Chcesz zacząć biegać? Nic prostszego… cz. 2

W poprzedniej części, która znajduje się pod tym linkiem klik, klik, mogliście przeczytać jak to było u mnie z bieganiem. Dodatkowo napisałam trochę o stroju do biegania oraz butach. Zachęcam do przeczytania tych, którzy jeszcze tego nie zrobili. Możliwe, iż wydaje ci się, że bieganie nie jest dla Ciebie. Możliwe, że masz przykre wspomnienia z czasów szkolnych. Nie jesteś osamotniony, bo ja też tak kiedyś myślałam, a teraz czerpię niesamowitą radość z biegania!

Jak zacząć biegać? Wszystko wydaje się proste, więc ruszamy z kopyta i po 300 metrach padamy z wywieszonym jęzorem. Od razu pojawia się też myśl: „To nie dla mnie!”. W moim przypadku było podobnie, biegłam najszybciej jak potrafiłam. Kończyło się na stawaniu i łapaniu powietrza. Wydaje mi się, że to nie jest właściwe podejście i warto skorzystać z planów, które są prezentowane w internecie. Poniżej linki do kilku przykładowych (zachęcam jednak do próbowania, szukania własnych, aż w końcu do wyboru takiego, który będzie dla nas najwłaściwszy):

  • Bieganie.pl (Efekt: 30 minut ciągłego biegu w 6 tyg.)
  • Bieganie.natemat.pl (Efekt krok pierwszy: 45 minut ciągłego biegu w 10 tyg. Krok drugi zwiększenie czasu biegu do 60 minut!)
  • Treningbiegacza.pl (wybór ciekawych planów. Jeśli chcesz zacząć to wybierz coś z”Zacząć biegać”)
Dollarphotoclub_74158762
Źródło: Triabout.pl

Ja nie korzystałam z żadnego planu, ale swoje pierwsze biegi oraz te po dłuższej przerwie przeplatam zawsze z marszem. Pamiętajcie biegacz nie narzuca sobie morderczego tępa, gdzie po minucie nie ma sił biec dalej, należy biec wolno, aby robić to jak najdłużej. Dodatkowo jeśli zaczynamy biegać warto podkreślić, że lepiej jest biegać dłużej, a niżeli szybciej. W trakcie szybkiego biegu, nasza energia dość szybko się wyczerpuje i potem możemy nie mieć siły na ciąg dalszy, gdy biegniemy wolniej i przeplatamy to z marszem spożycie energii jest wolniejsze, a dodatkowo po jakimś czasie zaczynamy spalać tłuszcz. Zachęcam do korzystania z planów, bo dzięki nim Wasze postępy będą szybsze.

Kolejny krok to pomiar kilomoetrarzu jaki pokonujemy. Nic mnie tak nie motywuje do dalszych treningów jak właśnie poprawa czasu lub zwiększenie kilometrów jakie pokonałam. Dodatkowo jest to świetne narzędzie do pomiaru swoich postępów. Do takich pomiarów na początku może nam posłużyć urządzenie z GPS-em. Są to smartfony oraz zegarki. O ile jako początkujący możecie nie posiadać specjalnego zegarka, o tyle smartfon powoli staje się normą. Aby telefon zapisywał nasze trasy oraz zliczał kilometry należy wgrać aplikację, która to umożliwi. Ja korzystałam do tej pory z 2 aplikacji, ale jest ich znacznie więcej. Warto je testować i wybrać najlepszą dla siebie.

Endomondo jest pierwszą aplikacją sportową jaką zainstalowałam na telefonie i jestem jej wierną fanką do dziś! Po pierwsze z Endomondo możemy raportować wszystko: biegać, jeździć na rowerze czy rolkach, a także ćwiczyć na siłowni! Pozwala on tworzyć wspaniały dziennik naszej aktywności fizycznej. Obsługa jest intuicyjna, a gdy przesiądziemy się na zegarek, nasze treningi będziemy mogli dodawać za pomocą plików. Warto trzymać treningi w jednym miejscu, bo fajnie się do nich wraca po latach.

Moja tegoroczna miłość to Nike Running. Aplikacja, która służy jedynie do biegania, ale robi to doskonale. W czym jest lepszy od poprzednika? Otóż co kilometr, jeśli mamy słuchawki lub włączony głośnik podaje nasz czas. Pozwala to kontrolować bieg oraz mobilizuje do przyśpieszenia, jeśli przemieszczamy się zbyt wolno. Co jeszcze przemawia za appką Nike? Jak wiecie biegam z psem, co oznacza postoje na psie sprawy. Jeśli biegacie w mieście, to wiecie co oznacza stanie na światłach. Nike w takich chwilach zatrzymuje liczenie czasu i wznawia go dopiero, gdy ruszymy. Bez konieczności wyjmowania telefonu, co jest bardzo przydatne, a czas, który otrzymujemy obejmuje jedynie nasze przemieszczanie się (bieg, marsz).

tumblr_n0l0pxgVYU1snbrkko1_500
Źródło: Rebloggy.com

To było by koniec części 2 mojego małego poradnika dla początkujących biegaczy. Część 3 o motywujących stronach, gadżetach, problemach i wątpliwościach jakie mogą się pojawić oraz o pierwszych startach pojawi się niebawem.

W komentarzach dzielcie się Waszymi planami treningowymi oraz aplikacjami z których korzystacie, aby mierzyć Wasze wyniki. Chętnie poznam Wasze zdanie ;). Pozdrawiam!

P.S. Jestem dostępna na Endomondo i Nike+, chętnie przyjmę zaproszenia 🙂

15 przemyśleń nt. „Chcesz zacząć biegać? Nic prostszego… cz. 2”

  1. Właśnie tak zaczynałam… pierwsze 500 m … to nie dla mnie, przecież nie przebiegłam nawet km.
    Żeby zacząć biegać, trzeba po prostu tego chcieć.
    Dałam sobie miesiąc.
    Z dnia na dzień na początku metrów przybywało.
    Po miesiącu miałam swoje pierwsze pełne 5 km 😉
    I jak tu nie biegać?

    1. Pierwsze 5 km jest cudowne, bo to już jest coś! Pamiętam, że moje pierwsze napawały mnie dumną :D. Teraz to jeden z kroków powrotu do formy oraz wspaniała podstawa treningu. Chociaż zdarzają się dni ciężkie i bieganie wydaje się takim niewdzięcznym zajęciem. Jednak zaraz coś w głowie krzyczy: „Może dziś pójdziesz pobiegać, będzie lepiej niż ostatnio”. Przeważnie po złym dniu nastaje lepszy 😉

Dodaj komentarz