Kwiecień w słowach: (Anty) poradnik jak się (nie) odchudzać

Powoli mija kwiecień jak i wyzwanie Kwiecień w słowach. Już dawno nie miałam takiej frajdy w pisaniu na różne tematy. Różowa Klara podjęła słuszną decyzje i pozwoliła uczestniczącym wybierać z puli tematów. Dzięki temu nie czułam obciążenia i nie zastanawiałam się godzinami, co napisać? Wszystkie wpisy do wyzwania znajdziecie –> Tu! Klik, klik!

Dziś uznałam, że napiszę (Anty)poradnik o (nie)odchudzaniu opierając się na moich nieudolnych doświadczeniach. Tym krótkim poradnikiem chciałabym Wam uświadomić, że odchudzanie to proces długotrwały, do którego należy się przygotować. Tycia przez kilka lat nie zrzucimy w tydzień, ani miesiąc! Zapraszam do lektury!

(Anty)poradnik jak się (nie) odchudzać:

1. Drogi czytelniku, możliwe, iż po zimie zauważyłeś u siebie tłuszczyk tu i ówdzie, a może od dawna marzyłeś o tym, aby stać się lżejszy. Nagle oświeca cię i stwierdzasz „Czas na odchudzanie” nie myślisz długo, zaczynasz tu i teraz, od razu… Oczywiście nic nie jest przemyślane, ale jesz mniej, ćwiczysz niemal codziennie, aż tu nagle zapał opadł, dieta zmienia się na coraz bardziej kaloryczną i niezdrową, a ty byś leżał cały dzień. Brawo! Właśnie jesteś świadkiem własnego upadku.

1
Źródło: unsplash.com

2. Pierwszy przypadek nigdy ci się nie przydarzył? Może zatem znasz ten: Od jakiegoś czasu ćwiczysz i zdrowo jesz. Wszystko idzie jak po maśle do czasu… Pojawia się jakiś problem, masz jakieś zmartwienia lub po prostu ktoś zaskakuje Cię twoim ulubionym łakociem. Miałeś taki ciężki dzień, tak dobrze ci idzie, w końcu możesz pozwolić sobie na coś dobrego. Rzucasz się więc na jedzenie, jakbyś głodował 2 tygodnie i zjadasz wszystko. Oczywiście w pewnym momencie przyjdzie otrzeźwienie i poczucie winy. Porażka! Co zrobić? Oczywiście zajeść to!

2
Źródło: unsplash.com

3. Trzeci przykład jest również popularny. Masz dużo energii i motywacji, co więc robisz? Ćwiczysz do upadłego. Codziennie wylewasz z siebie pot. Teksty w stylu: „Jeśli 10 lat przesiedziałeś, wprowadzaj aktywność stopniowo” – masz za nic. Wiesz lepiej, to Twoja chwila! Do czasu, aż dopadnie cię przetrenowanie lub choroba… Energii brak, chcesz tylko spać, , masz wrażenie, że całe twoje ciało krzyczy „Odpoczynku!”.

4. Ostatni, chyba najczęściej przytrafiający się przypadek. Udaje ci się trzymać dietę, ale z ćwiczeniami ci nie wychodzi lub odwrotnie trenujesz 3 razy w tygodniu, ale pozwalasz sobie na małe grzeszki. Przychodzi czas ważenia/porównania efektów… „Jak to kilogram więcej?!”,” Czemu nie widać efektów?!” –  Odpowiedź znasz, ale się dziwisz, bo przecież w połowie ci się udało.

3
Źródło: unsplash.com

Ja przeszłam chyba wszystkie te przypadki, czego mi wstyd i bardzo żałuje. Jednak mam się za inteligentną osobę i staram się uczyć na błędach. Wiem, że raz już mi się udało ładnie schudnąć. W związku z czym nie zamierzam się poddawać i będę próbować do skutku. Ostatnio wiele daje mi do myślenia, czuje się dużo gorzej, krępują mnie moje kilogramy, mam bardzo mało energii. Moja mama również mocno przejęła się moją tuszą. W związku z tym powoli przygotowuje się za zmiany jakie zajdą w moim życiu i chcę szukać fachowej pomocy dietetyka.

Ogromna prośba do Was!!! Może znacie dobrego dietetyka w Warszawie? Ostatnio trochę czasu spędziłam na poszukiwaniach i mam już pewne wnioski, o czym na pewno napiszę na blogu. Nadal jednak nie jestem w 100% pewna swojego wyboru.

22 przemyślenia nt. „Kwiecień w słowach: (Anty) poradnik jak się (nie) odchudzać”

  1. U mnie sprawdza się przede wszystkim punkt 2 🙁 Bo jak tu sobie czasem nie dać nagrody?;) Całe szczęście coraz rzadziej… Trzymam się już cały miesiąc bez niezdrowych przekąsek i podjadania:)

  2. Przypadek piąty (mój tata), gówno robić, twierdzić, że przecież dieta, a dwa dni później wpieprzać frytki i pić piwo (i nie reagować jak ktoś mu wytyka, ze dieta) po czym płakać codziennie na wadze (ważenie koniecznie w porze obiadu) i narzekać, że zła corka nie chce ulożyć mu diety 😀 serio, nie umiem tego już słuchać

  3. Bardzo fajny wpis. Myślę, że trzeba dojrzeć, aby zrozumieć iż takie postępowanie przynosi nam tylko zmartwienia i obolałe skutki. Każda z nas przez to przechodzi. To etap który prowadzi do zrozumienia iż tak jak napisałam w mojej notce należy po prostu zdrowo i aktywnie żyć.
    Dziękuję bardzo za miły komentarz. Takie komentarze dają mi motywacje do prowadzenia mojego bloga.

    Pozdrawiam i życzę powodzenia.

  4. Gratuluję posta !!! 🙂 Z przyjemnością go przeczytałam- wiele w nim mądrości. Tak patrzę na siebie i myślę, że chyba z każdym Twoim podpunktem też miałam do czynienia,

    Czasami nasza motywacja szybko wygasa, a my wracamy do starych nawyków- masz rację odchudzanie to proces długotrwały i należy zmienić tryb odżywiania bo takie jednorazowe zrywy mogą nas wiele kosztować: zniechęcenia z braku efektów i przerodzić się we frustrację.

    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  5. No to jak podreptałaś biegać to ja jestem wielce zadowolona! Trzymam kciuki żebyś była wytrwała!
    No ja dziś będę miała 3 dzień ćwiczeń i na pewno dam radę! : D Muszę, bo aż mi źle że tak nic nie robię…

  6. Znam przypadki, które objadają się czipsami i parówkami, później przychodzą problemy zdrowotne i na jakiś czas czipsy zastępują waflami ryżowymi i ograniczają porcje (dalej jedząc parówki, pizze, burgery). Schudną tak ze 120kg do 100… a że to żadna zmiana nawyków żywieniowych to koło się zapętla.
    Polecam Ci zmienić nawyki, więcej warzyw i owoców. Mniej przetworzonego jedzenia 🙂 trzymam kciuki

  7. Chyba każdemu to się zdarza 🙂 Do odchudzania trzeba podchodzić z głową. Dietetyk to dobra sprawa. Ćwiczenia też powinny być przemyślane, by nie męczyć się niepotrzebnie, gdy nie przyniosą pożądanych efektów.

  8. Jak już człowiek raz zacznie się odchudzać to później jest najczęściej okrągłym specjalistą w jego teorii 😀 Ja sama mogę z rękawa sypać takimi „antyradami”, a i wymienione przez Ciebie punkty przerobiłam chyba wszystkie 😉 Mimo wszystko mam nadzieję, że kiedyś wyrwę się objęć obsesji na punkcie jedzenia, bo że taką mam to już sobie uświadomiłam 😉
    Powodzenia!! Mam nadzieję, że uda Ci się znaleźć fajnego dietetyka 🙂

  9. Dietetyk i trener – Albert Kośmider! Po sobie widzę, jak dobre efekty dają jego wytyczne, w dodatku jest bardzo fajny, cierpliwy i zawsze odpowiada nawet na najgłupsze pytania 🙂
    Polecam z czystym sercem 🙂

    Co zaś do błędów – bez wstydu mi tam! Najważniejsze to wyciągnąć wnioski, poprawić koronę i dalej sunąć przed siebie. Będzie dobrze! 🙂

  10. Bardzo chciałabym ci polecić dobrego dietetyka z Warszawy, bo mieszkam obok, ale ja nigdy nie chciałam się odchudzać i nie miałam jeszcze do czynienia z dietetykiem. U mnie jest w inną stronę, staram się przytyć, przy moim metabolizmie to ciężki kawał chleba, ale nie poddaję się tak łatwo 😀
    Dobrze napisane, jeżeli idzie o ćwiczenia i grzeszki. Chociaż cheat meal raz w tygodniu to nic złego, trochę naczytałam się u dr.lifestyle ( jeżeli nie znasz, ogromnie polecam, kop motywacji 😀 ) i wiem, że organizm taki posiłek rozpatruje bardzo pozytywnie 😉

Dodaj komentarz