Dzień 63 – Prawie jak sekta?

Na wstępie chce zaznaczyć, że jestem pełna podziwu dla osób, które zmieniają swoje żywienie na zdrowsze niezależnie od rodzaju diety czy to wegetariańskiej, czy to paleo, czy po prostu racjonalnej. Takie osoby są dla mnie wzorem i na pewno robią dobrze…

naturalherbaldrink-blogspot-com
Źródło: http://vidadish.wordpress.com/tag/old-timey-fitness/

Od kilku dni dzieje się dość mocno na Stronie Wiem co jem na Facebooku. Wszystko to po wpisie dotyczącym jednych z badań na temat zdrowego żywienia: „(…) Jak sugeruje nowe badanie naukowców z Uniwersytetu Harvarda, dieta niskowęglodowanowa i bogata w produkty pochodzenia zwierzęcego może wiązać się ze zwiększonym ryzykiem śmierci u pacjentów po zawale mięśnia sercowego. (…)” i się zaczęło…

Osoby na dietach niskowęglowych zaczęły atakować autorów strony, badania, komentujących, którzy wyrazili odmienne zdanie. Oczywiście nie twierdzę, że konkretnie akurat osoby na tej diecie zaczęły całą tą awanturę, ale zawrzało. Niestety w jedną z takich dyskusji dałam się wciągnąć… Dowiedziałam się z niej, że tylko wykluczając kaszę i rośliny strączkowe można zyskać zdrowie, lekarze to zło, rośliny strączkowe nie leczą, a dieta niskowęglowodanowa tak, wszelkie organizacje zajmujące się odżywianiem się mylą, a wszelkie takie badania to jeden wielki spisek mający na celu mydlenie nam oczu. Na koniec pouczono mnie, iż jedząc jak jem, pewno szybko umrę…

Fat-Belt-1
Źródło: http://atomictoasters.com/

Poczułam się jak w jakimś radykalnym środowisku religijnym. Jakbym rozmawiała z kimś po praniu mózgu. Ja jestem bardzo otwarta na odżywianie i uważam, że należy jeść „wszystko” w małych  ilościach, bo tylko w ten sposób dostarczymy sobie wszelkich potrzebnych witamin i minerałów. Oczywiście nie oceniam innych diet, bo wierze, że jak jesteśmy różni tak i odżywiać się powinniśmy inaczej. Dlatego nie namawiam nikogo do rozdzielania białka od węglowodanów.

Czy wy też macie wrażenie, że niektórzy po prostu przesadzają? Czerpią wiedzę z jednego źródła (o zgrozo! z jednej książki) i nie chcą wierzyć  w nic, poza to.

2 przemyślenia nt. „Dzień 63 – Prawie jak sekta?”

  1. To już jakaś paranoja… przede wszystkim nie każdy organizm jest taki sam i nie każdemu to samo służy. Nie rozumiem tak zajadłego bronienia swoich przekonań w tej kwestii. A na pewno nie warto się przejmować takimi atakami, tylko współczuć osobom o zamkniętych, ograniczonych poglądach

  2. Do wszystkiego trzeba podchodzić z głową i z odpowiednim umiarem. Szczególnie w diecie, nie dla każdego wszystko się sprawdzi.

Dodaj komentarz