet dla laików. Czytanie o produktach nie nudziło mnie, a muszę przyznać, że czasem mam poważne problemy z przeczytaniem obszernego wpisu o zdrowotnych właściwościach… (można tu wpisać wszystko np, jakiś superfood 😉 ).

wpid-wp-1445517904292.jpeg

Tu dochodzimy do drugiej części z którą miałam duży problem. Ta część jest poświęcona psychiczno – religijnym aspektom, bez których według autora Jaglany Detoks nie będzie skuteczny. Muszę się Wam przyznać, że jeśli chodzi o wiarę oraz otoczkę psychologiczną to jestem dość twardo stąpającą po ziemi, logicznie myślącą osobą. Oczywiście uważam, że wiara danego człowieka czyni cuda, a już w co ktoś wierzy to jego indywidualna sprawa. Według autora tak nie jest i przypisuje swojej wierze leczniczą moc, uznając ją jako jedyną właściwą. Na początku mnie to denerwowało, ale potem doszłam do wniosku, że tej części nie powinnam traktować na poważnie, tylko jako pogląd autora, który ma do tego prawo.

Następnie znowu mam powrót do części pierwszej, gdzie autor skupia się na poszczególnych dolegliwościach jakie nam dokuczają (jelito drażliwe, problemy z tarczycą, nadwaga i inne) oraz omawia na czym powinniśmy się skupić w trakcie Jaglanego Detoksu. Pod koniec omawia dokładnie zasady detoksu oraz przedstawia jadłospis na tydzień.

wpid-wp-1445518256198.jpeg

Trzecia część to przepisy, które są dość ciekawe i nowatorskie, autor przewidział nawet zdrowe łakocie, które możemy przygotować na rodzinne święta czy obiady, aby nie przerywać naszego detoksu. Każdy przepis jest opatrzony smakowitym zdjęciem. Od ich oglądania, aż chce się gotować.

Książka pomijając część drugą jest świetnym kompendium wiedzy, które udowadnia nam, że detoks to nie tylko głodówka i picie soków. Autor wymienia różne produkty i tłumaczy, że taka dieta nie musi być droga (kasze, warzywa oraz większość przypraw są łatwo dostępne i to w przyzwoitej cenie). Detoks dodatkowo ma dwa warianty dla roślinożerców i mięsożerców.

wpid-wp-1445518331580.jpeg

Książka mi się podobała. Wydaje mi się, że wiele osób zmagających się z problemami zdrowotnymi, może w niej znaleźć odpowiedzi oraz produkty, które mają właściwości lecznicze. Z przymrużeniem oka podeszłabym do niektórych poglądów autora np. o jodze (sama ćwiczyłam ją jako dziecko i teraz z przyjemnością do niej wracam).

Co Wy sądzicie o Jaglanym Detoksie? Kupicie, a może już macie?

47 przemyśleń nt. „Jaglany detoks – recenzja książki”

  1. dla siebie raczej bym nie kupiła bo pasuje mi taki sposób odżywiania jaki mam- ale przyjaciółka ma…jak to mi wczoraj napisała..”leniwe jelita”- jest coś takiego? w każdym razie cierpi na solidne zaparcia i próbowała już wszystkiego- myślisz że taki detoks coś by zdziałał? tylko pytanie czy temu mojemu leniwi śmierdzącemu będzie się chciało przeczytać taką książkę:)
    pozdrawiam

    1. Coś kiedyś słyszałam o „leniwych jelitach”, można poszukać też informacji o Jelicie Drażliwym z efektem zatwardzenia jest dużo wskazówek co do właściwej diety i czego powinno się unikać. Książka oczywiście może pomóc, ale niestety trzeba ją przeczytać i się do niej zastosować.

  2. Z Twojej recenzji wynika, że książka jest rzeczywiście warta przeczytania 🙂 Tym bardziej, że sama mam drobne problemy z układem trawiennym, więc kto wie, może znalazłabym w niej skuteczne sposoby na moje dolegliwości? Często wzdęty brzuch to naprawdę nic przyjemnego, szczególnie, kiedy przyjdzie mi ubrać coś obcisłego… Dlatego jestem fanką raczej luźnych koszulek. Wiem jednak, że moja dieta wciąż jest daleka od ideału i wiele muszę w niej zmienić, więc najpierw może zajmę się właśnie tym 🙂

  3. Szkoda, że porusza tematy religijne, to osobista sprawa każdego z nas, tak samo jak i poglądy polityczne. Osobiście nie lubię rozmawiać na te tematy, chyba, ze to ja go rozpocznę w czasie rozmowy z osobą, która chce na ten temat dywagować. Moim zdaniem kuchnia i sprawy duchowe nie mają żadnej korelacji. Przepisy świetnie i książka generalnie bardzo ładnie wydana, ale nie wiem czy przymierzę się do jej kupna.. 🙂

    1. Według autora dieta i religia to jedyna droga do dobrego zdrowia. Szkoda, że tak mocno ograniczył grono czytelników, którzy będą zadowoleni tego typu rozwiązaniem.

  4. Brzmi bardzo ciekawie, chociaż ta druga część mnie trochę zniechęciła. Mimo to chętnie dowiedziałabym się z niej czegoś nowego, a i przepisy jeśli nie wyszukane by się przydały 🙂

  5. Czytalac „Karolina Odnowa” tez denerwowały mnie teksty dotyczące medytowaniem, oddechu, jogi etc. I chyba to była główna przyczyna która spowodowała, ze ksiazka mięsie nie podobała. A czytałaś juz „historie wewnętrzna” – jest super napisana i bez żadnego mydlenia oczu 🙂

    1. Potwierdzam, „Historia wewnętrzna” jest świetna! Powinna być obowiązkową pozycją dla każdego. Mam nadzieję że autorka napisze coś jeszcze, bo świetnie się ją czyta 🙂 fachowo i naukowo (nie jakieś bzdury tylko fakty), a jednocześnie wszystko jest napisane w sposób przystępny. Polecam 🙂

    2. Owszem u Karoliny były takie wzmianki, ale zdecydowanie mniej ich niż w książce Jaglany detoks. Zachęcam do przejrzenia i porównania ;). Dużo dobrego słyszę o tych historiach,na pewno zajrzę 😉

  6. Książka wydaje się ciekawa 😀 może jak będę miała chwilę to się za nią rozejrzę 😀 szkoda tylko tych kwestii religijnych :/ nie wiem po co wtrącać takie kwestie do książki o odżywianiu, to indywidualna sprawa każdego z nas… 🙁

  7. Tytuł brzmi jakby główna bohaterką książki była kasza jaglana? Czy jest tam ona jakoś eksponowana, bo powiem szczerze bardzo lubię, ale nie mam za wiele pomysłów na jej przygotowanie 🙂

    P.S.
    Może w książce chodzi o sprawy duchowe a nie stricte religijne? Ja te rzeczy odróżniam, bo jednak od spraw duchowych nie możemy się odciąć (psyche każdego z nas) ale od religijnych już tak.

  8. Zgadzam się z Tobą w zupełności co do wiary i religii, nie przepadam za nawiedzonymi osobami, próbującymi zbawiać innych:) W podobnym tonie jest książka dr Dabrowskiej, czytając ją opuszczałam wywody religijne i przechodziłam do kwestii zywieniowych:)

  9. Książka brzmi ciekawie Aniu i zachęcająco ją opisałaś. Uwielbiam książki pięknie ilustrowane – takie małe dziecko jest we mnie książki z obrazkami 🙂 Piękne obrazy działają na wyobraźnię i na zmysły w przypadku jedzenia. Kasza jaglana jest jedną z ulubionych kasz bo po niej nie mam uczucia ciężkości na żołądku tak jak po innych kaszach.

  10. Bardzo ciekawi nas ta książka bo jedna z nas również zmaga się z takimi problemami. Może kiedyś ją kupimy ale obecnie podobnych pozycji do przeczytania mamy dość sporo 🙂

  11. Super, że napisałaś recenzję tej książki. Od jakiegoś czasu przykuwała ona moją uwagę i nie mogłam się zdecydować. Wszystko wydaje się super oprócz drugiej części. Jak ona ma się objętościowo do całości? Szczerze mówiąc troszkę mnie to zraziło do zakupu. Pozdrawiam

  12. Skusiła mnie okładka, piękne zdjęcia potraw w środku i moja słabość do czytania o zdrowym odżywianiu. Niestety książka mnie nie urzekła. Nie spodziewałam się i nie oczekiwałam po książce o kaszy ducha ewangelizacji… Choć podoba mi się holistyczne podejście autora do detoksu, żeby zwrócić uwagę na oczyszczenie i ciała, i duszy. Niestety, przez większość książki Marek Zaremba tłumaczy nam, dlaczego chorujemy, czym jest detoks, dlaczego go warto wypróbować- i w końcu!- jak go przeprowadzić. Zdecydowanie za dużo miejsca zajmuje jego refleksja o zgubnej cywilizacji, stresie kulturowym i wierze, a za mało miejsca poświęcono samym przepisom. Męczyły mnie powtórzenia tych samych myśli i mgliste tłumaczenia, jak choćby to, dlaczego nie wolno praktykować jogi, w którym jedno z bardziej zrozumiałych zdań brzmi: wszyscy chrześcijanie powinni jasno wiedzieć, że to nie „powitanie słońca” ani żadne inne ćwiczenia jogi, ani w ogóle jakiekolwiek ćwiczenia mogą nam zapewnić więcej łaski Bożej. Zgadzam się! Oczywiście, że się zgadzam. Pytanie tylko, czy ktoś robi przysiady lub koci grzbiet właśnie dla tej łaski? Książkę ratują piękne zdjęcia potraw i ciekawe przepisy, szkoda, że jest ich tak niewiele

    A może czepiam się, żeby odreagować, bo nie wyszła mi szarlotka z przepisu autora. Tak zachęcająco wyglądała w książce!

  13. Otoczka religijna właściwie mnie zachęca do kupienia książki. 🙂 Ciekawe podejście do odżywiania, a w zasadzie życia…

    schowekurzeczonej blogspot.com

Dodaj komentarz