Dzień 8 – Jestem słodyczoholikiem

Każdy może mieć gorszy dzień, ale już 4 to OGROMNA przesada! Udaje mi się nie jeść słodkiego 3 dni, nawet mnie no nich nie ciągnie i bach! Niby cheatday, a otwiera wrota do ponownego szału jedzenia słodkiego. Jak tu siebie lubić? Jak tu nie walnąć głową w ścianę?

Co prawda problemy z jedzeniem słodyczy są spowodowane moim „zajadaniem stresów”. Wczoraj nawet pomyślałam, że u mnie to jak „Na Wspólnej” (czy innym serialu), gdy się wydaje, że wszystko jest w porządku to oczywiście pojawia się kolejny problem! Tak jest też tym razem, może nie jest to ściśle związane ze mną, ale niestety mnie również dotyczy.  Niemal od poniedziałku mnie to martwi. No, a jak człowiek smutny… To słodycze na pewno pomogą!

chomik_unsplash
Źródło: unsplash.com

Niestety dają tylko chwilowy spokój, potem jest gorzej i chce się słodkiego więcej. Okropne uczucie i w sumie w padamy w taki zaklęty krąg.  No, ale dziś mierze się ze skutkami odstawienia, a wieczorem idę biegać + joga. Może taki zestaw mnie zrelaksuje i pozwoli zapomnieć chodź na chwilę o problemach, a przede wszystkim słodkim!

Dieta od 4 dni leży, ale ja się nie poddaje. Walczymy!!!

13 przemyśleń nt. „Dzień 8 – Jestem słodyczoholikiem”

  1. Słodycze przyciągają, mają swój urok. Trzeba uważać żeby nie przesadzić 🙂 Tak jak piszesz, najważniejsze to się nie poddawać! Mam nadzieję, że u Ciebie będzie lepiej. Miłego dnia, walcz o swoje, bo jak nie ty to kto? 🙂

  2. Ważne jest nastawienie i silna wola : ) a z czasem i przestaniesz mieć chęć na słodkie : ) na pewno! ja odstawiłam słodzenie koło 7-8 lat temu i przestałam mieć zapotrzebowanie, ale pierwsze trzy tygodnie to był kosmos, bez cukru po ścianach chodziłam. A teraz nie ma problemu, no chyba że zbliżają się dni kobiece… to czasem mnie najdzie : )

    Luby powiedział mi że albo sami tu w mieszkaniu, albo każdy u siebie, bo on nie chce do mnie jechać, ponieważ moi rodzice zmuszą go by poszedł do kościoła, a ja nie chcę do niego jechać bo oni święta traktują po prostu jak dni wolne…

  3. Ja też podejrzewam siebie o cukroholizm, pilnuję się bardzo, żeby słodkie było tylko okazjonalnie, ale całkowicie nie jestem w stanie wywalić ich ze swego jadłospisu. Właśnie ostatnio też jestem niepocieszona, bo przez nieuwagę, w ciągu 2-3 tygodni dwa kilo mi wskoczyło, przez głupotę. Przed snem zjadałam sobie jabłuszko, a do tego… 4 kostki czekolady (liczyłam naiwnie, że z jabłkiem nie zaszkodzi). Nie wiem, co mi przyszło do głowy, zwalę to chyba na przesilenie wiosenne 😉

  4. Ja nie wyobrażam sobie nie jedzenia słodyczy. Jest to naprawdę trudne i trzeba silnej woli. Najgorsze jest właśnie to, że jak się zacznie jeść, to ciężko skończyć.

  5. Ja także je uwielbiam i chyba najlepszy patent na nie – to ich nie kupować i nie trzymać w domu na ewentualnych gości nawet. Bo tymi słodyczami to my sami się ugościmy .

    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  6. Ja też uwielbiam słodycze a w tym roku zajączek przyszedł bardzo obfity i obecnie moja szuflada jest wypełniona wszystkim co złe 😀 Więc walcze z Tobą

  7. niestety nie Ty jedna zmagasz się z ze słodyczoholizmem 😉 tez jest od nich uzalezniony ale kosztowalo mnie to dlugotrwalej walki zanim ograniczylam cukier. Wiecej warzyw, salatek z roznego rodzaju sosami, najczesciej robie na bazie musztardy dijon devekeya, oliwy z oliwek i cytryny, a do tego systemnatyczna aktywnosc fizyczna !

Dodaj komentarz