O posiadaniu PSA oraz podsumowanie tygodnia

Witajcie na początku nowego tygodnia. Ci co śledzą mojego Facebooka, wiedzą jak mój tydzień wyglądał. Zapraszam niezdecydowanych do obserwacji (klik! klik!). Chciałabym jednak zacząć i poświęcić większą część wpisu newsowi jaki wczoraj obiegł internet, a przede wszystkim świat biegaczy mimo, że akurat ze sportem jest mało związany. Chodzi o Pana Piotra Kuryło i suczkę jaką przygarnął parę miesięcy temu.

Podziwiam ludzi, żyjących pasją, łamiących granice ludzkiej wytrzymałości oraz tych, którzy żyją sportem i propagowaniem go. Jeszcze większy podziw wzbudzają u mnie ludzie, którzy pomimo takiego życia znajdują czas na rodzinę czy posiadanie zwierzęcia. Jaki więc był mój szok, kiedy wczoraj wieczorem wchodzę na Facebooka i czytam:

Znany ultramatończyk, przed wyruszeniem na Spartathlon przywiązał psa do bramy schroniska i uciekł.

źródło: Magazynbieganie.pl

Ta informacja dochodziła do mnie przez kilka chwil, wywołując przeróżne emocje. Zaczęło się od szoku i zdziwienia, a skończyło na ogromnej złości. Zawsze zanim wydam jakiś werdykt, staram się postawić w perspektywie danego człowieka i rozmyślam jakie problemy musiał napotkać w życiu, że zdecydował się na taki krok.

Pierwsze co mi przyszło do głowy, to że nie mógł sobie z psem poradzić. Przygarniając psa trzeba się z tym liczyć, że może być dziki, przestraszony, może posiadać dużo energii, na naszą agresję może reagować agresją. Problemy nie miną w jeden dzień, trzeba dużo z psem pracować i to we właściwy sposób.

Jednak w przypadku, gdy okazuje się, że nie nadajemy się do posiadania psa, to nie przywiązujemy, go do bramy i nie zostawiamy na upale w nadziei, że ktoś go szybko znajdzie. Po pierwsze można popytać wśród znajomych i poprosić ich o znalezienie nowego domu (nawet tymczasowego), po drugie Pan Piotr jest osobą znaną i myślę, że apel do fanów na pewno zaowocował by wspaniałymi ofertami adopcji dla psa. Po drugie jeśli jednak nie chcemy w ten sposób nagłaśniać sprawy, wypada pójść do schroniska, gdy jest otwarte i oddać je do rąk właścicieli takiego miejsca. Oczywiście wiąże się to z nieprzyjemną sytuacją, ale przynajmniej postąpimy właściwie i będziemy mieli 100% pewności, że zwierze nie ucierpi. Tylko tchórze przywiązują psa, co zajmuje chwilę i uciekają.

Poza tym mam wrażenie, że gdy pies pojawia się w naszym domu to mamy dla niego kocyk, posłanko, miski oraz karmę. Oddając psa, oddajemy go wraz z takimi rzeczami, żeby stres dla zwierzęcia był jak najmniejszy. Czując znajomy sobie zapach zwierzę ma namiastkę domu.

To wszystko sprowadziło mnie do wniosku, że ten pies u Pana Piotra Kuryło wcale dobrze nie miał (mogło być inaczej, dowodów na to nie mam) i człowiek ten nie nadaje się do posiadania jakiegokolwiek zwierzęcia. Cieszy mnie, że potępia się to głośno, a głos ogółu dociera również do sprawcy. Zachowanie sportowca na to zamieszanie, wydaje mi się paskudne i obrzydliwe, niegodne sportowca – jak można się porównywać w takiej chwili do Jezusa?  Według mnie Judasz byłby bardziej na miejscu.

Artykułów na ten temat jest już całkiem sporo, mi najbardziej spodobał się ten z magazynbieganie.pl , zachęcam do przeczytania i własnej oceny. Oczywiście piszcie w komentarzach co o tym myślicie.

Mój apel do Was: Pies to nie zabawka, ani rzecz. To żywe stworzenie, które posiada emocje. Będzie kłopotliwe, zniszczy parę rzeczy, będzie się domagało uwagi i spacerów oraz przede wszystkim miłości. Zanim weźmiesz, zastanów się, czy jesteś gotowy, aby twoje życie stanęło na głowie. O kupnie oraz adopcji psa napiszę więcej niebawem, bo wydaje mi się, że nie wszyscy jeszcze wiedzą, że pies to odpowiedzialność.

Czas na podsumowanie tygodnia.

Podsumowanie-pierwszego-tygodnia
Źródło: Własne

Niestety nie ma się za bardzo czym chwalić. Do soboty „zakwasy” dawały mi się we znaki, chodź już w piątek zaczęłam wstawać jedynie siłą własnych nóg (wcześniej trwało to kilka-kilkanaście minut i gdyby nie ręce to bym nie wstała). Tydzień skończyłam z przebiegniętymi niecałymi 4 kilometrami oraz jednym treningiem CrossFit. Mam nadzieje, że w nadchodzących tygodniach będzie już tylko lepiej i niebawem plan będę mogła wykonywać już w 100%. Jeśli zaś chodzi o dietę to nadal chodzą za mną słodycze :/. W weekend pojawił się też Fast Food, ale walczę dalej i nie poddaje się. Kiedyś na pewno uda mi się z tym wygrać!

Dziękuje za pomoc, słowa wsparcia i komentarze. Ja się nie poddaje i wy też tego nie róbcie. Miłego tygodnia!

12 przemyśleń nt. „O posiadaniu PSA oraz podsumowanie tygodnia”

  1. Też czytałam o tym maratończyku na gazecie…masakra jakaś. dostałyśmy z siostrą w prezencie owczarka niemieckiego jak miałam 4 lata i okazało się, że mama ma alergię na szerść i to przy astmie. Nigdy w życiu rodzicom nawet nie przyszło do głowy, żeby pozbyć się naszego psa. Tak i mieszkał z nami przez 14 lat…sama marzę o piesku lub kocie, ale na razie nie mam swojego mieszkania, a właścicielka nie zgadza się na posiadanie zwierząt. Czasami jeździmy do schroniska, żeby zabrać chociaż by parę piesków na spacer, bo niestety w niektórych schroniskach zwierzęta mają możliwość wyjścia z klatki raz na miesiąc…:(

  2. mam w domu psa , kota i królika
    każde z nich jest traktowane jak członek rodziny, nie wyobrażam sobie porzucić żadnego z nich …. przykre, że ludzie mają kamień zamiast serca

  3. Również trudno nam zrozumieć zachowanie tego pana…. Wydaje nam się, że jeśli ktoś kocha swego psa i traktuje jak członka rodziny to jak może przywiązać go do bramy i zostawić w upale? Nigdy tego nie zrozumiemy….

  4. Ja także nie rozumiem takich ludzi… Wydaje mi się, że do tego typu sytuacji dochodziłoby o wiele rzadziej, gdyby decyzja o przygarnięciu zwierzaka do domu była porządnie przemyślana. Czy będziemy mieli dla niego wystarczająco czasu, czy zdajemy sobie sprawę ze wszystkich obowiązków i konsekwencji, czy będziemy w stanie odpowiednio się zwierzęciem zaopiekować? Bo ono na nas liczy. I kocha bezgranicznie, więc tym bardziej nie wyobrażam sobie, jak można porzucić psa, który kompletnie nie wie, co się dzieje i dlaczego nagle nie ma obok ukochanego pana.

  5. Moim zdaniem przed adopcją psa weryfikacja powinna być podobna do adopcji dziecka – to też żywe stworzenie, które będzie z nami przez lata, też ,,ogranicza”, wymaga uwagi, nakładów finansowych, możliwości, opieki… Ludzie czasem traktują zwierzęta jak zabawki.

  6. Dla mnie jest to nie do pomyślenia! Co to jest za człowiek? Nie wyobrażam sobie jaką musiałabym mieć sytuację (chyba zagrażającą życiu), żeby oddać swojego przyjaciela!

  7. Za każdym razem jak czytam podobne artykuły kręci mi się łza w oku, ba, często nawet płaczę, bo nie mogę uwierzyć jak ludzie mogą tak postąpić. Sama mam psa i nie wyobrażam sobie go zostawić w upale. Nie wyobrażam go sobie oddać, zabić, zostawić, wyrzucić. Chciałam psa, mam go. Jest to pełnoprawny człowiek rodziny, jeździ ze mną wszędzie tam, gdzie może. Jeśli jadę na wakacje, zostaje z moimi rodzicami, jeśli rodzice wyjeżdżają, zostaje ze mną.

    Tak bardzo boli mnie krzywda, którą ludzie wyrządzają swoim najlepszym przyjaciołom.

Dodaj komentarz