Dzień 57 – Wypowiadam wojnę leniowi!

Leń we mnie rozpanoszył się na dobre! Nie wiem co tak na niego podziałało, ale zanim się obejrzałam zawładnął na nowo moim życiem. Dziś jednak mówię DOŚĆ i zabieram się za walkę z moim „nie chce misiem”!

Muszę przyznać, że od grudnia pracuje w pocie czoła i ledwo dożywam do piątku. Po wyjściu z pracy jestem już tak wypluta, że czasem ledwo trzymam się na nogach. Zbliżające się święta również zapowiadają się pracowicie i chyba podświadomie zaczęłam oszczędzać energię już teraz. Na pewno nie pomaga również to, że rano jak wychodzę jest ciemno i po wyjściu z pracy również jest bardzo ciemno!

No, ale nie jestem tu od narzekania, tylko od brania się w garść! Jest ciężko i nikt nie powiedział, że będzie inaczej. Fakt jest jeden od leżenia i umierania wieczorami w domu pięknej figury mieć nie będę, energii raczej też nie. Jedyne co mogę zrobić to zebrać swoje cztery litery i pójść na trening! Przecież na treningu znika ból głowy, psychiczne zmęczenie, brak energii! Jest tylko radość i dobre samopoczucie.

Plan na dziś? Pójść na trening! A jak tam plany na dzisiejszy dzień? Walczycie czasem z nie chce misiem?

keep-calm-and-ruszaj-dupe

4 przemyślenia nt. „Dzień 57 – Wypowiadam wojnę leniowi!”

Dodaj komentarz