Zaczynasz dietę lub zmieniasz nawyki żywieniowe? To może ci się przydarzyć…

Myślę, że część z Was, jak nie większość kiedyś zmieniała sposób żywienia lub zaczynała się odchudzać. Obietnica lepszego samopoczucia i mnóstwa energii sprawiały, że zmieniałyście swoje nawyki żywieniowe o 180 stopni. Według mnie jeśli mamy siłę i motywacje, to błędem nie będzie, opuszczanie „małych kroczków”. Byle byśmy dali radę, początki reżimu wytrzymać.

Ostatnie zmiany w moim jadłospisie (brak glutenu i  wyeliminowanie produktów mlecznych) spotkały się z zaskakującą reakcją mojego organizmu, z którym nie mierzyłam się od dawna.  Nie bawiłam się w małe kroczki, ponieważ jestem typem osoby, która woli działać, a małe przyzwolenia na odstępstwa od reguły często działają na mnie demotywująco. Te objawy potrafią zniweczyć nasze dobre chęci i motywację, a należą do nich:

  1. Ból głowy
    Chyba najczęstszy objaw odstawienia używek oraz zmiany odżywiania. Czy chcemy pić mniej kawy, czy zrezygnujemy z naszego ulubionego słonego lub słodkiego przysmaku ono zawsze czuwa. Nasze ciało przyzwyczaiło się do tego i teraz domaga się swojego „dopalacza”. Jak sobie z tym radzić? Przeczekać lub wesprzeć się proszkiem przeciwbólowym (chyba, że to z nimi mamy problemy, wtedy przeczekanie i sen to najlepsze co możemy sobie zaoferować).
  2. Brak energii
    Nowe życie miało zaowocować energią, a tymczasem mimo, że wcześniej czuliśmy jej brak teraz wydaje nam się, że jest jeszcze gorzej. Co z tym zrobić? Przeczekać, ale lepszym pomysłem jest pić sporo wody i poświęcić trochę czasu na aktywność fizyczną. Ponieważ jeśli jemy wystarczająco dużo, to posiadamy energię (którą poczujemy na treningu). Taki stan nie powinien trwać długo, 2-3 dni. Jeśli jednak trwa dłużej, warto wrócić do starej diety, może dołożyć więcej kalorii, a najlepiej udać się do lekarza i znaleźć przyczynę braku energii.
  3. Brak apetytu
    Wiadomo nie od dziś, że śmieciowe jedzenie smakuje tak, że mamy ochotę je jeść cały czas. My jednak chcemy zdrowiej żyć i zaczynamy gotować. Nagle okazuje się, że przyrządzone przez nas danie jest bez smaku, a w ogóle to nie jesteśmy już głodni. Po pierwsze pilnujmy, żebyśmy się najedli i nie byli głodni. Ponieważ jeśli pozwolimy sobie na burczenie w brzuchu, to jest duże prawdopodobieństwo,  że sięgniemy po coś zakazanego. Brak apetytu oraz inny smak z czasem miną, a my nabierzemy wprawy w gotowaniu. Dajcie sobie czas, bo warto! Po jakimś czasie zdrowe jedzenie będzie coraz lepiej smakować, a wy będziecie w szybszym czasie gotować pyszności.
  4. Nudności
    Podobnie jak w bólu głowy czy braku energii i to trzeba przeczekać. Ja zawsze mierzę się z nimi pod koniec 1 dnia. Głowa strasznie boli, jedzenie średnio mi smakuje i nagle bach, mamy ochotę zwymiotować. Przede wszystkim pijmy wodę i zjedzmy coś lekkiego, jeśli czujemy się głodni (Głód to zło 😉 ).
  5. Rozdrażnienie
    W trakcie zmian męczy nas na pewno co najmniej jeden z powyższych objawów. Nasz nastrój leci na łeb na szyję, a wizja lunchu w pracy bardziej smuci niż raduje. Ciężko w takiej sytuacji być zadowolonym. Najlepiej  przez kilka dni schować swoje uwagi do kieszeni, zacisnąć zęby i robić swoje. Za parę dni będzie zdecydowanie lepiej, a przy okazji nie będzie Ci głupio, że się o jakąś głupotę pokłóciłeś. Dobrym rozwiązaniem jest też relaks (sauna, basen, trening).
  6. Pragnienie
    Dobry i zdrowy objaw, którego powinniśmy słuchać. W trakcie zmiany w naszym menu oraz życiu, woda stanowi kluczowy element. Dlaczego? Bo nawadniając organizm, oczyszczamy go, dzięki czemu szybciej możemy pozbyć się powyższych objawów. Dodatkowo pijąc właściwą ilość wody codziennie, efekty diety będą lepiej zauważalne na wadze.
  7. Apetyt na zakazane produkty
    Mózg jest perfidnym narządem i szczególnie podczas diety potrafi mieć kaprysy. Jak sobie z nimi radzić? Jeść regularnie, nie pozwalać sobie na głód i szukać zamienników. Czasem ( raz na tydzień/2 tygodnie/miesiąc) można ulec pokusie i zjeść to co tak nie daje nam spokoju. Tylko uważajcie, żeby to nie był krok w stronę powrotu do starych nawyków, szkoda zaprzepaścić nawet jeden dzień.

Pamiętajcie! Jeśli objawy utrzymują się dłużej niż kilka dni, koniecznie udajcie cię do lekarza. Czy można przeciwdziałać tym wszystkim objawom? Tak, jak już wspominałam zmiany, które robimy na zasadzie małych kroczków sprawią nam mniej kłopotu. Jak to działa? Jeśli wypijamy codziennie 4 puszki coli (puszka coli jest synonimem naszego grzeszku) to możemy pozbyć się tego nałogu np. co tydzień zmniejszając ilość wypijanego napoju. Na przykład w pierwszym tygodniu pić 3 puszki, w następnym 2 i w trzecim wypijać już tylko 1, aby czwartego tygodnia nie sięgać po nią wcale.

Nie porywajmy się też z motyką na słońce w jeden tydzień nie zmienimy całego naszego życia! Oczywiście nigdy nie mów nigdy, ale zmiana z kanapowego leniwca, nieprzejmującego się tym co zjada, byle było szybko i smacznie w atletę żyjącego sportem i jedzącym zdrowo, nie powinna się odbywać w jeden dzień.

nie_trac_wiary_2014-04-05_19-22-09
Źródło: Motywujemy24.pl

Mam nadzieje, że spodobał Wam się wpis tego typu. Jakie jest wasze zdanie w tym temacie?

19 przemyśleń nt. „Zaczynasz dietę lub zmieniasz nawyki żywieniowe? To może ci się przydarzyć…”

  1. Bardzo ciekawy tekst 🙂 sama przeżywałam i przeżywam różne takie objawy, gdy się oczyszczam i co jakiś czas, ponieważ właśnie nasz organizm się buntuje i powoli przyzwyczaja do czystego jedzenia i lepszego stylu życia 🙂

  2. W sumie masz rację, takie ciągłe umartwianie się nic nie przynosi 🙂 ale czasem można :d Oczywiście wszystko z głową, bo co za dużo to niezdrowo 🙂 mam nadzieje, że źle o mnie nie pomyślałaś 🙂

    Co do tych małych kroczków to masz absolutną rację! Sama się o tym przekonałam, bo zawsze staram się zrobić wszystko od razu, a potem mój organizm się buntuje. Miałam tak z chipsami, pochłaniałam ogromne ilości i próbowałam się tak od razu odzwyczaić… 🙂 Jak się pewnie domyślasz nie wyszło mi 😀

  3. W mleku znajduje się takie coś zwane komorkami somatycznymi. Polecam zapoznać się z tym terminem. W sumie na wiki jest to tak opisane, że nie bardzo wiadomo o co chodzi. Komórki somatyczne to ropa. Elektryczne dojarki tak mocno ciagną krowy za wymiona, że te ropieją. Ale najbardziej w tym wszystkim dziwi mnie fakt, że niektóre osoby mimo, że wiedzą, że w mleku jest ropa, to i tak to piją.

  4. Uważam, że wszystko dla ludzi z głową. Organizm sam podpowiada nam czego potrzebuje.. najlepiej stopniowo wprowadzać zmiany – większe prawdopodobieństwo że nam się uda przetrwać te najcięższe chwile. Przynajmniej ja tak mam 🙂

  5. Apetytu na zakazane rzeczy to się chyba nigdy nie pozbędę, nie ważne, jak świadoma jestem tego co w sobie zawierają 🙁 😛 Ale przynajmniej jem je bardzo sporadycznie i raczej je zastępuje innymi:)
    A poza tym myślę, że masz racje, jeżeli ktoś ma na tyle silnej woli, żeby porzucić jakiś zły nawyk od razu to powinien to zrobić, ale jeśli wie że nie da rady to lepiej, aby robił to dłużej niż potem miałby tej przykładowej coli pić jeszcze więcej 😉 Trzeba mierzyć siły na zamiary 😀

  6. Ja jestem rozdrażnionia jak muszę wrócić do normalnego trybu jedzenia po jakimś szaleństwie. Nie dość, że jestem zła że, sobie pozwoliłam na więcej niż potrzebowałam, to jeszcze żołądek reaguje, a razem z nim samopoczucie. Wkurzenie wtedy murowane ?

  7. Wpis bardzo mi się podoba 🙂 Na pewno okaże się przydatny dla osób, które rzeczywiście chcą zmienić swoje nawyki żywieniowe. Niektórzy mogą nie spodziewać się tego, co może się z nimi dziać, a Ty w bardzo fajny sposób mówisz, że to normalne i że można sobie z tym poradzić, grunt to się nie zniechęcać 🙂
    Ja sama nie wiem, czy wolę metodę małych kroczków czy radykalnego cięcia. Od długiego czasu walczę tak ze słodyczami i żadna z metod nie wydaje się być skuteczna 😀 Teraz jednak mam inny motywator w postaci zakładu z moim chłopakiem i od paru dni pomaga mi on w niejedzeniu słodyczy 🙂

  8. Świetny wpis, który pomorze dużej ilości osób 🙂
    Apetyt na zakazane produkty to jest to co boli najbardziej xD

  9. Szczerze mówiąc nigdy nie miałam żadnych objawów odstawiennych podczas diet oprócz wilczego głodu! (aha, i ból glowy ale to tylko przy głodówkach).

  10. Tak to organizm reaguje na zmiany, które mu serwujemy. Są niekiedy dla niego dużym szokiem. Tak – jak napisałaś ograniczać niezdrowe jedzenie czy używki powinniśmy stopniowo, w przeciwnym przypadku będzie to niezdrowe przeciążenie dla organizmu. Pozdrawiam 🙂

  11. Przy okazji tego co piszesz warto wspomnieć o wartości dziennika diety, którym można zbilansować jadłospis, aby był zdrowy i nie liczcie cały czas kalorii, bo to ogłupia.

    1. Nie ogłupia według mnie, a uczy jakie ilości danego produktu możemy zjeść. Oczywiście są różne metody i diety. Jak wspominam często trzeba znaleźć coś dla siebie i tego się trzymać. Dziękuje za wskazówkę i zapraszam jeszcze raz do siebie.

Dodaj komentarz