Okiem wolontariusza: Men Expert Survival Race Warszawa 2015

W swoim 27 – letnim życiu z pracą wolontariusza miałam styczność 2 lub 3 razy. Przeważnie wolę odpoczywać w domu z książką lub z moim M., bywają jednak momenty, kiedy chcę innym pomóc, chcę czegoś nowego doświadczyć i muszę zaspokoić moją potrzebę bycia z ludźmi. Aby zostać wolontariuszem na wydarzeniu sportowym dodatkowo motywowała mnie fascynacja jak to wygląda z puntu widzenia organizatora.

wpid-wp-1434973947174.jpeg
Źródło: Własne

Pojawiło się parę pytań o sam wolontariat, pokrótce postaram się na nie odpowiedzieć.
Jak można zostać wolontariuszem? Czy ja też mogę nim być?
Wolontariuszem może być każdy, żeby to zrobić wystarczy wejść na stronę wydarzenia, na fanpage lub po prostu wysłać wiadomość z pytaniem o wolontariat. To nic trudnego.
Nie mam 18-nastu lat, czy mogę zostać wolontariuszem?
Dużo zależy od organizatora, ale często za zgodą rodziców do wolontariatu są dopuszczane osoby nieletnie.
Czy za wolontariat otrzymuje się jakieś wynagrodzenie?
Wolontariat jest często kojarzony z pracą za darmo, jednak wielu organizatorów chcąc zachęcić do pomocy więcej osób oferuje w zamian róże ciekawe rzeczy np. wyżywienie, referencje, bezpłatny udział w wydarzeniu, bony do sklepu. Takie informacje często podane są na stronach www, ale w razie wątpliwości zawsze możecie zapytać o to organizatora.
Czy na wolontariat należy iść samemu, czy można wziąć ze sobą znajomego?
Wolontariat to wspaniała możliwość poznania nowych osób i wcale nie jest potrzebne towarzystwo. Jeśli jednak masz z kim iść to śmiało zachęć więcej osób, jednak licz się z tym, że możecie wylądować w różnych miejscach i spotkacie się dopiero po zakończeniu imprezy.

mesr 2015 - warszawa 03
Źródło: Men Expert Survival Race

Jak to wyglądało z mojej perspektywy? Zbiórka wolontariuszy odbywała się już o 6:30 w niedzielę (MORDERCZA GODZINA!!!). Otrzymaliśmy podstawowe informacje, rozdane zostały koszulki i inne gadżety. Potem zrobiliśmy sobie zdjęcie i rozdzieliliśmy się na trzy grupy w zależności od tego co mieliśmy robić. Ja zdecydowałam się na pracę przy trasie, aby być w centrum emocji i móc dopingować startujących. Mniej więcej o 8:00 każdy znajdował się już na swoim stanowisku i niecierpliwie czekaliśmy na start pierwszej fali o 9:15.

mesr 2015 - warszawa 02
Źródło: Men Expert Survival Race

Na początku startowały osoby na 10 km, a moja przeszkoda znajdowała się przy końcu trasy. W związku z czym najlepsi zawodnicy z pierwszej fali docierali do mojej przeszkody po ok. godzinie. Niemal każdego zawodnika starałam się przywitać oklaskami, motywować okrzykami, czy pomóc udzielając wskazówek. Otrzymałam wiele pytań, który to kilometr. Niestety takiej informacji nie otrzymałam od organizatorów, więc niestety tłumaczyłam, że nie wiem. Zawsze dodawałam, że meta już niedaleko. Większość wolontariuszy miała przerwę między 12 a 14, jednak osoby na trasie takimi przywilejami cieszyć się nie mogły. Jadłam, odpoczywałam przy swojej przeszkodzie. Oczywiście do WC zawsze można było pójść.

Jako wolontariusz miałam sporo pracy przy bezmyślnych rodzicach, którzy puszczali swoje (bardzo często małe) dzieci na trasę biegu oraz na przeszkody, nie przejmując się, że może im się coś stać. Trzeba chyba nie mieć mózgu, żeby pozwolić dziecku wkroczyć na trasę, gdzie biegną bardzo zmęczeni ludzie, często walczący o wynik, którzy dziecka nie zobaczą i… będzie tragedia. Dzieci też nie powinny wchodzić na przeszkody, one są dla zawodników! Jak można być takim egoistom i utrudniać, życie zawodnikom tylko dlatego, że pociecha chce. Gdy byłam dzieckiem też wiele rzeczy chciałam robić, jednak to rodzic pokazywali mi gdzie leży granica tego co można. Nie wychowujcie przyszłych egoistów! Jeśli wasze dzieci, chcą biegu z przeszkodami polecam Runmageddon, który tego typu atrakcje posiada!

mesr 2015 - warszawa 01
Źródło: Men Expert Survival Race

Również moja osobista prośba do wszystkich, którzy biorą udział w takich wydarzeniach, jeśli jakaś osoba Cię dopinguje, klaszcze, chwali to uśmiechnij się lub (jeśli masz siłę) przywitaj, podziękuj, zagadaj lub pochwal. Na ok. 7 godzin dopingowania tylko połowa wydawała się zadowolona z dopingu. Reszta miała ponure miny i czasami można było odebrać, że nie potrzebnie się to robi. Najsmutniejsze w tym wszystkim było, że tylko obcokrajowiec przywitał mnie słowami „cześć”, żaden z rodaków tego nie zrobił.

Samo wydarzenie było ciekawe i obfitujące w atrakcje dla startujących jak i pełnoletnich widzów (Nie było strefy dla dzieci). Zdaniem biegaczy obie trasy były łatwiejsze niż na Runmageddonie, dystans 5 km miał chyba 20 przeszkód i wydawał się dość łatwy (chociaż ściana dawała się we znaki wszystkim). Zatem swoje pierwsze kroki w biegach z przeszkodami zdecydowanie skieruję na Men Expert Survival Race za rok ;).

Polecam każdemu chociaż jeden dzień takiej pracy. Zdecydowanie nauczyło mnie to docenienia pracy wolontariusza, a na trasie będę się starała każdego przywitać lub chociaż uśmiechnąć, gdy sił zabraknie na słowa. Ja sama pewnie wolontariuszem jeszcze zostanę, bo to ciekawa przygoda. Pamiętajcie podarowane dobro, wróci do Was. Do mnie już wróciło!

21 przemyśleń nt. „Okiem wolontariusza: Men Expert Survival Race Warszawa 2015”

  1. Dokładnie. Warto sobie pomagać.
    Ja również bym się wybrała, ale już za późno…
    Jest taka możliwość, że następnym razem dasz znać wcześniej? Śledzę Twój blog, więc zarówno ja, jak i reszta dziewczyn byłybyśmy na bieżąco 😉

  2. ja byłam wolontariuszką w zeszłym roku podczas eventu w Poznaniu „bańki mydlane”. powiem szczerze, naprawdę mi się podobało, przy tym można poznać wielu ciekawych ludzi i wziąć udział w naprawdę fajnym wydarzeniu. niestety, przeszkodą jest tu brak czasu 🙁

  3. Aniu – super doświadczenie być takim wolontariuszem – wiem,bo też pomagałam przy organizacji Biegów Żnińskich 🙂 Takie doświadczenia są potrzebne- by stanąć po drugiej stronie barykady i spojrzeć na drugiego człowieka od innej strony 🙂
    Pamiętam – jak brałam udział w Bydgoszcz na start i zającujący naszą grupę chłopak – oklaskiwał wszystkich kibiców – od tej pory też tak robię – to dużo nie kosztuje – uśmiechnąć się do drugiego człowieka- który tam po „coś” jest – to po coś odgrywa kluczową rolę.

    Jeśli o wynagrodzenie za wolontariat – na moim biegu był poczęstunek, miła atmosfera i doświadczenia a 5 lipca dostałam od organizatorów propozycję wyjazdu jadę z ekipą od nasdo Jarosławca na Międzynarodowy Bieg po plaży – jeszcze się waham czy pobiec – 15 km po piasku – może być bardzo wymagające, a jeśli nawet nie pobiegnę to podróż nad morze – to i tak piękny prezent od organizatorów biegu – w którym biorę udział – więc jako chętna do podróży już się zapisałam 🙂 Serdecznie pozdrawiam 🙂

    1. Dasz radę przebiec! Zresztą bardziej chyba bym spojrzała na bieg po piasku jako zabawę, nowe doświadczenie niż jako zwykły bieg. Fajny prezent od organizatorów :D. Doświadczenie świetnie i wiem, że zawsze będę miła i chociaż usmiechajaca dla wolontariuszy :D.

  4. Bardzo ciekawy wpis. Wolontariat, ludzie, zawody. Zachowania ludzi, te wymagające poprawy i te całkiem ludzkie-przyzwoite.
    Z dopingiem robię dokładnie tak samo: uśmiech, oklaski, okrzyki. Jak dotąd tylko po jednej stronie jako widz, kibic startującego/-ych. Kto wie może kiedyś zamiana rolami?

    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz