Wakacje we Włoszech #1 : Lot samolotem, Rzym i upał…

Jak już wiecie, niedawno udało mi się wybrać na swoją pierwszą podróż zagraniczną. Tak się jakoś złożyło, że padło na Włochy. Na podstawie pierwszych pomysłów powstał plan podróży, który znajdziecie we wpisie TU. Sam plan uległ lekkiej modyfikacji, a trochę życie napisało scenariusz. Z założenia do Włoch nie jechałam tylko po to, żeby się opalać, pływając na zmianę w morzu i basenie, chciałam przede wszystkim zobaczyć i doświadczyć, a więc padło na zwiedzanie z przerwami na odpoczynek.

IMAG3343[1]
Pierwszy raz leciałam 🙂

Swoją podróż wraz z siostrą zaczynałyśmy z Modlina. Pierwszy raz w życiu miałam lecieć samolotem. Emocje towarzyszące całemu temu przedsięwzięciu były ogromne. Odprawa mnie stresowała i po prostu zmieniłam się w śmieszkę – gadułę. Potem przyszedł czas na zdenerwowanie i milczenie, bo do samolotu wchodziłam na miękkich nogach. Następnie kolejny atak gadania i ruszamy. Jak to zwykle w życiu więcej było frajdy niż strachu. Przelot samolotem uważam za najwspanialszą przygodę, jeśli jeszcze nie leciałeś drogi Czytelniku to czas najwyższy to zrobić! Ta prędkość i siła, widoki zarówno w dzień, jak i w nocy. Możliwość zobaczenia chmur z góry… Ach!

Ok. 23 wylądowałyśmy w Rzymie i czekał nas przejazd na główny dworzec. Już w trakcie tej jazdy wiele rzeczy mnie zdziwiło. Otóż około północy wiele restauracji, lodziarni i innych miejsc było otwartych, a dzieci bawiły się na placu zabaw (to były małe dzieci). Przez długą chwilę nie mogłam wyjść z podziwu nad innością tego kraju w porównaniu do Polski.

IMAG3345[1]
Włoskie śniadanie oczywiście na słodko: cappuccino, sok, sucharki z marmoladą (dżemem) i rogalik. Nawet w Mc Cafe Włoch może zamówić zestaw kawa, sok i słodka bułka.

Niestety dworzec znajdował się nieco na uboczu i gdy szłyśmy do hotelu to przeważnie miasto wyglądało jak każde Polskie nocą. Nie powiem, trochę się bałyśmy, ale jakoś nam się udało i do hotelu dotarłyśmy po godzinie. Parę razy zgubiłyśmy drogę, ale nie należałyśmy do rekordzistów, którzy tego samego miejsca szukali przez całe 4 godziny! Po umyciu się poszłyśmy spać. Chociaż ze spaniem nie miało wiele wspólnego. Przez część pobytu we Włoszech, szczególnie w miejscach nie klimatyzowanych, miałam problemy ze spaniem. Było mi za ciepło. Jestem już do tego przyzwyczajona, ponieważ na pierwszych wakacjach w Tatrach miałam podobne objawy. Zapewne chodzi o aklimatyzację.

IMAG3402[1]
Koloseum i my
IMAG3439[1]
Ołtarz Ojczyzny

Następnego dnia po ala włoskim śniadaniu, wybrałyśmy się na zwiedzanie. W większości przemieszczałyśmy się pieszo, ale zdarzało nam się korzystać z komunikacji miejskiej, która jest całkiem dobrze zorganizowana. Widziałyśmy między innymi: Koloseum (prezentuje się wspaniale na żywo), Ołtarz ojczyzny (jedna z piękniejszych budowli. Jej ogrom przytłaczał, ale i zachwycał), Fontanna di Trevi (niestety w remoncie, przez ten punkt niestety będę musiała w przyszłości powtórzyć Rzym) oraz Watykan. Zajęło nam to niemal cały dzień, a pod koniec nie miałam już na nic sił. W trakcie tej wycieczki wypiłyśmy całkiem sporo wody, zresztą piło się ją całkiem łatwo z powodu gorąca.

IMAG3446[1]
Największa porażka tej wyprawy: Fontanna di Trevi . Ten widok mnie załamał 🙁
IMAG3459[1]
Czasem na zwyczajnej ulicy można zobaczyć takie perełki 🙂
IMAG3469[1]
Watykan

Na koniec naszego pobytu w Rzymie postanowiłyśmy zaszaleć i udać się do restauracji. Jak się okazało był to dobry pomysł, zdecydowałyśmy się impulsywnie na jedną z klimatycznych restauracyjek w okolicach dworca. Było ciemno, paliły się lampki i świeczki, co tworzyło bardzo klimatyczną otoczkę. Zjadłyśmy po pizzy, popijając włoskim piwem Peroni, a na koniec zdecydowałyśmy się spróbować prawdziwego włoskiego Tiramisu oraz Profiterole (czyli ptysie w czekoladzie – pycha!). W ten sposób przyszło nam się pożegnać z Rzymem i ruszać dalej w kierunku Toskanii czyli odpoczynku…

IMAG3482[1]
We włoskiej restauracji ;P
IMAG3492[1]
Włoskie desery. Pycha!

Jak zwykle chciałam krótko, a wychodzi tasiemiec. Postaram się, aby kolejna część pojawiła się niebawem 😉 . Byliście w Rzymie? Jeśli tak jak go wspominacie? Jeśli nie, może chcecie coś konkretnie zobaczyć?

25 przemyśleń nt. „Wakacje we Włoszech #1 : Lot samolotem, Rzym i upał…”

  1. W Rzymie byłam kilka lat temu i było super!!! Za kilka tygodni zabieramy tam rodziców i teściów :-). Czuję się jakbym wracała do miejsca, w którym mieszkałam kilka lat :-). Dobrze wspominam calodniowe chodzenie po mieście i piwo Peroni :-D.

  2. Jaaa zazdrościmy takiej wyprawy 🙂 Nigdy tam nie byłyśmy a bardzo chciałybyśmy zwiedzić te piękne miejsca 🙂

  3. Byłam w Rzymie uważam, że jest to piękne miasto, w którym historię ma się na wyciągniecie ręki. Na pewno tam wrócę 🙂 Wspaniale ogląda się zdjęcia z miejsc, które się odwiedziło 🙂

  4. Pisałam już na twoim FB, że w Rzymie jeszcze mnie nie było, ale planujemy w przyszłym roku podróż samochodową przez Balkany, Adriatyk (prom) i właśnie Włochy 🙂

  5. Fajna relacja Aniu – jeszcze nigdy nie byłam w Rzymie. Relacja nie jest za długa – lubię takie – zresztą sama długie piszę 🙂 Piękne zdjęcia a zgubić się w tak romantycznym miejscu – pewnie dezorientujące ale i niezapomniane- będziesz miała co wspominać 🙂 Ja też jeszcze nie leciałam samolotem 🙂 Czekam na kolejną część relacji 🙂 Pozdrawiam serdecznie Małgosia 🙂

  6. Latanie jest genialne! Start wbija w fotel, u góry można całkowicie zaufać pilotowi (choć są ludzie, którzy mają z tym problem i to powoduje w nich obawy przed lataniem) i rozkoszować się widokami. Ach! 🙂

  7. W Rzymie byłam i bardzo miło wspominam zwiedzanie, choć momentami upał rzeczywiście dawał się we znaki. Jeśli zaś chodzi o wakacje we Włoszech, na początku sama miałam problemy ze snem z powodu wysokiej temperatury, ale bardzo szybko się przyzwyczaiłam i już później zasypiałam niemalże od razu po dniu pełnym wrażeń 🙂

  8. Czytam duzo narzekan na temat upalòw. Zgadzam sie, ze dla ludzi do nich nieprzyzwyczajonych moga byc uciazliwe. Ja pochodze z poludnia, od wielu lat jednak mieszkam na pòlnocy. Tu klimat jest wilgotny, do pracy idziemy zawsze w lecie z butelka wody, a w okresie upalòw, i z kilku podkoszulkami, ktòre zmieniamy w ciagu dnia bo czlowiek sie poci. Sytuacja sie zmienia, gdy jestesmy na poludniu, gdzie klimat jest suchy, tam czlowiek sie w zasadzie nie poci i majac kapelusz na glowie mozna wytrzymac. Gdy przyjezdzam na poludnie wynajmuje mieszkanie polozone na niewielkim wzgòrzu w gòrach, wprawdzie wlasciciel zalozyl klimatyzacje, ale zupelnie niepotrzebnie, bo przewiew jest zawsze, a znajduje sie ze 100 km za Neapolem, wiec juz od kwietnia jest bardzo cieplo. Prosze tez pamietac, ze Adriatyk jest duzo mniej zasolony i za Neapolem przyjezdzaja matki z dziecmi by kurowac ich drogi oddechowe, bo duze zasolenie i dosc lagodny klimat pomaga. Bylem np w Egipcie, tam z klimatem to dopiero meka. U nas po peostu trzeba wiedziec, gdzie jechac, by …uniknac komaròw, uniknac zatrucia wody, uniknac epidemi zapalenia opon mòzgowych,uniknac miejsc brudnych i niebezpiecznych, kto chcialby sie wiecej dowiedziec sluze w miare moznosci informacja albertosponza@yahoo.it

    1. Rzeczywiście to był mój pierwszy raz w tak ciepłym klimacie i stąd te narzekania. Nie mniej jednak było cudownie i nie żałuje ani chwili, a za takim słońcem i ciepłem tęsknie od tego czasu. W Polsce ciężko mówić o upałach nawet jak jest ponad 30 stopni :). Dziękuje za tak wspaniały komentarz i chęć udzielenia pomocy. Bardzo to doceniam.

      1. Dziekuje za mile slowa. Niestety pobyt w naszym kraju moze okazac sie bardzo przykrym, i takim sie okazal dla niejednego turysty. W naszej telewizji pokazano bowiem Koloseum, obok niego znajduje sie cos w rodzaju zasmieconego parku, gdzie nocuja na kartonach bezdomni. No i w trawie leza portfele, niektòre jeszcze zawieraja dokumenty, karty kredytowe etc.Zostalo to pokazane w Striscia la notizia . Smutne jest to, ze nikt na to nie reaguje. Ja sam znajac zwyczaje trzymam portfel pusty na przynete no i skradziono mi go jadac do Pompejòw. Zostal mi potem zwròcony przez pana stojacego obok mnie, ktòry stwierdzil,ze portfel mi wypadl. Pani Aniu o ile nie lubi Pani upalòw, informuje, ze moze miec Pani piekne wakacje we Wloszech ròwniez w zimie, ale nie wszedzie, niektòre regiony ze wzgledu na epidemie trwajaca tam nalezy unikac. Prosze wejsc na google napisac Salerno Luci d’artista 2016 oraz i 2015 oraz na you tube, zobaczy tam Pani przepiekna imprese swiatel ktòra normalnie zaczyna sie 5-go listopada a konczy na trzech kròli. W tym roku trwala az do 22-go stycznia bowiem pieniadze miliony euro dala Wspòlnota. Opròcz tego znani artysci budowali w porcie szopke ogromnych rozmiaròw z piasku, a ogromnej wielkosci choinke zapalila w dniu 8-go grudnia aktorka Arcuri. Ja bylem tam na poczatku listopada temparatura przez pierwszy tydzien utrzymywala sie w granicach 24-ech stopni, potem juz tylko 15, ale zaczely sie deszcze. Ja jestem wytwalym podròznikiem i widzialem bardzo duzo, podròzowalem 3 razy do roku przez wiele lat. Czegos tak pieknego jak ta impresa swiatel nie widzialem, choc raz w Stanach bylo cos podobnego. Przy okazji zabytki typu wykopaliska w Pompejach, Paestum sa w zasiegu reku no i na wybrzezu Amalfi tez jest mniej ludzi, wszedzie mozna dojechac bez samochodu, pozdrawiam Alberto

Dodaj komentarz