Reebok Fitness Camp 2015 – krótka relacja

Witajcie po długim weekendzie! Czas w 100% wykorzystany na relaks, odpoczynek, również ten aktywny. Teraz wracam do was wypoczęta z nowymi siłami i pomysłami! Zapewne słyszeliście o Reebok Fitness Camp 2015, może nawet braliście w nim udział – tak jak ja!

Tak szczerze to już miałam sobie odpuścić uczestnictwo w tym wydarzeniu, ponieważ cena była dość wysoka, a moja forma jeszcze nie pozwala mi na korzystanie z wszystkich dobrodziejstw w 100%! Z pomocą dłonią i w odpowiednim momencie przyszedł mi konkurs na Facebookowym Fanpage Women’s Health Polska. Z odrobiną szczęścia znalazłam się w gronie zwycięzców. Jeszcze raz bardzo dziękuje za to wyróżnienie!

wpid-wp-1433844294469.jpeg
Źródło: Własne

Czym właściwie jest Reebok Fitness Camp? To impreza dla entuzjastów fitnessu – zarówno dla kobiet jak i mężczyzn. W tym roku organizatorzy przygotowali zajęcia w 3 namiotach (trzeba było się wcześniej na nie zarejestrować) oraz na scenie głównej, które były dostępne dla wszystkich.

Miałam okazje uczestniczyć w zajęciach organizowanych przez trenerów Les Mills o nazwie BODYPUMP. BODYPUMP to ćwiczenia z obciążeniem (sztanga, hantle) w trakcie których wykonuje się w różnym tempie ćwiczenia np. martwy ciąg, rozpiętki i inne. Godzinne zajęcia zleciały mi jak z bicza strzelił. Pod koniec czułam, że dałam z siebie 100%. Wpadłam po uszy i na pewno wprowadze je do mojego tygodniowego planu zajęć.

Dodatkowo był namiot Reebok w którym odbywały się zajęcia typowo fitnessowe w  tym ze stepem.  Ostatnią strefą „namiotową” był CrossFit, niestety szanse na wzięcie udziału w zajęciach były bardzo małe ponieważ już w trakcie zapisów nie było na nie miejsca. Szczerze mówiąc bardzo chciałam wziąć w nich udział, ale mam wrażenie, że jestem za słaba, żeby spróbować swoich sił. Może znacie miejsca w Warszawie, gdzie osoba początkująca mogłaby zacząć swoją przygodę z CrossFitem? Próbowaliście?

naszemiasto-03
Źródło: naszemiasto.pl

Za to na scenie głównej było wiele zajęć, które moim oczekiwaniom sprostały. Wspaniała rozgrzewka. Ciekawy Trening funkcjonalny z trochę zakręconą Panią Martyną Rapp oraz taneczne SH’BAM® z Elin Hellström i Natalią Gołębiewską – pot się lał! Jedyne do czego mogłam się przyczepić w trakcie tych zajęć to palące słońce i nierówny teren. Przy próbie schowania się w cieniu okolicznych drzew, niestety mało się nie przewróciłam o osobę tam odpoczywającą. To się mogło przydarzyć tylko mnie :P.

naszemiasto-01
Źródło: naszemiasto.pl

No, ale nie samym sportem człowiek żyje… Wielkie brawa dla organizatorów za świetne lokalizację punktów z wodą, food corner też w dobrym miejscu. 5  różnych food trucków, tylko ceny w stosunku do ilości i jakości wydawały mi się za wysokie. Swoich sił można było też spróbować w biegu z przeszkodami Spartan Race. Mimo szczerych chęci brodzenie w fontannie mnie przeraziło i nie zdecydowałam się, a może szkoda? Śmiałków z podziwem oglądałam, trochę szkoda, że nie można było obserwować wszystkich ich zmagań. Z dodatkowych atrakcji było jeszcze czesanie i malowanie paznokci. Usługa chyba była darmowa, ale osoby czesane zachęcano potem do zakupu kosmetyków. Fryzury były naprawdę fajne. Niestety karygodne było to, że fryzjerzy czesali jedną szczotką wiele osób, nie dezynfekując jej. Jak dla mnie to jednak nie do przyjęcia, bo to nie higieniczne, a i można się czymś zarazić.

Pokrótce…

Plusy:
– ogromna ilość zajęć, każdy znajdzie coś dla siebie;
– całkiem dobre rozplanowanie imprezy;
– dodatkowe WC dla pań (często ta część kuleje, a tu duże zaskoczenie);
– punkty z wodą w widocznych lokalizacjach;

Minusy:
– Spore zamieszanie podczas rejestracji, nie naszykowany sprzęt dla osób rejestrujących się;
– Trzeba było posiadać wydrukowany bilet/rejestrację;
– Mała liczba przebieralni;
– Bardzo mała strefa pryszniców;
– Większość zajęć dla osób średnio zaawansowanych i zaawansowanych, brakowało czegoś light;

naszemiasto-02
Źródło: naszemiasto.pl

Podsumowując bawiłam się dobrze, zajęcia były różnorodne i można było znaleźć coś dla siebie. Czy wybieram się za rok? Raczej nie, ponieważ 79 zł za wstęp to dla mnie za drogo, szczególnie w mojej obecnej kondycji. Może gdybym była w lepszej formie?

Byłyście? Jak Wasze wrażenia? Może ktoś był też rok temu i ma porównanie?

18 przemyśleń nt. „Reebok Fitness Camp 2015 – krótka relacja”

  1. Byłam i ja! Dałam czadu i podobało mi się bardzo, bardzo. Na crossfit udało mi się wcześniej zapisać i wycisnęłam z siebie sporo potu 🙂 Na Spartanie ciężko było nazwać ten staw o głębokości około 2 metrów z glonami i kiljankami fontanną 😉 chociaż kolejną przeszkodą rzeczywiście było przejście po wodzie fontanny i wokół jej masywu, asekurując się łańcuchami. Startowałam i było rewelacyjnie.
    Jeśli chodzi o zajęcia crossfit to klub R99 na Al.Krakowskiej ma fajne zajęcia dla początkujących oraz intra – chodziłam przez miesiąc ( link: https://pl-pl.facebook.com/CrossFitR99 ), ale ja chylę czoła przed tymi zajęciami – nieźle potrafią „zszargać” człowieka.

    1. Panowie przybyli nie zbyt licznie. Nie wiem czy jest to spowodowane tym, że słowo fitness odstrasza cześć panów, bo od dawna kojarzyło się raczej z kobiecymi ćwiczeniami…

  2. Impreza wygląda bardzo ciekawie! Mam nadzieję, że będzie kolejna edycja 🙂
    Tymczasem nominowałam Cię do Liebster Blog Award – zapraszam po szczegóły 😉

  3. Kurczę ale Ci zazdroszczę! Bardzo chciałam się wybrać, chociażby zobaczyć jak to wygląda od środka – z kondycją u mnie słabo : ) Ale niestety ani czas ani fundusze nie pozwoliły mi na takie cuda…

Dodaj komentarz