Wiosenne plany… Kwietniowe

Marzec już mamy za plecami. Minął mi bez większych osiągnięć sportowych oraz dietowych. Za to odpoczęłam i zrelaksowałam się. Był to też czas ogromnej radości i szczęścia. Można rzec ok. 3 tygodni bez zmartwień. Fajnie było, ale niestety się skończyło! Jednak nie taki kwiecień straszny jak się zapowiada. Wierzę, że będzie lepiej ;).

Wpis jest częścią wyzwania Kwiecień w słowach od Różowej Klary.

Wiosenne plany

W marcu specjalnych planów nie było, ale w kwietniu jak najbardziej są, a mianowicie:

  • Bieganie 3 razy w tygodniu (to jest moje minimum!)
  • Wraz z koleżanką Olą rezygnujemy ze słodyczy w kwietniu. Na koniec miesiąca będzie małe podsumowanie z tej akcji ;). Zostańcie z nami do tego czasu!
  • Kaloryczność dzienna 1500 – 1700 kcal!
  • 1 kwietnia ruszyła Yoga For Beginners na DoYouYoga.com – codziennie krótkie zajęcia dla początkujących. Super!
  • Kwiecień w słowach od Różowej Klary. – Postaram się zrealizować jak najwięcej tematów i oczywiście przeczytać ich jak najwięcej!

Powoli też nastrajam się do jeżdżenia na rowerze do pracy. To 12 kilometrów (w jedną stronę) i na pewno przyda się lepsza pogoda oraz kilka treningów, ale naprawdę chciałabym spróbować w ten sposób aktywniej spędzać czas.

Może macie wskazówki co do takich rowerowych dojazdów? Chętnie się zapoznam!

Wszystkim życzę udanej realizacji planów na wiosnę i nie tylko ;). Oby wyzwania Wam lekkie były!

7 przemyśleń nt. „Wiosenne plany… Kwietniowe”

  1. Wow, podziwiam, serio! Ja póki co raz w tygodniu chodzę na tabatę i chciałabym dołożyć do tego jeszcze dwa aktywne dni, ale póki co ciężko to widzę jak taka pogoda za oknem. Preferuję np rolki, więc w deszcze odpada. Dziś zaczęłam też kombinować jakby tu znowu zacząć skakać na skakance. Przed blokiem? Sąsiedzi mnie nie wyśmieją? Jak mieszkałam z rodzicami to mogłam skakać do woli o każdej porze roku, bo mają duuuży salon, ale teraz mam małe mieszkanko i tutaj się nie zmieszczę… Jak liczysz te kalorie?

  2. Ciekawy kwiecień się zapowiada 🙂 W bieganiu i ćwiczeniach opuściłam się całkiem w marcu. Zawsze tak mam, że po jakimś czasie systematycznych działań przychodzi kilka tygodni kryzysu, a potem zaczynam od nowa. Pewnie nie jest to dobre, ale tak mam – można powiedzieć – od zawsze :-/ Zatem mam nadzieję ruszyć od nowa do boju po świętach.

Dodaj komentarz