Krótka nieobecność oraz trochę o słuchaniu siebie!

Witajcie! Dawno mnie nie było, ponieważ chorowałam. Jak zaczęłam w zeszłą sobotę, tak do czwartku mnie trzymało. W środę nawet wybrałam się do lekarza, bo nie widziałam, żadnej poprawy. Niestety w czasie choroby jadłam źle, bo nie miałam siły gotować. Mój M. miał drugą zmianę i niestety też nie miał mi jak pomóc.

Aktywność w dniach choroby sprowadzała się do leżenia w łóżku. Dlaczego? Cóż czytałam na paru blogach, że w czasie choroby zdarza Wam się ćwiczyć. W poniedziałek czułam się nieźle, po weekendzie spędzonym w łóżku. Zaplanowałam, że wezmę psa i pobiegam. Tak też zrobiłam, a już we wtorek było ze mną dużo gorzej. Owszem możecie sobie pomyśleć, że się źle ubrałam, ale chciałam Was zapewnić, że tak nie było. Dystans 3 km też nie wydaje mi się jakimś wyzwaniem.

Dlaczego to piszę? Ponieważ zawsze staram się Was przekonywać, abyście siebie obserwowali . Słuchali wskazówek jakie daje Wam ciało. Nie każda dieta jest dla Ciebie dobra, tak samo jak nie każdy sport. Warto jest próbować, sprawdzać i poznawać nowe rzeczy, ale nigdy wbrew sobie. Jedna osoba w trakcie osłabienia/choroby może ćwiczyć, a inna nie. Ja jestem z tych drugich i mówię poważnie: Nie przesadzaj! To się może źle dla ciebie skończyć. Pamiętam jak chodziłam na fitness, gdy nagle zaczęło mnie coś brać. Moja mama powiedziała mi: „Idź poćwicz, wypocisz to!”. Skończyło się oczywiście na chorowaniu, ale i ogromnemu spadkowi formy. Po wejściu na 2 piętro łapałam zadyszkę, abstrakcja, ale tak było!

Powoli wracam do siebie, na razie z banem na intensywne ćwiczenia od M. Jutro już pewnie zrobię coś skromnego. Szykuje dla Was też recenzje jednej ciekawej aplikacji oraz pewnej znanej platformy. To już niebawem, a tymczasem życzę Wam miłego weekendu!

2 przemyślenia nt. „Krótka nieobecność oraz trochę o słuchaniu siebie!”

Dodaj komentarz