Moje życie z IBS

Co to jest IBS? Skrót może Wam nie wiele mówić, ale pełną nazwę „choroby” na pewno znacie, to zespół jelita drażliwego (skrót wziął się od ang. Irritable Bowel Syndrome). Z diagnozą żyję już ok. 5 lat, z „chorobą” nieco dłużej.

Jeśli nie wiecie co to IBS odsyłam Was do internetu, znajdziecie tam naprawdę wiele artykułów na ten temat. Mój wpis będzie dotyczył mojego życia z tą „chorobą”.

Czemu piszę „choroba”? Ponieważ, ja tak tego nie traktuje. IBS jest związane w dużej mierze z psychiką, ze stresem. W związku z czym traktuje to jako informacje od ciała, że gdzieś popełniam błąd i należy zmienić myślenie. Czasem tylko jestem zła, bo te bóle krzyżują mi szyki jeśli chodzi o dietę. Wielu rzeczy jeść nie mogę, więc jak tu się odchudzać. Po takim ataku jestem bez sił i przeważnie leżę zamiast ćwiczyć.

Przez większość czasu żyję raczej normalnie, ostrożnie podchodzę do niektórych produktów typu: kawa, surowa papryka i tym podobne. Niestety bywają chwile, kiedy żołądek zaczyna mnie boleć, a ból jest okropny. Dochodzi nawet do tego,  że czy jem czy nie jem boli. Na szczęście znam już coraz więcej sposobów jak temu przeciwdziałać i często pomaga mi gorąca herbata, siemię lniane, różne leki i zioła.

z14741701Q,Dieta-jest-istotnym-elementem-leczenia-w-przypadku
Źródło: gazeta.pl

Najczęściej taki „atak” występuje jednorazowo. Czasem zdarzają mi się gorsze okresy, mniej więcej raz na rok, że boli mnie niemal bez przerwy. Wtedy często kończy się na jedzeniu bułek z dżemem (nie podrażniają one mojego żołądka) oraz piciu lekarstw. Przez ostatnie 3 tygodnie znowu zaczęło mnie męczyć, ale na dzień dzisiejszy wydaje mi się, że jest to powoli za mną.

Pomimo tego staram się podchodzić do życia optymistycznie, cieszyć się nawet z najmniejszych rzeczy. Nie przejmować się, gdy mnie boli i nie myśleć o sobie w kategoriach chorej. Czasem nawet żyć na przekór. Nie poddaje się i dążę do celu małymi krokami.

Mam nadzieje, że was nie zanudziłam. Ciekawa jestem czy może znacie tą dolegliwość? Męczycie się z nią, a może żyjecie w zgodzie? Chętnie się dowiem :). Piszcie w komentarzach!

Źródło obrazka w nagłówku: tarot.net.pl

17 przemyśleń nt. „Moje życie z IBS”

  1. Słyszałam, że to coraz bardziej powszechna choroba i kobiet i też kiedyś ją u siebie podejrzewałam. Na szczęście u mnie się unormowało, mam nadzieję, że i u Ciebie będzie lepiej

  2. Lekarze długo męczyli mnie przy takich atakach antybiotykami. Dopiero, jak dobrze poczytałam to odkryłam, że to to. Zmieniłam całkowicie odżywianie, dbam o jelita i jest lepiej.

  3. Nie słyszałam wcześniej o czymś takim. Jednak dobrze dowiedzieć się czegoś więcej.
    Dbaj o siebie :*

  4. O rany… mnie cokolwiek boli stosunkowo rzadko i raczej da się to wytrzymać, więc nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić jakie męczarnie musisz przechodzić. A można to całkowicie wyleczyć?

    Dużo zdrowia Ci życzę i jak najmniej ataków! (najlepiej wcale!!!)

  5. No i tu mnie zaciekawiłaś. Od dziecka mam problemy z bólami brzucha. Czasami mam właśnie takie napady. Nie mogę się ruszać, jeść… Często w ogóle nie jem tego co bym chciała, bo po wielu rzeczach źle się czuję. Mój żołądek potrafi źle reagować i czasami w ogóle nie chce przyjmować żadnego pożywienia. Spotkałaś się z czymś takim? To podobne objawy do twoich? Z góry dziękuję za odpowiedź (próbuję sama się zdiagnozować, lekarz nie chcę wziąć tego na poważnie) 😀
    Podziwiam, że się nie poddajesz. Trochę rozumiem co czujesz. Dasz radę, nie daj się! Trzymaj się. Buziaki :*

  6. Co do IBS-u znam, miałam nawet 3 razy „zdiagnozowane”, bo przecież to nie może być nic innego. A było, a lekarze nie wpadli na to, że warto jednak sprawdzić inne opcje przed naklejeniem naklejki IBS, ale po co się męczyć? I niestety jest tak często.
    Brawo za walkę :). Nie ma się co poddawać.
    Pozdrawiam

  7. Znajomy ostatnio prosił mnie o rady co do łagodzenia objawów ZJD przez produkty spożywcze, przyprawy czy suplementy, więc pewnie machnę na ten temat artykuł za jakiś czas. Na dzień dzisiejszy wiem, że w sposób nie raz nawet znaczny objawy złagodzić mogą probiotyki z L. Salivarius i L. rhamnosus, olej wiesiołkowy, tran czy kwas liponowy.

  8. Bidulko! Ja też miałam problemy ze stresem, ale on mi się objawiał w formie pokrzywki na całym ciele aż do tego stopnia, że lądowałam na pogotowiu, bo dostałam wstrząsu. Jakoś sobie z tym poradziłam, trochę na blogu swoim o tym kiedyś napisałam. Ciężko jest walczyć samemu z chorobą, ale jak jest to związane ze stresem to trzeba próbować aż do skutku i głównie to pozbyć się negatywów ze swoich myśli, a wygrasz walkę! Powodzenia 😉

Dodaj komentarz